Uczelnia to pracodawca, który niewiele daje, a wiele wymaga od swoich pracowników – taki wniosek płynie z sondażu opublikowanego wczoraj przez Obywateli Nauki (ON).
Respondenci mieli w nim wskazać pozytywne rozwiązania dotyczące zatrudnienia, które funkcjonują lokalnie, oraz przedstawić, w jaki sposób oni sami mogą poprawić warunki swojej pracy. Analiza wyników nie przyniosła jednak zalewu nowych dobrych praktyk, wprost przeciwnie, ukazały one mało optymistyczny obraz uczelni jako pracodawcy.
Winne ograniczone środki
Pracownicy instytucji naukowych skarżą się przede wszystkim na niskie zarobki. Aby je podnieść, niejednokrotnie decydują się na pracę na drugim etacie lub wyjazd za granicę, a w skrajnych wypadkach nawet rezygnację z zatrudnienia na uczelni.
Reklama
Władze jednostek naukowych przyznają, że dostrzegają problem, ale jednocześnie rozkładają ręce. – Chciałbym płacić pracownikom tyle, żeby nie musieli szukać innego zatrudnienia poza uczelnią i mogli skupić się na nauce i dydaktyce. Jednak obecnie jest to trudne – mówi prof. Jerzy Pisuliński, dziekan Wydziału Prawa i Administracji UJ.

Reklama
Z ankiet wynika też, że kuleje dostęp do dodatkowego wsparcia finansowego zatrudnionych. Jeżeli już jednostki naukowe je oferują, to głównie w formach pomocy socjalnej np. wczasy pod gruszą czy tzw. trzynastka. Brakuje natomiast wsparcia działań z zakresu rozwoju pracownika – zarówno naukowego, jak i osobistego.
– System finansowania wsparcia rozwoju pracownika nie istnieje. Ja chętnie wysłałbym osoby z naszego wydziału np. na warsztaty rozwoju osobistego, aby mogły się doskonalić, ale na to potrzebne są środki. A one są na tyle ograniczone, że przeznaczamy je z reguły na bieżące potrzeby – wyjaśnia prof. Piotr Stec, dziekan Wydziału Prawa Uniwersytetu Opolskiego, przedstawiciel KKHP. W jego ocenie, przykładowo staż zagraniczny powinien być finansowany z dotacji podstawowej. – To są spore koszty, bo składają się na nie o sam wyjazd oraz konieczność opłacenia zastępstwa na uczelni – podkreśla profesor.
Z kolei prof. Pisuliński zwraca uwagę, że wiele zależy od szkoły wyższej. – Nasza uczelnia od lat organizuje warsztaty podnoszące kompetencje miękkie, z których mogą korzystać pracownicy naukowo-dydaktyczni. Niekiedy umożliwiamy też naszej kadrze korzystanie ze studiów podyplomowych, organizowanych przez UJ – mówi dziekan.
Podkreśla jednocześnie, że pieniądze, które otrzymuje szkoła wyższa, np. dotacje na podtrzymanie potencjału naukowego czy dydaktyczną, nie mogą być wydatkowane niezgodnie z ich przeznaczeniem. – Z kolei te, które zarabiamy, musimy przeznaczać na bieżące funkcjonowanie uczelni, np. remonty. Z tego powodu nie stać nas na finansowanie dodatkowych szkoleń dla pracowników – dodaje.
– My reformujemy szkolnictwo wyższe przy błędnym założeniu, że naukowcom się nic nie chce, a to nie prawda. Często barierą są jednak ograniczone środki finansowe – podkreśla z kolei prof. Stec.
Z odpowiedzi respondentów wynika również, że powszechną bolączką jest też nieodpłatne obciążenie kadry zadaniami organizacyjnymi i administracyjnymi.
– Biurokratyczne zadania, które nakłada na nas ministerstwo, przyczyniają się do zwiększenia obowiązków, które pracownicy często muszą wykonywać poza godzinami np. raportowanie. Oczywiście staramy się, żeby takich sytuacji było jak najmniej, jednak nie zawsze jest to możliwe. Musimy spełniać ministerialne wymogi – podkreśla prof. Pisuliński.
Sondaż pokazuje także, że niektóre instytucje mają co prawda systemy nagród, jednak ich sposób przydzielania (wszystkim po równo albo tylko swoim) – w ocenie ON – niweczy szanse na projakościowe motywowanie pracowników.
Znamienne jest jednak to, że sami ankietowani nie rozpatrują możliwości wpływania na funkcjonowanie instytucji naukowej, w której pracują. Obowiązujące reguły traktują jako narzucone z góry i niezmienne.
Rekomendacje
Biorąc pod uwagę wnioski z przeprowadzonej ankiety, Obywatele Nauki rekomendują jednostkom naukowym wprowadzenie szeregu dobrych praktyk. Sugerują m.in. publiczne ogłaszanie raportów uczelni i jednostek badawczych, które dotyczyłyby oceny warunków zatrudnienia i jakości pracy w tych instytucjach. Zalecają też wsparcie działań wprowadzających równość płci – zarówno w momencie zatrudnienia, jak i określania warunków pracy.
Rekomendują też wprowadzanie rozwiązań, których podstawą jest równowaga pomiędzy pracą a życiem osobistym, obejmujących wsparcie mentorskie, coaching kariery, działania zapobiegające wypaleniu zawodowemu.
W badaniu wzięło udział 177 osób. Większość z nich pracuje na uczelni państwowej (139 osób), najczęściej na stanowisku adiunkta (86 osób), w dużych ośrodkach akademickich o liczbie mieszkańców przekraczającej pół miliona (120 osób).