statystyki

Polska nauka? Hodowla wsobna [WYWIAD]

autor: Mira Suchodolska22.08.2020, 08:45
95 proc. profesorów Uniwersytetu w Cambridge nie robiło na tej uczelni doktoratów. W USA jest to niemożliwe, z wyjątkami – laureaci Nagrody Nobla mogą wrócić na uczelnię, na której się doktoryzowali. Szukanie talentów, ludzi inaczej myślących jest dla nauki ważne

95 proc. profesorów Uniwersytetu w Cambridge nie robiło na tej uczelni doktoratów. W USA jest to niemożliwe, z wyjątkami – laureaci Nagrody Nobla mogą wrócić na uczelnię, na której się doktoryzowali. Szukanie talentów, ludzi inaczej myślących jest dla nauki ważneźródło: ShutterStock

U nas można skończyć studia, zrobić doktorat, zatrudnić się jako adiunkt na tej samej uczelni i pozostać na niej aż do emerytury, pewnie już w randze profesora

W jakim miejscu znajduje się nauka w Polsce?

W ciągu ostatnich 30 lat zbudowaliśmy struktury finansowania nauki w systemie grantowym, powstało Narodowe Centrum Nauki (NCN) czy Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR). I to była ogromna rewolucja dla większości pracowników naukowych. Oczywiście nie dla tych młodych, bo dla nich to była normalność, ale dla starszego pokolenia to był szok. Ale jakoś to przeżyliśmy i teraz mamy system, który owszem, promuje ludzi młodych, bo np. NCN musi 30 proc. pieniędzy dawać naukowcom poniżej 35. roku życia, ale też ten system sprawia, że jesteśmy rozdrobnieni. Aby utrzymać dobry zespół naukowy, trzeba mieć wiele grantów. I to powoduje, że naukowiec się rozprasza – na aplikowanie o pieniądze, na to, by te granty rozliczyć etc. Brakuje solidnego finansowania tego, co nazywamy działalnością statutową. Powinno być tak, że połowa środków na działalność naukową pochodzi z grantów, połowa ze stabilnego finansowania. A stworzyliśmy system grantowy, ale pozostałe elementy się nie zmieniły. Jest za mało pieniędzy. I to powoduje, że owszem, niektóre dyscypliny naukowe, jak np. analiza matematyczna, fizyka cząstek elementarnych, fizyka dużych energii czy biologia strukturalna rozwijają się bardzo dobrze i są w rankingach światowych na 14. czy 13. miejscu, natomiast pod względem pieniędzy wydawanych na naukę jesteśmy na ok. 30.


Pozostało 86% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Komentarze (7)

  • NIkodem(2020-08-23 02:10) Zgłoś naruszenie 252

    Według Listy Szanghajskiej 2020 trzy najlepsze uczelnie badawcze globu: Harvard, Stanford, Cambridge posiadają ponad 5-krotnie większy budżet niż roczne nakłady na szkolnictwo wyższe i naukę w Polsce circa 22 mld zł. Zarobki profesorów na tychże uniwersytetach są średnio 8-krotnie większe niż ich polskich odpowiedników. Według danych OECD współczesna Polska zajmuje dopiero 35 miejsce w Europie pod względem nakładów finansowych na naukę. Polskie płace w szkolnictwie wyższym i nauce nie są ani atrakcyjne, ani konkurencyjne, co przekłada się na emigrację młodych polskich naukowców z kraju, i brak możliwości pozyskania konkurencyjnych naukowców zarówno ze Wschodu, jak i z Zachodu globu. Nie ma też szans na to, aby wciągu najbliższych 6 lat nakłady finansowe na naukę wzrosły, co będzie jedynie stopniowo pogłębiało zapaść tego sektora. Nauka polska starzeje się, słabnie i zamiera. W Polsce dziś przypada 2,5 tys. naukowców na 1 mln mieszkańców, a w USA czy Szwecji jest ich 10 tys. Polska zajmuje 17 miejsce w skali globu jeśli chodzi o ilość wyprodukowanych, cytowanych, zaindeksowanych publikacji naukowych, niemniej średnia cytacja wytworzonej polskiej publikacji naukowej klasyfikuje nasz kraj na 172 miejscu w świecie obok Jemenu czy Mauritiusa. Oznacza to, że gro polskich publikacji naukowych, to tzw. makulatura naukowa. Dlatego bawią mnie tego typu wywiady. Mówiąc krótko, mamy naukę taką, a na jaką nas stać. Nikt nie zrobi z Poloneza Mercedesa. Po prostu.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • annawro777(2020-08-22 09:31) Zgłoś naruszenie 2223

    Niestety, dopóki będą obowiązywać przepisy, że profesor może pracować na tej samej uczelni DO ŚMIERCI (bo nie ma górnego limitu wiekowego), to jakie szanse mają młodzi, zdolni - pełni kreatywnych pomysłów - naukowcy ? Poziom naszej nauki, a co za tym potem idzie absolwentów szkół wyższych jest też mizerny !!! To się powinno zmienić !!!

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Mix(2020-08-22 21:07) Zgłoś naruszenie 1711

    System NCN to struktura promującą kolesi. Ja kiedyś startowałem o grant i chcialem dostać 1 zł na badania a resztę zrobić pro publico bono. I co nie dostałem. To czysta fikcja. Kasa dla kolesi.

    Odpowiedz
  • 007KAL(2020-08-22 11:58) Zgłoś naruszenie 919

    Problem jest, bo nauki prawdziwej nie da się wmontować w system o sztywnych ramach i kryteriach punktowych. Ludzie pracujący - np. - na uczelniach są bardzo różni - jedni są tam, bo lubią, inni bo chcą uczyć, jeszcze inni dla bycia relatywnie wolnym, są też prawdziwi naukowcy - głodni czystej wiedzy. Wszyscy - nawet Ci najgorsi (według kolejnych rankingów z kryteriami opracowanymi przez kolejnych urzędników z zaplecza nauki) są inteligentni i ... adaptowalni, bo mają normalne mózgi. Jak w PRL-u źle płacono, to robili klasyczne fuchy, jak w III RP było przyzwolenie na wydawanie pieniędzy unijnych na informatyzację, polegającą na "przygotowaniu strony internetowej swojego psa", to (pewna wybrana grupa) pisała opinie o tym, że takie działanie zasługuje na dotację z EU, bo są innowacją w skali regionalnej lub krajowej (to wtedy była prawda), bo takie były kryteria. Nikt z urzędników, którzy są od rozdawania pieniędzy nie wpisał do zasad konkursów kryterium, że dany projekt "ma mieć cokolwiek wspólnego z logiką". (ble..ble...ble) To trwa dalej - jakiś (N-coś) (zbiór_decydentów/jeden_decydent) NCBiR wywalił pewną grupę ekspertów, a w zasadzie przestał zlecać oceny (bo formalnie ich nie wywalił - bo np. dostawali przez kolejne lata e-życzenia na .. Święta) oceny ekspertom, którzy pisali zbyt dużo ocen negatywnych. Dlaczego, bo kreowali problemy - w pewnych przypadkach - trzeba było poszukać trzeciego eksperta, który na pewno anihilował ocenę negatywną, a to były dodatkowe koszty i zmarnowany czas, a jakiś utytułowany się denerwował, czy będzie mógł spokojnie tworzyć punkty do dorobku.... Niektórzy z tych krnąbrnych ekspertów mieli (nawet kilka razy zwierzęcą satysfakcję), gdy projekt, który uznali za "NIC", a później (po wspomnianej wyżej procedurze) okazał się "OK" trafił kolejny raz do nich, bo po skonsumowaniu środków przez światłych badaczy .... trzeba było wykazać, że "klapa była, ale zachowano należytą staranność", bo to w neo-religii EU wystarczy, aby zostać rozgrzeszony...Tak na marginesie, to właśnie wyrzuca się kolejne pieniądze w kolejną odsłonę PSIM...

    Odpowiedz
  • akademik(2020-09-03 08:44) Zgłoś naruszenie 30

    Moim zdaniem głównym problemem braku mobilności, są bardzo niskie wynagrodzenia. Aby jakoś egzystować spora grupa osób na uczelni kombinuje ( jak w PRL-u): 1. zatrudniając się na umowę zlecenie w innej uczelni,(wtedy nie potrzeba zgody Rektora) 2. zatrudniając się w innym miejscu np za granicą niedaleką, w PAN , w innym miejscu jeśli maja taką możliwość a Rektor jest pobłażliwy, 3. pobierając emeryturę Elitom politycznym nie jest potrzebne Dobre Szkolnictwo Publiczne powszechne, bo ich dzieci najpierw chodzą do prywatnych szkół podstawowych i średnich a potem studiują zagranicą, a więc zależy im tylko na wsparciu finansowym studiujących zagranicą

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane