Rodzice z prywatnych placówek są oburzeni. Płacili przez trzy miesiące czesne, a teraz wielu nie może liczyć na opiekę na ich dziećmi. Grożą pozwami i żądaniem zwrotu pieniędzy
Formalnie przedszkola zostały otwarte 6 maja. W pierwszym tygodniu dzieci, które do nich wróciły, było kilkadziesiąt tysięcy (na 1,3 mln maluchów ogółem), dziś to ponad 145 tys. A od 1 czerwca szefowie placówek szykują się na prawdziwy armagedon.
Szczególnie trudna może być sytuacja w prywatnych placówkach. Rodzice nie chcą już płacić czesnego, które sięga nawet 2 tys. zł miesięcznie, a jednocześnie zapewniać dziecku opiekę w domu we własnym zakresie. Część z nich przez ostatnie trzy miesiące płaciła tylko za trzymanie miejsca dla ich dziecka. Może się okazać, że na darmo, bo przez restrykcyjne wytyczne nie wszystkie maluchy będą mogły wrócić do przedszkoli.