Decyzję o kontroli rzecznik podjął po doniesieniach Informacyjnej Agencji Radiowej o fatalnych warunkach, w jakich leczeni są chorzy. Sygnały, które dotarły do biura rzecznika, mogą wskazywać na łamanie podstawowych praw człowieka - mówi Piotr Mierzejewski z Biura RPO. I tłumaczy, że ostatnio biuro rzecznika nie otrzymywało żadnych skarg od pacjentów na funkcjonowanie instytutu. Jednak po interwencji reportera IAR, Rzecznik Praw Obywatelskich postanowił wszcząć postępowanie z urzędu. Zostanie zbadane, czy nie zostały naruszone podstawowe prawa człowieka - mówi specjalista z biura RPO. 

Piotr Mierzejewski zaznacza, że stan warszawskiego instytutu nie jest odosobnionym przypadkiem. Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływa bowiem wiele skarg w podobnych sprawach. Miesięcznie nawet około dwudziestu, a czasami nawet trzydziestu. Często na oddziałach spotykamy się z warunkami, które po prostu urągają godności człowieka - tłumaczy Mierzejewski.

W klinikach psychiatrycznych Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie warunki są fatalne. Przeciekający dach, nieszczelne okna, jedna łazienka dla ponad 30 pacjentów, łóżka na korytarzach czy grzyb na suficie. Danuta Ryglewicz, dyrektor Instytutu tłumaczy, że na razie jakiekolwiek inwestycje nie są możliwe. Placówka walczy z długiem przekraczającym 56 milionów złotych.

"Remont jest dla nas priorytetem, ale potrzeba na niego dużych pieniędzy" - mówi Ryglewicz i dodaje, że z bieżącej działalności instytutu nie da się takiej kwoty wygospodarować. Według dyrektorki, początek finansowych problemów IPiN sięga 2007 roku. Jest efektem wzrostu wynagrodzeń pracowników służby zdrowia i niespełnionych obietnic rządu dotyczących podwyżki wyceny procedur medycznych. Kiedy zaczęło brakować pieniędzy na bieżącą działalność, instytut przestał płacić ZUS. Zadłużenie z tego tytułu w ciągu dwóch lat narosło do 20 milionów. Od tego czasu instytut zaczął się zadłużać w bankach. Dziś w wyjściu z problemów finansowych instytutowi ma pomóc prowadzona od roku restrukturyzacja.

Wiceminister zdrowia - Sławomir Neumann - przyznaje, że wiele placówek psychiatrycznych funkcjonuje w fatalnych warunkach ale dodaje, że minister zdrowia nie jest właścicielem tych szpitali. Neumann powiedział w radiowej Trójce, że z podobnymi problemami borykają się też inne szpitale psychiatryczne w Polsce.

Gość radiowej Trójki tłumaczył, że resort zdrowia nie może płacić za remonty tych placówek ponieważ nie jest ich właścicielem. Przypomniał, że szpitale psychiatryczne mogą być dofinansowane z środków unijnych.

"Myśmy przyjęli zasadę, że chcielibyśmy, żeby w ramach środków europejskich na doprowadzenie do standardów poszczególnych szpitali, również psychiatrycznych, znalazły się pieniądze i one się znalazły i po nie można będzie sięgać, ale wprost finansować inwestycje w szpitalach mogą ich właściciele, a nie minister zdrowia" - powiedział Sławomir Neuman.

Jak uważa Piotr Gałecki, krajowego konsultanta ds. psychiatrii, ta dziedzina medycyny w Polsce jest niedofinansowana. Podkreślił, że niedofinansowanie tych placówek trwa od wielu lat. "Tylko 3,5 procent nakładów finansowych z NFZ to wydatki na psychiatryczną służbę zdrowia, standardem Unii Europejskiej jest między 5 a 6 procent, tak że bez zwiększenia nakładów finansowych naprawdę wiele nie da się zrobić" - powiedział profesor. 

Profesor Gałecki mówił w radiowej Jedynce, że w podobnej sytuacji jest wiele szpitali psychiatrycznych w Polsce. Podkreślił, że niedofinansowanie tych placówek trwa od wielu lat.

Marek Balicki, były minister zdrowia a dziś szef Centrum Zdrowia Psychicznego przy Szpitalu Wolskim w Warszawie, doszukuje się problemu w nierealizowaniu narodowego programu ochrony zdrowia psychicznego. Kwota, którą otrzymują przyszpitalne oddziały psychiatrii od NFZ-tu pozwala na zaspokojenie około połowy ich potrzeb - tłumaczy Marek Balicki. Część kosztów jest pokrywana z budżetów innych oddziałów - dodaje Balicki.

Krzysztof Bąk rzecznik Ministerstwa Zdrowia przypomina, że rok temu na terenie należącym do instytutu zakończona została budowa Kliniki Psychiatrii Sądowej, na którą ministerstwo przeznaczyło ponad 30 milionów złotych. Pracownicy instytutu, z którymi udało się porozmawiać IAR nie rozumieją dlaczego ich dyrektor w zamian nie zabiegała o pieniądze na remont klinik psychiatrycznych. Dyrektor tłumaczyła, że miała do wyboru dwie drogi. Wspólnie ze swoimi współpracownikami postanowiła postawiła jednak na kompleksowość instytutu, który do tej pory w swojej ofercie nie miał psychiatrii sądowej.

Rzecznik ministra Bartosza Arłukowicza dodaje, że przyszłość ewentualnego remontu klinik psychiatrycznych zależy od zasobności resortowego portfela.

Zapowiadana kontrola nie będzie pierwszą, jaką w klinikach psychiatrycznych instytutu przeprowadzi Rzecznik Praw Obywatelskich. Ostatnia odbyła się cztery lata temu po skargach pacjentów, którzy wskazywali, że leczeni są w warunkach urągających ludzkiej godności. Po kontroli rzecznika wskazane uchybienia zostały usunięte.