statystyki

Nie ma edukacji bez wolnych samorządów

autor: Jacek Lipiński22.05.2019, 07:21; Aktualizacja: 22.05.2019, 07:46
fot. Nataliia Zhekova/Shutterstock

fot. Nataliia Zhekova/Shutterstockźródło: DGP

Od 2004 r., kiedy powstał obecny system finansów lokalnych, systematycznie rośnie luka finansowa między tym, co samorządy otrzymują w postaci części oświatowej subwencji ogólnej, a zwiększającymi się wydatkami na szkoły.

T a rozpiętość znacząco wzrosła w 2017 r., zaś luka w 2018 r. dramatycznie się powiększyła – mówi Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich i Sekretarz KWRiST. Inny samorządowiec, starosta poznański Jan Grabkowski, twierdzi, że państwo traktuje j.s.t. jak „bankomaty”. Kwestia finansowania oświaty zdominowała również obrady Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego (KWRiST) 27 marca 2019 r. Przedstawiciele samorządów twierdzą, że punktem wyjścia w systemie finansowania edukacji jest zwiększenie nakładów, a nie tylko dzielenie na różne sposoby tej samej biedy. Swoje twierdzenia opierają na analizie danych z Ministerstwa Finansów.

Związek Miast Polskich na bieżąco śledzi rozwój sytuacji w zakresie finansowania zadań samorządów w obszarze edukacji. Na tej podstawie powstał „Raport o finansowaniu oświaty w Polsce w latach 2004–2018”, który przedstawiono samorządowcom na II Samorządowej Debacie Oświatowej 11 kwietnia 2019 r. w Warszawie. Z opracownia wynika, że luka finansowa w oświacie wzrosła w ciągu ostatnich dwóch lat do 23,45 mld zł , co stanowi 54,3 proc. otrzymywanej przez samorządy subwencji oświatowej. Taka sytuacja jest już alarmująca, bo finansowanie edukacji w ogromnym stopniu rzutuje na ogólny stan finansów samorządowych, doprowadzając systematycznie do ograniczenia nie tylko ich możliwości wsparcia rozwoju lokalnego, ale przede wszystkim do obniżania jakości regionalnych usług publicznych. Z powyższego wynika, że dziś stanęliśmy w obliczu konieczności podjęcia rzetelnej debaty na temat systemowych zmian w zakresie finansowania oświaty w Polsce.


Pozostało jeszcze 88% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • xyz(2019-05-23 16:44) Zgłoś naruszenie 40

    Przekazanie samorządom szkół można porównać tylko do wręczenia małpie brzytwy. Nie przeczę, że samorządowcy w dużych ośrodkach, którzy są ludźmi wykształconymi zdają sobie sprawę z wagi dobrej edukacji, ale to są wyjątki. Wystarczy spojrzeć jak to wygląda na prowincji, gdzie często wójt z plebanem decyduje o zatrudnieniu, dodatkach, stanowiskach i nagrodach i niestety nie ma to nic wspólnego z tzw. dobrem wspólnym, decydują znajomości, lokalne układy i źle pojęte spojrzenie na edukację jako na koszt i obciążenie, a nie inwestycję w człowieka. Widzę jak to wygląda w moim, powiatowym, mieście gdzie szkoły podstawowe podlegają miastu, a ponadpodstawowe starostwu. Buractwo władz powiatowych widać na każdym kroku; obcięcie dodatków motywacyjnych i wychowawczych, przeładowane klasy, liczące ponad 30 uczniów, brak zajęć dodatkowych, brak płatnych zastępstw, można byłoby jeszcze sporo wymieniać, ale myślę, że nie ma takiej potrzeby, bo obawiam się, że podobne doświadczenia ma wielu dyrektorów i nauczycieli szkół podległych tzw. powiatom.

    Odpowiedz
  • Mały Jaś(2019-05-22 18:30) Zgłoś naruszenie 31

    Bez zwolnionych samorządów, panie Jacku. Pomijając Kleszczów to wszędzie od czasu przejęcia edukacji przez samorządy poziom edukacji spadł.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane