Zaplanowana na 1 kwietnia podwyżka wynagrodzeń nauczycieli wcale nie wyniesie deklarowanych 5 proc. Uwzględniając różne czynniki, m.in. inflację, będzie to zaledwie 1,45 proc.

Od 1 kwietnia 2018 r. nauczyciele mają dostać podwyżki. Z zapewnień Anny Zalewskiej wynika, że średnie wynagrodzenia pedagogów wzrosną łącznie o 5,35 proc. Docelowo, za trzy lata, wynagrodzenia w szkołach będą wyższe niż obecnie o 15,8 proc. Jak zapewniała szefowa MEN w liście do nauczycieli „jest to porównywalne z przewidywanym w tym okresie wzrostem przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej – 15,9 proc.”.

Jak wylicza ZNP, podwyżki w 2018 roku wcale nie będą tak duże jak zapowiada MEN. W liście do Anny Zalewskiej czytamy: „W projekcie rozporządzenia określono nowe stawki wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli, uwzględniając 5 proc. podwyżkę wynagrodzeń od dnia 1 kwietnia 2018 r. W związku z tym, że w roku bieżącym nie przewidziano wyrównania podwyżki wynagrodzeń od 1 stycznia 2018 r., faktyczna podwyżka wynagrodzeń w skali roku wynosić będzie 3,75 proc.. Odliczając inflację szacowaną w roku 2018 na 2,3 proc, uzyskujemy podwyżkę wynagrodzeń nauczycielskich na poziomie 1,45 proc.”.

Reklama

Zdaniem związku, sposób w jaki ministerstwo wprowadza podwyżki jest niezgodny z Kartą Nauczyciela. Znajduje się w niej zapis, że podwyższenie wynagrodzeń dla nauczycieli następuje nie później niż w ciągu trzech miesięcy po ogłoszeniu ustawy budżetowej, z wyrównaniem od dnia 1 stycznia danego roku.

Reklama

Wątpliwości ZNP budzi także źródło finansowania podwyżek. Duża ich część zostanie pokryta ze środków zlikwidowanej rezerwy celowej, co „zmniejszy możliwości amortyzowania konieczności finansowania niespodziewanych wydatków związanych z realizacją zadań oświatowych państwa – w tym dodatkowych kosztów, jakie ponoszą samorządy w związku z reformą ustroju oświaty (adaptacja budynków, dowożeniem dzieci etc.)” – czytamy w liście.

W związku z tym, że podwyżka wynagrodzeń została sfinansowana z rezerwy celowej nr 81, zaś wzrost części oświatowej wynosi jedynie 0,1 p.%, uznać należy, że w głównej mierze koszt podwyżek finansowany jest z oszczędności związanych z likwidacją dodatków do wynagrodzenia i innych świadczeń pracowniczych

ZNP wymienia tu zasiłek na zagospodarowanie oraz dodatek mieszkaniowy z którego korzystało 200 000 nauczycieli, dla nich – jak pisze Związek - podwyżka wynagrodzenia zasadniczego będzie stanowiła co najwyżej kompensację utraty prawa do dodatku mieszkaniowego.

Oszczędności dla budżetu przyniesie także wydłużenie ścieżki awansu z 10 do 15 lat. Jednocześnie – zauważa ZNP - minimalna różnica kwot wynagrodzenia zasadniczego występująca pomiędzy stopniem nauczyciela stażysty, a stopniem nauczyciela kontraktowego (70 zł brutto dla najwyższego poziomu wykształcenia), powoduje, że dopiero uzyskanie stopnia nauczyciela mianowanego zmienia wysokość wynagrodzenia w sposób zauważalny (337 zł brutto dla najwyższego poziomu wykształcenia) – ale taka podwyżka następuje dopiero po 8 latach pracy.

Wreszcie, mimo podwyżek, nadal w dwóch przypadkach, nauczyciele będą zarabiali poniżej minimalnego wynagrodzenia, które obecnie wynosi 2100 zł brutto. W trzech kolejnych przypadkach stawki wynagrodzenia zasadniczego odpowiadają wysokości wynagrodzenia minimalnego.

Minimalne wynagrodzenie nauczyciela stażysty to 1877 zł, a nauczyciela kontraktowego to 1923 zł.