statystyki

Specjalny fundusz na leczenie chorych pominiętych w ustawie refundacyjnej

autor: Klara Klinger, Aleksandra Kurowska05.01.2016, 07:34; Aktualizacja: 05.01.2016, 08:30

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Resort zdrowia przygotowuje specjalny budżet na tzw. leczenie ratunkowe. Wyniesie on maksymalnie 10 mln zł.

reklama


reklama


Nowe kierownictwo resortu od połowy tego roku chce stworzyć fundusz, z którego byłyby opłacane terapie nieuwzględnione w ustawie refundacyjnej. Jak tłumaczył Krzysztof Łanda, nowy wiceminister zdrowia, chodzi o sytuacje wyjątkowe i odbiegające od norm. Obecnie nie ma narzędzi prawnych umożliwiających leczenie ratunkowe w takich przypadkach.

Jak tłumaczy Konstanty Radziwiłł, szef resortu zdrowia, nowy fundusz byłby skierowany do wszystkich pacjentów, o których twórcy m.in. ustawy refundacyjnej zapomnieli. Refundowane miałyby być nie tylko leki, ale także dostęp do technologii medycznych.

– Ministerstwo Zdrowia intensywnie pracuje nad zapewnieniem możliwości leczenia tym pacjentom, którzy z powodu braku rozwiązań systemowych znajdują się dziś w wyjątkowo trudnej sytuacji. – Chciałbym, żeby te rozwiązania udało się dopracować i wdrożyć do końca pierwszej połowy roku – tłumaczy Krzysztof Łanda, współautor pomysłu.

Zgodnie z wstępnymi założeniami zgodę ministra na takie leczenie będzie można uzyskać, jeśli dana technologia medyczna zapewni pacjentowi niezbędne i skuteczne leczenie. – Chodzi o sytuacje, w których potrzeba zastosowania u pacjenta technologii, która nie jest finansowana ze środków publicznych jako świadczenie gwarantowane, zostanie uzasadniona i poparta wskazaniami wynikającymi z aktualnej wiedzy medycznej – wyjaśnia Łanda. Jeżeli okaże się, że leczenie jest rzeczywiście niezbędne dla ratowania życia i zdrowia pacjenta, minister będzie mógł wyrazić zgodę na pokrycie kosztów danej technologii właśnie w ramach ratunkowego dostępu. Wydatki będą pokrywane z budżetu. W resorcie trwają właśnie rozmowy na temat jego wysokości. Według wstępnych szacunków ministerstwo będzie mogło przeznaczyć na ten cel od 5 do maksymalnie 10 mln zł w pierwszych 12 miesiącach funkcjonowania.

Zdaniem prawniczki Pauliny Kieszkowskiej-Knapik to krok w dobrym kierunku. – Powinien istnieć wentyl bezpieczeństwa dla chorych, których „nie widzi” system refundacyjny – tłumaczy prawniczka. Wcześniej istniała tzw. farmakoterapia niestandardowa. Lekarz mógł wnioskować o sfinansowanie nietypowego leczenia dla swojego chorego, później zmieniono to na chemioterapię niestandardową – która dotyczyła tylko nietypowego leczenia onkologicznego. Ta została również zniesiona przepisami ustawy refundacyjnej.

Jednak przyznaje, że problemem może być sposób kwalifikacji. – W związku z ograniczeniami naszego koszyka świadczeń do takich terapii zgłaszać się będzie pewnie wielu chorych – mówi Paulina Kieszkowska-Knapik.

– Wydaje się, że budżet funduszu dla zapewnienia finansowania niezbędnych procedur powinien początkowo wynosić kilkadziesiąt milionów złotych rocznie – uważa Jerzy Gryglewicz z Instytutu Ochrony Zdrowia Uczelni Łazarskiego. I dodaje, że trzeba by wprowadzić transparentne zasady zapobiegające uznaniowości i nadużyciom przy dysponowaniu tymi pieniędzmi. Taki fundusz – jego zdaniem – powinien być wykorzystywany tylko w wyjątkowych sytuacjach, gdy do ratowania życia lub zapobieżenia znacznemu uszczerbkowi na zdrowiu niezbędne jest leczenie niedostępne w Polsce. – Mógłby być skierowany przede wszystkim do pacjentów z chorobami rzadkimi, ponieważ ze względu na niewielką liczbę takich pacjentów w Polsce zagraniczni producenci leków nie są zainteresowani złożeniem wniosku o refundację leku w naszym kraju – mówi Gryglewicz. Mógłby być przydatny m.in. w pediatrii, gdy brak jest badań leku uzasadniających stosowanie u dzieci, w reumatologii w rzadkich chorobach z autoagresją oraz przy chorobach nowotworowych, np. w hematoonkologii.

