Volvo z opóźnieniem dostarczy polskim klientom nowy model wyposażony w napęd spalinowo-elektryczny. Pierwszeństwo mają chętni z Europy Zachodniej. Nasz rynek jest wciąż kilkukrotnie mniejszy niż francuski czy włoski.
ikona lupy />
Pierwsze rejestracje samochodów hybrydowych w Polsce / Dziennik Gazeta Prawna
Volvo XC 90 w wersji hybrydowej było długo oczekiwaną premierą na rynku światowym. Jest nie tylko ekologiczne, ale i szybkie – moc 400 KM gwarantuje przyspieszenie do setki w czasie 5,6 s. Mimo wysokiej ceny, zaczynającej się od 340 tys. zł, przypadło do gustu nie tylko zagranicznym, ale i polskim konsumentom. Gdy tylko ruszyła sprzedaż, posypała się lawina zamówień.
Koncern Volvo nie chce przyznać, ile samochodów sprzedało się do tej pory. Rozczarowanie klientów pojawiło się bowiem równie szybko, jak zachwyt nowym modelem. Już pod koniec września do wielu z nich dotarła informacja, że zamówione kilka tygodni przedtem auto otrzymają najwcześniej późną jesienią. – Niedawno usłyszałem informację, że do końca roku zamówienie będzie trudno zrealizować. Dlatego na odbiór nowego samochodu mogę się szykować w 2016 r. – żali się nowy nabywca modelu XC 90 z Warszawy.
Podobne wieści dotarły do innych kupujących, a niektórzy przyznają, że zastanawiają się nad rezygnacją z transakcji. Szczególnie że wśród nich jest wielu takich, którym zależało na wymianie auta jeszcze w tym roku, by dotychczasowe nie weszło w kolejny rocznik, a tym samym, by jego wartość przy odsprzedaży jeszcze mocniej nie spadła. Polski oddział koncernu nie kryje, że są problemy z realizacją zamówień na czas i przyznaje, że na polski rynek nie trafił jeszcze ani jeden model XC 90 T8.
– Wydłużony okres oczekiwania na hybrydową odmianę jest spowodowany olbrzymim zapotrzebowaniem na to auto na rynkach, gdzie parametr CO2 ma duże znaczenie. Są to m.in. Szwecja, Holandia i Belgia – tłumaczy Stanisław Dojs z Volvo Car Poland. Innymi słowy, samochody, które miały trafić na polski rynek, są kierowane do innych krajów. Poza tym koncern nie ukrywa, że popyt na hybrydową odmianę Volvo XC 90 jest znacznie wyższy, niż początkowo zakładano. I fabryki nie nadążają z produkcją.
Klienci Volvo przyznają jednak, że są mocno zachęcani do tego, by nie rezygnowali z zakupu. Przede wszystkim dodatkowym doposażeniem przy zachowaniu pierwotnej ceny. Dzięki temu ten, kto początkowo zdecydował się na samochód w wersji standardowej, dziś może liczyć, że otrzyma go w wersji premium, czyli m.in. z elektrycznie regulowanymi fotelami z pamięcią ustawień czy regulacją trybów jazdy.
– Dilerzy indywidualnie ustalają z klientami sposób rekompensaty późniejszej daty dostarczenia samochodu – komentuje Stanisław Dojs. DGP ustalił, że niektórym klientom udało się już nawet zapewnić sobie darmowy samochód zastępczy na czas oczekiwania na realizację zamówienia. – Jestem w fazie negocjacji takiego rozwiązania z dilerem. Mam już na swoje dotychczasowe auto kupca, który nie chce dłużej czekać z podpisaniem umowy, a kilkutygodniowy brak samochodu nie wchodzi w grę – mówi jeden z klientów.
