Głównym punktem zapalnym jest zrównanie punktowe (często na poziomie 200 pkt) prestiżowych światowych czasopism z lokalnymi periodykami. Tomasz Pietrzykowski alarmuje, że system ten nie promuje obu ścieżek, lecz faworyzuje te łatwiej osiągalne. Z kolei Jacek Jaworski ostrzega przed „arbitralnością i nadużyciami” – sytuacją, w której fizycy mogą szukać punktów w pismach językoznawczych, byle tylko „wykręcić” wynik.
Krajowa ranga moich publikacji, które są rozpoznawane na arenie międzynarodowej, zostaje drastycznie zmniejszona. Bardzo trudno mi zrozumieć przyczyny leżące u podstawy tej zmiany, która doprowadzi do marginalizacji w Polsce moich osiągnięć, a długofalowo zabiera informatykom zachęty do publikowania w najważniejszych i najbardziej rozpoznawanych miejscach na świecie.
- pisze prof. Piotr Sankowski.
A prof. Dariusz Jemielniak dodaje:
Stan niezrozumienia, gdzie dzieje się nauka zdumiewa.: Zrównanie osiągnięcia, jakim jest opublikowanie monografii w Yale University Press z wydaniem czegoś w Scholar czy PWN (bodaj najlepszych polskich) jest trochę jak traktowanie medalu z olimpiady na równi z olimpiadą szkolną
Informatyka: Kara za światowe ambicje?
Szczególnie uderzające są głosy przedstawicieli nauk ścisłych. Piotr Sankowski wskazuje na drastyczne obniżenie punktacji (z 200 do 100 pkt) dla najważniejszych światowych konferencji informatycznych (jak STOC czy ICML). Marcin Copik dodaje, że w informatyce to właśnie konferencje są główną metodą publikacji, a ich „sztuczne ograniczanie” jest niezrozumiałe dla kogokolwiek poza granicami Polski.
Absurdalna i szkodliwa decyzja (nawet jak na ten rząd) – uderza w polską informatykę i AI dokładnie wtedy, gdy polskie uczelnie zaczęły odnosić sukcesy w Rankingu Szanghajskim (UW i PWr).
- pisze Michał Podlewski.
Robert Lew z kolei zwraca uwagę na zagrożenie korupcjogenne: jeśli krajowe wydawnictwa uniwersyteckie będą oferować 210 pkt za książki, przy powszechnej praktyce „recenzji przynoszonych w kieszeni”, polska humanistyka i nauki społeczne (HS) ostatecznie pożegnają się z marzeniami o umiędzynarodowieniu.
Profesor zarobi mniej niż pielęgniarka?
Debata o punktach zderza się z brutalną rzeczywistością finansową. Michał Brzeziński i Łukasz Kozłowski przytaczają konkretne liczby: minimalne wynagrodzenie pielęgniarki ze specjalizacją (ok. 11,5 tys. zł brutto podstawy, do 16,6 tys. zł całkowitego wynagrodzenia) będzie o 20% wyższe niż minimalne wynagrodzenie profesora.
II próg podatkowy w PIT [pielęgniarka] będzie przekraczać we wrześniu
– zauważa Kozłowski, podczas gdy pensje profesorskie pozostają w stagnacji. Na wymiar finansowy problemów w polskiej nauce zwraca także uwagę prof. Michał Tomza: "Poraża mnie wiara w „demokrację akademicką” i brak odwagi Ministerstwa. Wypaleni, słabo opłacani naukowcy demokratycznie wybierają często słabych dyrektorów, dziekanów i rektorów — a @MNiSW_GOV__PL od 2 lat nie potrafi poradzić sobie nawet z nieetycznymi rektorami. Ci sami ludzie mają decydować o punktach czasopism? Nie winię naukowców zarabiających po doktoracie najniższą krajową (jak w IF PAN). To wina ministerstwa i rządu, które nie biorą odpowiedzialności za system i nie mają ani wizji, ani ambicji dla nauki w Polsce".
Co wiemy o "nowej" ewaluacji
Kluczową zmianą ma być odejście od filozofii czysto rozliczeniowej. Ewaluacja nie ma już jedynie „patrzeć w tył” i podsumowywać przeszłe osiągnięcia, lecz pełnić funkcję doradczą. Jej zadaniem będzie wskazywanie jednostkom naukowym możliwych kierunków rozwoju oraz obszarów wymagających wzmocnienia. Wyniki ocen mają także pozwalać na porównywanie kondycji poszczególnych dyscyplin zarówno w skali kraju, jak i na tle międzynarodowym.
Resort zapowiada jednocześnie wyraźne przesunięcie akcentów w sposobie oceny dorobku naukowców. Po raz pierwszy tak dużą wagę zyska działalność promocyjna i popularyzatorska. Oceniane będzie nie tylko to, co naukowcy publikują, lecz także w jaki sposób docierają ze swoją wiedzą do społeczeństwa — również za pośrednictwem mediów społecznościowych i innych nowoczesnych kanałów komunikacji.
Istotnym elementem reformy ma być również wzmocnienie działań na rzecz budowania kadr naukowych. Polska należy do krajów o najniższej w Unii Europejskiej liczbie doktorantów, co rodzi ryzyko luki pokoleniowej w wielu dyscyplinach. Nowy system ewaluacji ma premiować jednostki, które skutecznie przyciągają młodych ludzi do nauki oraz dbają o ciągłość i zastępowalność pokoleń, zwłaszcza w obszarach zagrożonych brakiem kadr.
Mimo zapowiadanych zmian filozoficznych, pewne techniczne fundamenty systemu pozostaną bez zmian. Ewaluacja nadal będzie opierać się na trzech kryteriach: dorobku publikacyjnego i patentowego, wynikach finansowych obejmujących projekty badawcze i komercjalizację, a także wpływie działalności naukowej na społeczeństwo i gospodarkę, ocenianym ekspercko.