Tylko nieco ponad 17 proc. gmin korzysta z programu „Maluch” – wynika z raportu NIK. W ocenie Izby, powodem mogą być niekorzystne jego zasady. Z kolei eksperci wskazują na niechęć po stronie samych rodziców do korzystania z różnych form opieki.



Izba przyjrzała się efektom programu rozwoju instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3, który opracowało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, po blisko sześciu latach jego funkcjonowania.
Reklama

Reklama
Z raportu, który przedstawiła wynika, że „Maluch” nie cieszy się zbyt dużą popularnością w gminach. W latach 2013–2016 wzięło w nim udział odpowiednio: 227, 161, 215 i 435 na blisko 2,5 tys. tych jednostek samorządu w kraju. Co prawda opieka nad dziećmi do lat trzech nie należy do obowiązkowych zadań gmin, jednak to niejedyny powód niewielkiego zainteresowania programem z ich strony. Z raportu Izby wynika, że część samorządów nie brała w nim udziału także ze względu na niekorzystne zasady. Do 2015 r. poszczególne edycje „Malucha” ogłaszane były bowiem już w trakcie roku budżetowego, np. w lutym czy marcu. Sytuacja poprawiła się od 2016 r., kiedy to zmieniły się zasady programu i został on ogłoszony w grudniu poprzedniego roku, a „Maluch plus” 2017 już w listopadzie 2016 r. Jednak charakter konkursowy programu nadal powoduje, że gminy nie wiedzą, jakie dostaną dofinansowanie do czasu jego rozstrzygnięcia i podpisania rocznej umowy. W programie nie określono bowiem minimalnych kwot dotacji. A to utrudnia samorządom planowanie zadań inwestycyjnych, bo wysokość dotacji nie jest znana w trakcie przygotowania budżetu gminy na przyszły rok.
Dlatego, zdaniem NIK, niezbędne jest podjęcie działań przez ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, polegających na określeniu w dokumentacji programowej minimalnej kwoty dofinansowania nowo tworzonych miejsc opieki.
Piotr Wójcik, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. polityki społecznej i prawa pracy, zauważa z kolei, że powodem niewielkiego zainteresowania gmin uczestnictwem w programie może być również niechęć po stronie rodziców dotycząca korzystania z różnych form opieki. – Wielu opiekunów wstrzymuje się z wysyłaniem dzieci do żłobków. Uważają bowiem, że dla ich pociech najlepsze będzie pozostanie z matką do 3. roku życia – podkreśla ekspert.
Z raportu wynika także, że samorządy, które postanowiły uczestniczyć w programie, najczęściej decydowały się na tworzenie lub powiększenie żłobków. Rzadziej powstawały kluby dziecięce, oferujące opiekę do 5 godzin dziennie. Urzędy gmin niezbyt często korzystały także z możliwości zatrudniania w ramach tego programu dziennych opiekunów, sprawujących opiekę nad maksymalnie pięciorgiem dzieci. W skali kraju zauważalny był jednak przyrost tej formy opieki z 30 w 2012 r. do ponad tysiąca w 2016 r.
Mimo że program „Maluch” przyczynił się w ciągu sześciu lat do wzrostu miejsc w żłobkach, klubach dziecięcych i u dziennych opiekunów (ich liczba wzrosła z 36 tys. w 2011 r. do 92 tys. w 2016 r.), to w ocenie NIK raczej mało prawdopodobne jest osiągnięcie do 2020 r. postulowanego przez Unię Europejską wskaźnika 33 proc. dzieci do lat 3 objętych opieką instytucjonalną.
Pomimo to eksperci nie mają wątpliwości, że działania państwa na tej płaszczyźnie są konieczne. – Programy typu „Maluch” mają jak najbardziej sens. Polityka społeczna państwa powinna być bowiem oparta na usługach publicznych oraz wsparciu finansowym – tłumaczy Wójcik. Dlatego NIK zasugerowała szefowej resortu rodziny przyjęcie programu jako wieloletniego.