Opóźnienia Volvo nie sprzyjają pobudzaniu i tak niewielkiego rynku hybryd w Polsce. W I półroczu 2015 r. w naszym kraju zarejestrowano zaledwie 2458 takich aut. Dla porównania, we Włoszech było ich niemal 13 tys., a we Francji – ponad 27 tys. Absolutnymi liderami tego segmentu w naszym kraju są Toyota i Lexus, które odpowiadają za 95 proc. wszystkich rejestracji nowych hybryd.
Kłopoty Volvo są przy tym nieporównywalnie mniejsze od tych, z którymi od niemal trzech tygodni zmaga się Volkswagen. Eksperci prognozują, że afera spalinowa może uszczuplić konto niemieckiego producenta o co najmniej kilkanaście miliardów euro. Pomimo wizerunkowych tarapatów samochody niemieckiego producenta w Polsce sprzedają się dobrze. W pierwszych 10 dniach października z aut należących do koncernu Volkswagen AG spadek rejestracji zanotowała tylko Škoda. Zyskiwały za to VW, Audi i Seat.
Tomasz Tonder z Volkswagen Group Polska mówi, że dobre wyniki z października to przede wszystkim zasługa zamówień składanych przed wybuchem afery, ale zapewnia jednocześnie, że liczba podpisywanych umów w ostatnich dniach nie odbiega od normy. – Osoby, które zamawiają i odbierają samochody, są bardziej nieufne, co jest jak najbardziej zrozumiałe. Wszystkim jednak tłumaczymy, że auta, które obecnie znajdują się w salonach, nie mają nic wspólnego z modelami, w których pojawiły się wady – wyjaśnia Tonder. Nasz rozmówca nie spodziewa się przy tym, aby problem z silnikami Diesla spowodował nagły odwrót od takich jednostek.
– Stopniowe przechodzenie w stronę silników benzynowych to od dawna obserwowana tendencja, charakterystyczna nie tylko dla naszej marki. Jeszcze kilka lat temu diesle przodowały w statystykach. Dziś jest odwrotnie – tłumaczy Tomasz Tonder. Potwierdzeniem jego słów są statystyki IBRM Samar, z których wynika, że we wrześniu z polskich salonów wyjechało o ponad 400 więcej volkswagenów z silnikami benzynowymi niż diesli. W sierpniu różnica wyniosła niespełna setkę.
O tym, czy równie dobre dla VW okażą się ostatnie miesiące roku, przekonamy się już niebawem. Pierwsze trzy kwartały na polskim rynku stały pod znakiem absolutnej dominacji niemieckiego giganta. Najlepsze wyniki w segmencie osobówek nieprzerwanie notuje Škoda, która w ciągu dziewięciu miesięcy 2015 r. sprzedała ponad 32 tys. nowych samochodów osobowych. Dominację Škody (jak i całego koncernu Volkswagen AG) widać także w zestawieniu sprzedaży poszczególnych segmentów.
Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego za okres styczeń–sierpień w segmencie A najpopularniejsza jest škoda citigo, która znalazła 1658 nowych nabywców. Tuż za nią jest się ford ka (1484 aut) i toyota aygo (1404). W segmencie B, który notuje jednocześnie największy, bo ponad 10-proc. wzrost sprzedaży, na podium znalazły się kolejno škoda fabia (7780), toyota yaris (6463) i opel corsa (5233). W segmencie C, największym pod względem liczby sprzedanych aut, przodują škoda octavia (9409), volkswagen golf (7269) i opel astra (6887).
Klasa D i E to także domena marek należących do koncernu z Wolfsburga. W segmencie D najpopularniejszy pozostaje volkswagen passat (4935 sztuk i niemal 20-proc. wzrost sprzedaży), zaś w E najwięcej klientów zdecydowało się na audi A6 (794 sprzedane samochody). Ostatnim segmentem istotnym z punktu widzenia skali rynku pozostają małe suvy i crossovery. Tutaj niemiecka hegemonia zostaje złamana. Pierwsze miejsce zajmuje dacia duster (4059), wyprzedzając nissana qashqaia (3839) i kię sportage (3337).