Kłopot polega na tym, że takich sytuacji jest wiele. O leczenie najczęściej ubiegają się chorzy, dla których nie ma leków w Polsce. Nawet jeżeli otrzymują zgodę na sprowadzenie leków, to już nie na ich finansowanie. W 2014 r. z blisko 19,5 tys. zgód na sprowadzenie leku z zagranicy tylko 5 tys. zostało sfinansowanych. O takie leczenie starało się m.in. dwoje dzieci chorujących na atypowy zespół hemolityczno-mocznicowy (a-HUS). Choroba powoduje, że nerki powoli przestają działać. Ministerstwo zgodziło się, by sprowadzić lek z zagranicy, ale odmówiło pokrycia kosztów. Tymczasem koszt rocznego leczenia to ok. 3 mln zł. To by oznaczało, że opłacenie leczenia dla dwojga dzieci „zjada” cały budżet ratunkowy.

Zdaniem prawnika Bartłomieja Kuchty kłopot jest spory, bo wielu chorych obecnie nie mieści się w kategoriach ustawy refundacyjnej. I podaje przykład: on sam reprezentuje pacjenta z chorobą Niemanna-Picka. Pacjent jest leczony lekiem z darowizny firmy. Przez jakiś czas miał finansowaną terapię w ramach farmakoterapii niestandardowej. Teraz takiej opcji nie ma. Niedawno firma wystosowała pismo, w którym zapowiedziała, że nie będzie w nieskończoność czynić darowizn, tym bardziej że proces refundacyjny zakończył się decyzją negatywną i lek nie będzie finansowany z pieniędzy NFZ. – Wystąpiłem już z miesiąc temu do MZ z pytaniem, co zamierzają zrobić z tym chorym, i na razie cisza – mówi Kuchta. Lek kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Rocznie kilkaset tysięcy złotych.

Jego zdaniem taki fundusz byłby potrzebny, ale kluczowe pytane jest takie, czy nowemu ministrowi chodzi o przywrócenie czegoś podobnego do farmakoterapii niestandardowej, czy też mówi tylko o funduszu dla pacjentów z chorobą objętą programem, ale takich, którzy z jakiegoś powodu nie spełniają kryteriów programu. – Jeśli tak, to projekt niewiele zmieni sytuację – uważa Kuchta. 

Z 19,5 tys. zgód na sprowadzenie leku MZ sfinansowało zaledwie 5 tys.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • on soc(2016-01-05 15:32) Odpowiedz 10

    Do Ekonomia jest brutalna ale logiczna: Mylisz się, pytanie jest inne.. Czy 10tyś osobom zrefundować np lek z 20zł do 1zł czy 10 osobom zrefundować lek z 20000zł do 1zł.. Niestety leki ratujące życie są bardzo drogie i mało kogo na nie stać.. Osobiście uważam że powszechne leki do pewnego poziomu nie powinne być refundowane..

  • Ekonomia jest brutalna ale logiczna.(2016-01-05 09:02) Odpowiedz 00

    Ministerstwo Zdrowia zawsze bedzie stalo przed dylematem, czy np. za 10 mln zl ratowac zdrowie i zycie 10 osobom, czy 10 000 osobom. Ekonomia wskazuje na ratowanie 10 tys. osob.

  • Naklady...(2016-01-05 09:14) Odpowiedz 00

    Naklady publiczne na zdrowie powinny wynosic przynajmniej 8% PKB czyli okolo 145 mld zl. Zeby efektywnie byly wykorzystywane finanse w systemie zdrowotnym, nalezy wprowadzic zasade rozliczania sie NFZ z pacjentem z odpowiednia refundacja kosztow dla pacjenta np. 75%.

  • do: on soc(2016-01-05 19:26) Odpowiedz 00

    Leki wypisywane na recepte z listy refundacyjnej do pewnego poziomu oplat przez pacjenta np. do kwoty 1000 zl rocznie, powinny byc oplacane przez pacjenta w 100%. Taka zasada funkcjonuje w Szwecji.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama