Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w obliczu epidemii łagodzi stanowisko sprzed dekady. Właściciele niepublicznych placówek powinni zwracać rodzicom opłaty za posiłek, ale mogą pobierać czesne.
Resort edukacji narodowej wydał stanowisko, że w czasie zamknięcia szkół i przedszkoli z powodu pandemii udzielanie dotacji przez samorządy niepublicznym placówkom (a także tym o charakterze publicznym, ale nieprowadzonym przez samorządy) powinno odbywać się na dotychczasowych zasadach. Gminy nie mają więc podstaw, aby kwestionować ich wysokość lub uchylać się od ich wypłaty. To jednak nie uspokaja właścicieli przedszkoli niepublicznych. Rodzice już bowiem szukają sposobów, aby uchronić się od płacenia czesnego za okres zamknięcia placówek.
Równi i równiejsi
Obecnie w najlepszej sytuacji są prywatne przedszkola, które zgodziły się na udział w powszechnej rekrutacji (czyli są udostępniane rodzicom tak samo jak przedszkola samorządowe). Nie pobierają od rodziców czesnego, bo w zamian otrzymują 100 proc. dotacji z gminy (patrz infografika). Rodzicie płacą jedynie 1 zł za każdą godzinę opieki po zrealizowaniu podstawy programowej, ale obecnie opłaty te są anulowane. Podobnie jak opłaty za wyżywienie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.