Od 2004 r., kiedy powstał obecny system finansów lokalnych, systematycznie rośnie luka finansowa między tym, co samorządy otrzymują w postaci części oświatowej subwencji ogólnej, a zwiększającymi się wydatkami na szkoły.
Media
Ta rozpiętość znacząco wzrosła w 2017 r., zaś luka w 2018 r. dramatycznie się powiększyła – mówi Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich i Sekretarz KWRiST. Inny samorządowiec, starosta poznański Jan Grabkowski, twierdzi, że państwo traktuje j.s.t. jak „bankomaty”. Kwestia finansowania oświaty zdominowała również obrady Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego (KWRiST) 27 marca 2019 r. Przedstawiciele samorządów twierdzą, że punktem wyjścia w systemie finansowania edukacji jest zwiększenie nakładów, a nie tylko dzielenie na różne sposoby tej samej biedy. Swoje twierdzenia opierają na analizie danych z Ministerstwa Finansów.
Reklama
Związek Miast Polskich na bieżąco śledzi rozwój sytuacji w zakresie finansowania zadań samorządów w obszarze edukacji. Na tej podstawie powstał „Raport o finansowaniu oświaty w Polsce w latach 2004–2018”, który przedstawiono samorządowcom na II Samorządowej Debacie Oświatowej 11 kwietnia 2019 r. w Warszawie. Z opracownia wynika, że luka finansowa w oświacie wzrosła w ciągu ostatnich dwóch lat do 23,45 mld zł, co stanowi 54,3 proc. otrzymywanej przez samorządy subwencji oświatowej. Taka sytuacja jest już alarmująca, bo finansowanie edukacji w ogromnym stopniu rzutuje na ogólny stan finansów samorządowych, doprowadzając systematycznie do ograniczenia nie tylko ich możliwości wsparcia rozwoju lokalnego, ale przede wszystkim do obniżania jakości regionalnych usług publicznych. Z powyższego wynika, że dziś stanęliśmy w obliczu konieczności podjęcia rzetelnej debaty na temat systemowych zmian w zakresie finansowania oświaty w Polsce.

Konkretne wyliczenia

Reklama
W tym momencie powinniśmy sobie zadać pytanie: skąd tak duża (wzrastająca) luka finansowa w oświacie? Odpowiedź nie jest prosta, składa się na to wiele elementów. Subwencja na zadania oświatowe cały czas wzrasta, obecnie to 46 mld zł – podkreślają wiceszefowie MEN. Zapominają jednakże o tym, że na skutek reformy oświaty w gminach wzrosła liczba oddziałów, zmniejszyła się wyraźnie ich liczebność, a liczba nauczycieli znacząco wzrosła. Systematycznie zmienia się też struktura i zakres realizowanych zadań oświatowych. W Gminie Aleksandrów Łódzki obserwujemy ogromny wzrost liczby dzieci posiadających orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego (2016 r. – 48, 2017 r. – 80, 2018 r. – 93, 2019 r. – 126), systematycznie wzrasta również liczba dzieci objętych pomocą psychologiczno-pedagogiczną. Obecnie ogromnym wyzwaniem dla samorządów jest zabezpieczenie wzrastającej liczby etatów na opiekę świetlicową. W naszej gminie obserwujemy wzrost liczby dzieci korzystających z tej formy zajęć ze względu na czas i miejsce pracy rodziców, ale również wydłuża się czas pracy tychże świetlic w szkołach (7.00–17.00). To wszystko przekłada się na wzrost etatów i wzrost kosztów funkcjonowania całego systemu samorządowej oświaty. Wraz z rozwojem cywilizacji i nawarstwiających się problemów w sferze wychowawczej i emocjonalnej naszych dzieci, zwiększa się zapotrzebowanie w placówkach oświatowych na pedagogów, psychologów i innych specjalistów.
Innym bardzo istotnym elementem mającym wpływ na wzrost luki finansowej w oświacie jest niewątpliwie niedoszacowanie środków przekazywanych samorządom na kolejne podwyżki płac dla nauczycieli, nie wspominając również o tym, że obejmują one także całą rzeszę pracowników administracyjno-obsługowych. Należy też wspomnieć o kosztach związanych z wydatkami bieżącymi, które również w ostatnim czasie bardzo szybko rosną (np. koszty energii). Kwestie te są bardzo szczegółowo przedstawione w „Raporcie o finansowaniu oświaty w Polsce w latach 2004–2018” i poparte konkretnymi wyliczeniami. Ze względu na wprowadzenie reformy oświaty niemal dwukrotnie wzrosły wydatki majątkowe w oświacie, które związane były/są z dostosowaniem szkół do nowej rzeczywistości. Niedoszacowanie subwencji oświatowej od 2017 roku jest również widoczne przy zwiększeniu kwot części oświatowej subwencji ogólnej z 0,4 proc. rezerwy.

Luka będzie rosła

Za cały 2018 r. Gmina Aleksandrów Łódzki powinna otrzymać wyższą subwencję oświatową w wysokości ponad 1,8 mln zł, dostała jedynie 50 proc. należnych środków. Mimo takiego działania MEN, gmina była obowiązana przekazać do placówek 100 proc. środków wynikających ze zwiększenia zadań. Tylko z tego powodu samorząd musiał wyasygnować dodatkowe ponad 900 tys. zł na zadania oświatowe. Ten wzrost zadań edukacyjnych i koszty z nim związane powinny być doliczane do łącznej kwoty części oświatowej subwencji ogólnej, przyjętej w ustawie budżetowej w roku bazowym, skorygowanej o kwotę innych wydatków z tytułu zmiany realizowanych zadań oświatowych. Czyli wzrost zadań do realizacji powinien być powiązany ze wzrostem kwoty subwencji. Niestety tak nie jest.
Dalsze modyfikowanie i dopasowywanie algorytmu naliczania części oświatowej subwencji będzie tylko powiększało wykazaną lukę finansową. Bez zwiększenia nakładów na zadania oświatowe nie da się tej groźnej tendencji powstrzymać. Model takiego naliczania subwencji może mógłby jeszcze przetrwać, gdyby samorządy mogły samodzielnie kształtować strukturę sieci szkolnej, tzn. mogły ją według potrzeb racjonalizować, mieć decydujący wpływ na liczebność oddziałów szkolnych czy arkusze organizacji pracy szkół. Te prawa jednak samorządom zostały odebrane.
Dziś lokalni włodarze uważają, że racjonalnym i bezpiecznym rozwiązaniem dla polskiego systemu edukacji jest przejęcie obowiązku wypłat wynagrodzeń pracowników oświaty bezpośrednio przez budżet państwa albo rzetelne opracowanie i wycenienie standardów edukacyjnych, które stanowiłyby podstawę podziału części oświatowej subwencji ogólnej i służyły wyrównywaniu szans edukacyjnych. Jednakże należy z całą stanowczością podkreślić, że jeśli budżet państwa nie przejmie realizacji zadań oświatowych, to już dziś i teraz nieodzowne jest podjęcie rozmów i decyzji na temat finansowania edukacji na tle systemu opłacania innych zadań publicznych realizowanych przez samorządy, rozmów na temat ich roli i swobody w doborze środków i metod realizacji nałożonych zadań oświatowych.

Podstawa do zmiany

Jako burmistrz, obywatel, rodzic uważam również, że należałoby równolegle rozpocząć prace nad „odchudzeniem” podstawy programowej w szkołach, która po wprowadzeniu przez obecny rząd deformy oświaty staje się jednym z najbardziej palących problemów, a także nad ograniczeniem zadawanych prac domowych. W XXI w., w kraju o tak dużym dorobku naukowym w dziedzinie edukacji, rodzice i uczniowie powinni znać standardy w zakresie zadawania uczniom prac domowych, w tym dopuszczalnego obciążania ich takim obowiązkiem oraz objęcia nadzorem pedagogicznym realizacji tego zadania przez szkoły i kuratora oświaty. Wdrażając wszystkie te rozwiązania, musimy jednak sobie zdawać sprawę, że muszą w tych zmianach uczestniczyć wszystkie zainteresowane strony, a ich kierunki powinny być poprzedzone dogłębnymi specjalistycznymi analizami i diagnozami problemów.
Konkretne wnioski prowadzące do prawdziwej merytorycznej reformy w zakresie podstawy programowej i całego systemu kształcenia muszą być wynikiem wspólnych ustaleń dokonanych przez przedstawicieli samorządowych organów prowadzących, środowisk oświatowych, rodziców i ekspertów ze strony rządowej, nie mogą być natomiast wynikiem arbitralnych decyzji i swego rodzaju dyktatu strony rządowej. W przeciwnym wypadku przeprowadzona przez obecny rząd deforma oświaty może spowodować nieodwracalne, negatywne skutki dla jakości edukacji kolejnych pokoleń polskiej młodzieży!!!