Lokalne władze nie zostawiają suchej nitki na rządowym projekcie ustawy, która ma zagwarantować przeprowadzenie matur w obliczu strajku nauczycieli. Ich zdaniem szykowane regulacje są na tyle dziurawe, że dalej nie ma gwarancji dopuszczenia uczniów do egzaminu dojrzałości. Pytanie jednak, czy te zmiany są niezbędne, bo nauczyciele z ZNP informują o zawieszeniu strajku od soboty.

Przygotowana w rządzie nowelizacja zakłada, że jeśli strajkujący nauczyciele nie przeprowadzą klasyfikacji uczniów, która umożliwi im podejście do matury, zrobi to za nich dyrektor szkoły. Jeśli zaś on nie wywiąże się z tego obowiązku, zrobi to organ prowadzący - najczęściej wójt, burmistrz lub prezydent miasta - wyznaczając jakiegoś nauczyciela.

Rząd przyznaje, że okoliczności są wyjątkowe. - Kto jeszcze miesiąc, dwa miesiące temu mógł przypuszczać, że uczniowie staną się zakładnikami, że staną na linii frontu podgrzewanego politycznie sporu o wynagrodzenia nauczycieli. Ten chaos spowodował, że premier przedłożył ten projekt, który gwarantuje, że od 6 maja każdy maturzysta będzie mógł przystąpić do egzaminu dojrzałości - zapewnił w Sejmie Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera.