statystyki

Resort zdrowia raka leczy tylko na papierze

autor: Klara Klinger25.08.2014, 07:25; Aktualizacja: 25.08.2014, 07:25
Ministerstwo Zdrowia na pytanie o liczbę prewencyjnych mastektomii odpowiada wymijająco

Ministerstwo Zdrowia na pytanie o liczbę prewencyjnych mastektomii odpowiada wymijającoźródło: ShutterStock

Badania genetyczne i prewencyjne usuwanie piersi za darmo. Sęk w tym, że poradni na ten rok wciąż nie wybrano, a mastektomii nikt nie finansuje.

reklama


reklama


Zgodnie z Narodowym Programem Zwalczania Chorób Nowotworowych kobiety, u których wykryto mutacje genu (BRCA1 i/lub BRCA2) i w związku z tym mają ok. 80-proc. prawdopodobieństwo, że zachorują na raka, mogą na koszt państwa usunąć piersi, aby uniknąć choroby. Ale tylko teoretycznie, bo za zabieg nikt nie chce płacić.

– To poważna operacja, która nie kończy się na usunięciu piersi, ale wiąże się z opieką psychologiczną i leczeniem ewentualnych powikłań. To wszystko może trwać miesiącami. Dlatego podczas posiedzenia rady ds. zwalczania chorób nowotworowych padła propozycja, by płacił za to Narodowy Fundusz Zdrowia w ramach zwykłych świadczeń – przyznaje prof. Lucjusz Jakubowski, były konsultant krajowy ds. genetyki i członek ministerialnej rady. NFZ jednak się tego nie podjął. Dla niego sytuacja jest prosta: „Osoby, u których wykryto nosicielstwo mutacji genu, objęte są intensywną opieką profilaktyczną w ramach programu finansowanego przez ministra zdrowia” – tłumaczy Sylwia Wądrzyk z biura prasowego NFZ.

Na papierze zabieg istnieje, kłopot w tym, że w ramach programu nie istnieje konkretna procedura, która by określała, jak ma wyglądać płatność. W efekcie, jak przyznaje prof. Jakubowski, pacjentki, jeżeli nawet wykryto u nich mutację genu, są odsyłane od Annasza do Kajfasza. Jeden ze specjalistów z Centrum Onkologii na warszawskim Ursynowie opowiada, że owszem, chirurdzy robią takie zabiegi, ale naginając fakty. Diagnozują, że wykryto u pacjentki jakieś zmiany nowotworowe, i wykonują mastektomię, a potem rozliczają w ramach leczenia onkologicznego. To jednak fundusz tępi, nazywając oszustwem. Ale ani NFZ, ani ministerstwo nie dają odpowiedzi, jak to robić inaczej.

Ministerstwo Zdrowia na pytanie o liczbę prewencyjnych mastektomii odpowiada wymijająco. – Nie gromadzimy informacji o wykonanych profilaktycznych mastektomiach – przekonuje Krzysztof Bąk, rzecznik resortu.

Jednak i kolejny element programu, który działał do tej pory znacznie sprawniej, czyli badania genetyczne, od pół roku też widnieje tylko na papierze. Powód? Konkurs na rok 2014 i 2015, w którym ministerstwo wybiera poradnie przeprowadzające takie testy, nadal trwa. W związku z tym od stycznia pacjentki są odsyłane z kwitkiem, bo poradnie nie chcą ryzykować leczenia, za które nie otrzymają zwrotu pieniędzy. A resort na tym zyskuje, bo mniej pacjentów zostaje przyjętych na badania.

Prof. Lucjan Jakubowski zaznacza, że także z poradniami jest pewien kłopot, nawet wtedy, kiedy działają. Chodzi o różnice w ich efektywności: na przykład poradnia w Centrum Onkologii na warszawskim Ursynowie wykrywa ok. 15–20 proc. mutacji wśród przyjętych do programu kobiet, tymczasem są takie placówki, w których liczba trafień wykazujących mutację wynosi ułamek tego. Przyczyną może być zła kwalifikacja pacjentek albo, co gorsze, źle robione badania, które nie wykrywają mutacji u tych pacjentek, u których powinny. On sam zauważa nieprawidłowości, jednak nie ma narzędzi, by działalność poradni skontrolować. – Zgłaszałem tę sprawę ministerstwu, proponując, by przeznaczyć 1 proc. z pieniędzy na badania na kontrolę. Teraz nawet ja sam nie mam pieniędzy na delegacje, by sprawdzić wątpliwości – tłumaczy.

