Wszystko przez ustawę z 25 września 2015 r. o zawodzie fizjoterapeuty (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 505.), o uchwalenie której grupa ta walczyła przez lata. W końcu się to udało i właśnie kończy się okres przejściowy, który fizjoterapeuci mieli na dopełnienie formalności.

Choć o tym, że termin mija z końcem maja, wiadomo było od ponad dwóch lat, to wiele osób czekało na ostatnią chwilę i mogą one teraz mieć problem. Są przychodnie, których praca może zostać przez to sparaliżowana. Krajowa Izba Fizjoterapeutów, która wydaje uprawnienia, stara się nie zwlekać, ale w każdym przypadku musi weryfikować, czy fizjoterapeuta rzeczywiście jest fizjoterapeutą. Tym bardziej że rejestrować chcą się też masażyści, trenerzy personalni, a nawet wuefiści.

Rejestr gwarancją dla pacjentów

Aby otrzymać prawo do wykonywania zawodu, fizjoterapeuta musi się zarejestrować i przesłać dokumenty; po ich pozytywnym zweryfikowaniu samorząd wydaje uprawnienia. Na weryfikację dokumentów izba ma trzy miesiące. – Zarejestrowało już się ponad 56 tys. osób. Na najbliższej Krajowej Radzie prawdopodobnie przegłosujemy kolejnych kilkanaście tysięcy praw wykonywania zawodu, co powinno dać nam ok. 45–47 tys. fizjoterapeutów z uprawnieniami – mówi prezes KIF Maciej Krawczyk.

Proces rejestracji fizjoterapeutów

Proces rejestracji fizjoterapeutów

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dlaczego rejestracja jest konieczna? Obowiązek ten wprowadzono głównie po to, żeby zawodu nie wykonywały osoby, które nie powinny tego robić. Ale uregulowanie go pozwala także na zorientowanie się, jak wygląda sytuacja tej grupy. Na razie znana jest tylko liczba zarejestrowanych fizjoterapeutów, wciąż jeszcze nie wiadomo, ilu z nich pracuje w zawodzie. Samorząd będzie to w stanie ocenić, gdy dostanie NIP-y pracodawców. Pozwoli to także na stworzenie swoistej mapy – ilu jest fizjoterapeutów w danej gminie, powiecie, ilu pracuje z dziećmi, w geriatrii itp.

– Będziemy mieć też dane o płci i wieku. Szacujemy, że około jednej czwartej fizjoterapeutów to będzie grupa powyżej 50. roku życia, pewnie trochę lepiej niż u pielęgniarek, bo jesteśmy nieco młodszym zawodem – mówi szef KIF. Podkreśla, że dane te są ważne z punktu widzenia map potrzeb zdrowotnych, a także prowadzenia przez państwo polityki zdrowotnej.

Spóźnialscy muszą poczekać

W środowisku panuje wzburzenie w związku z tym, że sporo osób nie doczekało się jeszcze na prawo wykonywania zawodu. Część fizjoterapeutów otwarcie przyznaje, że niektórzy zwlekali ze względu na konieczność opłacania składek – ten obowiązek powstaje z chwilą wpisania do rejestru.

Jednak powodem zwłoki mogły być też nieprecyzyjne przepisy. Dariusz Jasiński, rzecznik prasowy Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii, zwraca uwagę, że w ustawie z jednej strony mowa jest o tym, że osoby, które spełniają określone warunki, mogą wykonywać zawód fizjoterapeuty przez dwa lata bez uzyskania wpisu do Krajowego Rejestru Fizjoterapeutów. Z drugiej zapisano, że aby utrzymać uprawnienia, należy złożyć dokumenty do 31 maja br. – Mamy więc poważne wątpliwości, czy aby przedłużyć prawo wykonywania zawodu, wystarczy złożyć dokumenty do 31 maja, czy trzeba mieć w tym terminie już dokument potwierdzający – mówi.

Wątpliwości takich nie ma samorząd. – Informowaliśmy, że ostatni bezpieczny moment na złożenie dokumentów to koniec lutego. I rzeczywiście sporo kolegów wówczas je przysłało, około kilkunastu tysięcy. Wiele osób zrobiło to na spokojnie, jeszcze w zeszłym roku. Od półtora roku o tym przypominamy, NFZ wysłał dwie niezależne informacje do wszystkich świadczeniodawców, że taki wymóg jest – podkreśla szef KIF. Zapewnia, że rada stara się weryfikować dokumenty i wydawać uprawnienia szybciej niż w ciągu trzech miesięcy. Na pewno przed końcem maja dostaną je osoby, które przesłały zgłoszenia na początku kwietnia.

Zdaniem samorządu kluczowa jest data nadania prawa do wykonywania zawodu, czyli uchwały Krajowej Rady. Od tego dnia fizjoterapeuci są wpisywani do rejestru i posiadają uprawnienia. To ważne, bo ze względu na techniczne aspekty współpracy z Państwową Wytwórnią Papierów Wartościowych na dokument w postaci plastikowej karty muszą czasem dłużej poczekać.

Nie jest to jednak oczywiste dla PTF. Zdaniem Dariusza Jasińskiego nie wynika to wprost z ustawy. – Poprosiliśmy o wytyczne NFZ, resort zdrowia i KIF. Otrzymaliśmy tylko odpowiedź od KIF, ale mamy wątpliwości, czy wszyscy urzędnicy będą taką interpretację przyjmować. A osób, które czekają na ten plastikowy dokument, jest całkiem sporo, bo produkcja trwa długo – podkreśla.

Dariusz Jasiński przyznaje, że ta grupa na pewno będzie problemem dla pracodawców, ponieważ bez uprawnień nie powinni pracować z pacjentami. – Mamy sygnały, że takie sytuacje będą, ale jaka jest ich skala, trudno powiedzieć – dodaje.

Potwierdza to Maciej Krawczyk. – Ostatnio pracodawca, który zatrudnia 60 osób, poinformował nas, że 60 proc. jego fizjoterapeutów jeszcze się nie zarejestrowało. I teraz pisze do nas, że pacjenci będą się skarżyć, że przerywno im rehabilitację. Ale on jako pracodawca dostał informację na ten temat ponad rok temu i nic nie zrobił. Inni pracodawcy, trzeba dodać, że znakomita większość z nich, zamieściła w umowach specjalne klauzule, w których zobowiązywała fizjoterapeutów, że do określonego dnia otrzymają prawo wykonywania zawodu. Bo de facto można z tego powodu stracić kontrakt – wskazuje.

Według Macieja Krawczyka osób, które się spóźniły, będzie najwyżej kilka tysięcy. – Nic złego się nie stanie, jeśli ktoś w związku z brakiem prawa do wykonywania zawodu będzie miał kilkutygodniową przerwę w pracy. Gorzej byłoby, gdyby wykonywał czynności zawodowe bez uprawnień i coś by się stało w tym okresie. Byłyby wówczas konsekwencje prawne, a gdyby pacjent wystąpił na drogę sądową – nawet karne, nie tylko cywilne – podkreśla. 

Problem prywatnych praktyk rozwiązany

Z powodu niedopatrzenia w ustawie fizjoterapeutom groziło, że ci z nich, którzy wykonują zawód, prowadząc własną działalność gospodarczą, od 1 listopada będą musieli przekształcić się w podmiot leczniczy. A to oznacza koszty i komplikacje. Samorząd apelował, by umożliwić fizjoterapeutom prowadzenie prywatnych praktyk na takich samych zasadach jak robią to lekarze i pielęgniarki. Resort zdrowia zaproponował odpowiednią nowelizację ustawy o działalności leczniczej, która jest już zaakceptowana przez kierownictwo resortu. Czyli jest duża szansa, że ta kwestia zostanie rozwiązana na czas.