– Mógłbym zorganizować konkurs na naprawę lamp i inne usługi po dużo niższych cenach. Ale mi nie wolno, bo nie możemy zamawiać usług na nie swoim mieniu – mówi DGP Marek Madej, burmistrz miasta i gminy Wysoka, która przystąpi do Porozumienia Strzeleńskiego. Madej chciał sprawę wnieść do UOKiK. Nie udało się. – Enea powołała spółkę córkę Eneos w styczniu tego roku. Nie możemy wystąpić przeciwko Eneosowi, bo dopiero zaczął działać. Przeciwko Enei też nie możemy, bo nie jest naszym partnerem – mówi.

Gminy przekonały też resort administracji i cyfryzacji, by dziś w posiedzeniu jednego z zespołów Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego udział wziął specjalny zespół negocjacyjny, w którego skład wchodzą przedstawiciele Enei i skonfliktowanych z nią samorządów. Do ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego trafiło pismo ze skargą na działania koncernu.

Co na to Enea? O zawyżaniu cen rzecznik spółki Sławomir Krenczyk mówi: – Eneos przedstawia gminom transparentne i rzetelne oferty, uwzględniające wszystkie koszty eksploatacji urządzeń. Potwierdził to UOKiK w postępowaniu antymonopolowym.

Samorządowcy są innego zdania.

Do połowy marca gminy z woj. wielkopolskiego, lubuskiego, kujawsko-pomorskiego, zachodniopomorskiego i dolnośląskiego powołają Porozumienie Strzeleńskie. Będą walczyć o odzyskanie kontroli nad lampami, dziś konserwowanymi przez spółkę Enea. Ten bezprecedensowy spór otwiera nowy rozdział w relacjach koncerny – władze lokalne.

Burmistrz miasta i gminy Szamocin Eugeniusz Kucner w piśmie do Janusza Piechocińskiego wskazuje, że jednostronne kreowanie cen za konserwację przez spółkę Enea spowodowało wzrost cen towarów i usług. Podaje też skalę forsowanych podwyżek. I tak np. roboczogodzina – wzrost o 45 proc., ocena stanu technicznego – o 47,5 proc., a prowadzenie dokumentacji – również o 47,5 proc. „(...) w mojej gminie żadna sieć oświetleniowa, żadna szafa sterująca nie została wybudowana przez firmę Enea, a przez gminę” – pisze burmistrz.

Samorządy chcą zmiany przepisów, która doprowadzi do zwrotu lamp gminom albo zwolni je z obowiązku ich utrzymywania (co wymagałoby wykreślenia z art. 2 ust. 2 pkt 22 ustawy – Prawo energetyczne słów „budowy i utrzymania”).

Enea sama kilka lat temu chciała zmian w przepisach, bo konflikt z klientami jest jej nie na rękę. Dyskusję o tym, kto ma co utrzymywać, miałaby ułatwić zamiana określenia „punkty świetlne” na „instalacje oświetleniowe” (art. 3 pkt 22). Dziś punkt świetlny może być interpretowany jako słup wraz z oświetleniem albo tylko jako jego świecąca końcówka, czyli żarówka. – Prosta zmiana tego powodującego nieporozumienia zapisu ułatwiłaby współpracę. Decyzje musi jednak podjąć ustawodawca – mówi rzecznik Enei Sławomir Krenczyk. Odpiera też zarzuty samorządów, które twierdzą, że uwłaszczono się na ich majątku. – Sytuacja majątkowa urządzeń oświetleniowych, które są własnością zakładu energetycznego, a nie gminy, jest najczęściej efektem decyzji sprzed kilku dziesięcioleci, podejmowanych w czasach, gdy nie istniała ani Enea, ani samorządy lokalne. Dodatkową komplikacją jest to, że kwestie te uregulowane są przez ustawodawcę w sposób niespójny – wskazuje rzecznik.

Ministerstwo Gospodarki nie odpowiedziało, czy zajmie się problemem. Przełomowe może się okazać dzisiejsze posiedzenie sejmowej komisji ds. kontroli państwowej. W planie obrad jest rozpatrzenie odpowiedzi Rady Ministrów (referuje minister gospodarki) na dezyderat komisji z października 2013 r. Komisja zaproponowała w nim podjęcie inicjatywy ustawodawczej m.in. w zakresie ustawowego zdefiniowania pojęcia punktu świetlnego i umożliwienia gminom wyboru wykonawców konserwacji oświetlenia w trybie przetargu nieograniczonego, w przypadku gdy właścicielami punktów są firmy energetyczne.