Tymczasem problem jest poważny. Rak piersi jest najczęstszą przyczyną zgonów kobiet pomiędzy 40. a 60. rokiem życia. Zaś silne dziedziczne uwarunkowania są przyczyną ok. 15 proc. zachorowań. W 2013 r. na wczesne wykrywanie nowotworów złośliwych piersi i jajnika w rodzinach wysokiego, dziedzicznie uwarunkowanego ryzyka zachorowania wydano 8,7 mln zł. Skorzystało z tego w tym czasie 9373 nowych rodzin obciążonych wysokim ryzykiem, objęto opieką 13 729 kobiet z grup ryzyka.

Kto może zrobić bezpłatne badanie genetyczne

Decyduje o tym lekarz onkologicznej poradni genetycznej na podstawie wywiadu rodzinnego.

Oto niektóre ze wskazań, które mogą decydować o zakwalifikowaniu się do bezpłatnych badań:

– kobiety, w których rodzinie występowały przypadki raka piersi przed 50. rokiem życia lub taki nowotwór miały co najmniej dwie osoby w bliskiej rodzinie,

– kobiety, wśród których krewnych były przypadki raka jajników,

– młode kobiety, które zamierzają stosować terapię hormonalną, a pojawiły się u nich jakiekolwiek zmiany w piersiach lub jajnikach,

– kobiety mające zmiany w piersiach lub jajnikach, w których rodzinie występowały przypadki raka.

Lekarz kieruje takie osoby na badanie w poradni genetycznej w celu wykrycia lub wykluczenia mutacji genów BRCA. W przypadku wykrycia takie pacjentki są objęte specjalnym programem opieki. Zakłada on m.in. regularne badania piersi metodą rezonansu magnetycznego, badania poziomu stężenia CA125 w surowicy krwi, mammografię i USG piersi.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Tagi:zdrowie

Polecane

reklama

  • StAAbrA(2014-08-25 09:13) Odpowiedz 00

    Ilość "pacjentów" zlikwidowanych przez tzw. służbę zdrowia przekłada się wprost proporcjonalnie na kwotę , nakradzionych przez mafię , uzbieranych przez nich składek emerytalnych .
    I inne frukta , związane z "obsługą" tej całej masy spadkowej , też . Koniaczek ?

  • H(2014-08-25 12:23) Odpowiedz 00

    Rak sie leczy nie tylko na papierze ale faktycznie. Po bardzo dobrze wykonanej pracy przez chirurga trafia sie na chemioteraoie, radioterapie a później do zatloczonej poradni onkologicznej, gdzie od czasu do czasu lekarz oglada piers...bo nie ma czasu. Nie wynika to z jego niechęci co z braku czasu. Tłum za drzwiami.
    Gorzej gdy trafia się na scyntygrafię kości. Po podaniu izotopu po dwóch godzinach jest sie po badaniu ale przed podaniem izotopu otrzymujesię "instrukcje:, ze badanie bedzie wykonane po 3-4 godzinach. Czy odbierając wynik mogę byc pewna,że to badanie jest prawidlowe.
    Proponuje w" insrukcjach" napisac tak jak robia albo robic tak jak jest napisane.

  • 1951(2014-08-26 18:12) Odpowiedz 00

    Minister Zdrowia jest tak samo ZAKŁAMANY jak PREMIER TUSK!!! Rządzi krajem mafie TUSKOWYCH KŁAMCÓW!!!

  • logik(2014-08-25 17:12) Odpowiedz 00

    Może tak znieść finansowanie z NFZ zapłodnienia in vitro a pieniądze przeznaczyć na leczenie chorób nowotworowych? Jeśli ktoś chce stosować in vitro to niech płaci ze swojej kieszeni. Dlaczego to my mamy płacić na ten cel? Operacje plastyczne też są 100 % płatne " ze swej kieszeni". Nie mówię o zabiegach pourazowych.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama