statystyki

Tylko rząd będzie polował na kierowców. Gminne fotoradary do likwidacji

autor: Tomasz Żółciak07.01.2013, 07:00; Aktualizacja: 08.01.2013, 08:25

Gminy: Nasze radary działają zgodnie z przepisami. Rząd chce nam odebrać uprawnienia kontrolne, bo zamierza zatrzymać wszystkie wpływy z mandatów w budżecie centralnym.

reklama


reklama


Resort transportu zamierza ograniczyć prawo samorządów do posługiwania się fotoradarami. W zamyśle ministra Sławomira Nowaka jedyną instytucją zajmującą się walką z piratami drogowymi w ten sposób powinien być Główny Inspektorat Transportu Drogowego.

– W opinii ministerstwa działania niektórych straży miejskich w obszarze instalowania i używania fotoradarów mogą być niezrozumiałe dla opinii publicznej oraz przyczyniać się do podważania zasadniczego celu użycia fotoradarów, jakim jest walka z osobami nieprzestrzegającymi zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego – mówi nam rzecznik resortu transportu Mikołaj Karpiński.

W ministerstwie trwa analiza aktów prawnych pod kątem doprecyzowania i zmian przepisów wykonawczych, z których korzystają straże gminne przy ustawianiu używanych przez siebie urządzeń. Intencją MT jest zmuszenie samorządów do mierzenia prędkości w miejscach faktycznych zagrożeń na drodze.

Zapowiedzi ograniczenia zysków samorządów z polowania na kierowców budzą oczywiście obawy samorządowców pozbawianych pewnych i łatwych zysków.

– Większość gminnych fotoradarów ustawiana jest poprawnie. Nikt nie ukrywa, że dla nas to źródło dochodów, za które możemy poprawić bezpieczeństwo na drogach. Państwo w kwestii fotoradarów jest jednak niewydolne i łatwiej jest powiedzieć, że samorządy działają nieetycznie, i zabronić nam wykorzystywać nasze urządzenia – mówi Leszek Kuliński, wójt 10-tysięcznej Kobylnicy, gminy, która na mandatach zarobiła w zeszłym roku 6 mln zł.

Resort transportu nadzoruje obecnie jedynie GITD, który stawia urządzenia fotoradarowe w konsultacji z policją oraz jednostkami badającymi bezpieczeństwo ruchu drogowego. Jak zapewnia ministerstwo, stają one tylko tam, gdzie faktycznie jest niebezpiecznie i gdzie należy w ten sposób ograniczać brawurę kierowców.

– Być może powoli zmierzamy do tego, by całą sieć fotoradarów przejął GITD i by stworzyć wokół tego otoczkę przyzwolenia społecznego. Pytanie, czy takie rozwiązanie byłoby efektywne na drogach lokalnych – zastanawia się Tomasz Biełooki, komendant straży gminnej w Dygowie (woj. zachodniopomorskie).

Przedstawiciele lokalnych władz i podległych im straży gminnych bronią się przed zapowiedziami rządu zmian w przepisach dotyczących radarów. – Straże kierują pieniądze z fotoradarów do samorządów, a stamtąd kierowane są przecież na poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego – mówi Tomasz Biełooki, komendant straży gminnej w Dygowie (woj. zachodniopomorskie). Dodaje, że zanim strażnicy ustawią radar, konieczne jest przejście wszystkich procedur.

– Najpierw konsultujemy się z komendą policji w tej sprawie, projekt opiniuje zarządca drogi, a miejsce jest oznakowane znakiem D-51 z tabliczką informacyjną, na jakim odcinku dokonywany jest pomiar – tłumaczy. Choć sami lokalni włodarze przyznają, że pewne wypaczenia się zdarzają. 

Fiskus chce w tym roku zarobić na mandatach aż 1,5 mld zł

– Sam w jednej z gmin zostałem sfotografowany przez urządzenie ukryte pod jakąś plandeką – przyznaje wójt Kobylnicy Leszek Kuliński. To właśnie o jego gminie, a także o Białym Borze i Człuchowie, było w zeszłym roku najgłośniej, gdy media okrzyknęły je terenami łowieckimi, na których poluje się na kierowców. Wszystkie gminy na mandatach zarabiają rocznie po kilka milionów złotych i jest to jedna z najważniejszych pozycji w ich budżetach.

Kobylnica zarobiła w zeszłym roku na mandatach ok. 6 mln zł przy budżecie na poziomie ok. 50 mln zł. Ale władze gminy przekonują, że pieniądze idą na słuszny cel. – Dzięki fotoradarom wybudowałem 24 kilometry dróg przez ostatnich 5 lat.

Jesteśmy rozliczani z naszych wydatków, dwa razy w roku składamy raport do wojewody – mówi wójt. Dodaje, że średnie kwoty mandatów są mniejsze niż kiedyś, a to najlepszy dowód na to, że fotoradary przyniosły pożądany efekt – kierowcy zdjęli nogę z gazu.

Samorządowcy niespecjalnie obawiają się spadku przychodów z fotoradarów w przypadku, gdyby rząd chciał w jakiś sposób zapewnić sobie większą kontrolę nad poczynaniami strażników gminnych. Przecież wszystko odbywa się zgodnie z prawem – twierdzą.

Sen z powiek spędza im obawa, że rząd być może chce scentralizować w swoich rękach (a konkretnie Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego) zarządzanie siecią wszystkich fotoradarów w Polsce. W końcu fiskus chce w tym roku zarobić na mandatach aż 1,5 mld zł.

O komentarz w sprawie poprosiliśmy GITD. Usłyszeliśmy jednak, że na tym etapie nikt z inspekcji nie chce się wypowiadać na temat planów ministra transportu. Ale wśród inspektorów nieoficjalnie da się usłyszeć, że to „jedyne sensowne rozwiązanie”.

Obecnie inspekcja liczy ponad 700 pracowników. Przynajmniej jedna trzecia z nich odpowiada za nadzór nad systemem e-myta (opłaty za korzystanie z dróg przez ciężarówki). Oznacza to, że gdyby GITD miało przejąć gminne fotoradary, znacznie trzeba byłoby zwiększyć stan zatrudnienia i budżet inspekcji, by skutecznie zarządzać siecią ponad 600 radarów (375 urządzeń należących do GITD i ponad 230 straży gminnych).

Ale nawet bez tego GITD pozostaje jedną z najszybciej rozwijanych instytucji państwowych – jej budżet wzrósł z niecałych 20 mln zł w 2011 r. do ponad 150 mln zł w roku ubiegłym.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • pasażer(2013-01-07 19:15) Odpowiedz 00

    Potwierdzam Gmina Kobylnica to istna hiena ,Najwyższy czas dobrać się jej do d...y i temu wójtowi . Człowiek w tej gminie czuje się osaczony a oni używają ile się da za nasze pieniądze.

  • $&(2013-01-07 13:37) Odpowiedz 00

    Sprawa sama się rozwiąże, jeżeli dochody z mandatów nie będą zasilały budżetu gminy, tylko będą wpływać do budżetu centralnego. Interes się skończy i wtedy gminy przestaną mówić o bezpieczeństwie.

  • :POLak(2013-01-07 10:18) Odpowiedz 00

    i dobrze :))))) ha ha ha . A jak kto nie wie to niech się dowie, że kiedy mandatu nie przyjmie a stanie przed sądem to grzywna nałożona wpłynie już do kasy miasta tegoż a nie budżetu rządu ha ha ha , więc mandatów nie przyjmować a sąd da zawsze mniej jak się ukożycie

  • wnikliwy(2013-01-07 10:58) Odpowiedz 00

    W jakim państwie zrobiono to zdjęcie ;)

  • 007KAL(2013-01-07 11:48) Odpowiedz 00

    A może przy okazji następnych wyborów Kierowcy-Wyborcy podziękują tym Jaśnie Nam Panującym (JNP), którym przewróciło się w głowach. Droga powinna być drogą, a nie (np.) torem do slalomu, rondo powinno być narzędziem do ułatwiania ruchu przy przecinaniu się wielu dróg, a nie miejscem, gdzie aplikuje się pomysły (projktantów-geniuszy), aby utrudnić ruch - np. wjazdy pod kątem 90deg, 1,5[m] mury obronne w centrum. Znaki drogowe powinny pomagać w poruszaniu się po jezdni, a nie być towarm, który powinien być kupowany "w jak największych ilościach i ustawiany na poboczach jezdni", narzędzia kontroli powinny być narzędziami kontroli, a nie narzędziami do organizowania "łapanek na kierowców w celu zabrania im pieniędzy". Ostatnio w jednej z TV pewien ważny niebiesko-mundurowy użył nazwy "łowczy" w odniesieniu do policjanta wyposażonego w laserowy miernik prędkości. Przy okazji nie bardzo miał pomysł jak odeprzeć zarzut, że mierząc prędkość z 1[km] trudno - bez fotografii - udowodnić, że to prędkość moja, a nie kierowcy ktory jechał na pasie obok. Rozwiązanie pewnie jest proste - wystarczy ogłosić nieomylność łowczych, albo zatrudniać "świętych łowczych". Biorąc pod uwagę, że JNP mają władzę do ustawiania znaków (ustalania reguł) i kontrolowania tych reguł to nie trudno udowodnić tezę, że w celu maksymalizacji rentowaności zakupionego radaru będą ustawiać znaki ograniczające prędkość do absurdalnie niskiej wartości, bo wtedy najwięcej kierowców zapłaci... Można też o czymś innym ... mamy wysyp "nieoznakowanych radiowozów" - więc pojawia się problem, "czy jak są w trybie nieoznakowny", to mogą zachowywać się jako radiowóz oznakowny... Kilka tygodni wstecz o mało nie wjechałem w tyłek - hamującego awaryjnie - jadącego przede mną samochodu, bo "ni z gruszki i ni z pieruszki" jeden ze wspomnianych wcześniej nieoznakowanych radiowozów "raptowanie oznakował się niebieskim kogutem" i będą już pojazdem uprzywilejowanym nagle wyjechał z zatoczki autobusowej na jezdnię tuż przed maską mojego poprzednika... Moim zdaniem Policja powinna zatrudniać "myślących funkcjonariuszy nieoznakowanych radiowozów", a jak już nie może, to może (odpowiedni) JNP wprowadzą przepis, w którym zdefinuje się tryb matamorfozy i czasy krytyczne poszczególnych etapów - np. od zainstalowania koguta i włączenia niebieskiego światła do czasu skutecznej metamorfozy powinno upłynąć tyle czasu, aby ci, którzy jadą zgodnie z przepisami i ci, którzy przekraczają prędkość dopuszczalną o 50% - przy typowym dla kierowców (np. 80 letnich) czasem reakcji - mieli szansę (bez zagrożnia dla innych kierowców) udzielić pierwszeństwa "zmetamorfozowanemu radiowozowi"... Fajny pomysł ?!

  • czarnyhs(2013-01-07 12:48) Odpowiedz 00

    popieram całkowitą likwidację tych nierobów ( oczywiście chodzi mi o instytucję a nie fizyczną eliminację tych pożal się Boże - "funkcjonariuszy")

  • Lex(2013-01-07 12:49) Odpowiedz 00

    Cyrk na sali - 700 pracownikow zarzadza 300 fotoradarami. W UK jest ponad 6000 (szesc tysiecy!) fotoradarow. Czy maja tam zatrudnionych 14 000 ludzi? Nie, bo wszystko robia komputery, a radary sa tak ustawiane (kalibrowane), ze nie ma mozliwosci odwolania sie od mandatu. Jedynie skarga do sadu lae to juz na 100% przgrane i mandacik rosnie z 60 funtow do 2-3 tysiecy. Cyrk na sali w tym polandzie!

  • stopitd(2013-01-07 12:53) Odpowiedz 00

    Stop Mobilnym Fotoradarom ITD

    http://www.facebook.com/STOP.Mobilnym.Fotoradarom.ITD

  • Forfiter(2013-01-07 13:07) Odpowiedz 00

    Czyli w sumie dla kierowców nic to nie zmieni i tak będą łupieni i tak, tyle tylko, że nie będzie już ustawiania fotoradarów w dziwnych miejscach, jak w osławionej Kobylnicy albo Człuchowie, w tym drugim bym zgarnął mandat gdyby nie Yanosik. Na szczęście ostrzegł mnie na czas, że czają się w pobliżu.

  • Krzysztoj(2013-01-07 13:40) Odpowiedz 00

    Rząd się wyżywi,czas go zmienić.

  • Styx(2013-01-07 09:55) Odpowiedz 00

    Jeszcze jeden przemilczany w mediach "drobiazg" :) Obowiązujące przepisy nie pozwalają miastom czy gminom na wydanie pieniędzy "z fotoradarów" na inne cele, niż związanie z bezpieczeństwem w ruchu drogowym, a więc budowa i modernizacja dróg, chodników, przejść dla pieszych, sygnalizacji świetlnych itp. Miasto nie może z tych pieniędzy wybudować sobie nowego urzędu czy kupić mebli. Dziwnym trafem, takich obostrzeń nie ma w przypadku kasy "fotoradarowej" zdobytej przez państwo, czyli za pośrednictwem ITD. Nie daje Ci to do myślenia? Dla mnie sensowniejsze jest, że pieniądze, które zapłacili kierowcy przekraczający prędkość, przełożą się na ileś kilometrów dróg, chodników etc., niż ma je przeżreć ten czy inny rząd, a my, zwykli ludzie guzik z tego zobaczymy. To ja już wolę "dołożyć się" do chodnika przy szkole mojego dzieciaka, niż do wypłaty pana ministra czy auta szefa ITD.

  • Krzysztof(2013-01-07 13:48) Odpowiedz 00

    Divide et impera, osłabić samorząd,skłócić go z obywatelami,dać sobie możliwość nieskrępowanego działania na rzecz obcych,samemu dobrze się odżywiać kosztem narodu i za nic nie odpowiadać.

  • speln(2013-01-07 14:09) Odpowiedz 00

    Zlikwidować straż miejską w miejscowosciach poniżej 25 tys. mieszkancow. To pieniądze wyrzucone w błoto, gratisowa fucha dla kolesiów burmistrzów.

  • qwerty(2013-01-07 14:25) Odpowiedz 00

    Czytając przepisy to doszedłem do wniosku że to zarządca drogi po konsultacjach z policją wyznacza miejsce gdzie straż może postawić fotoradar. Co do radarów w nadmorskich miejscowościach to się zgadzam że to przeginka. Tam burmistrzowie uczynili sobie dobre źródło dodatkowych podatków. Niestety cierpi na tym wizerunek pozostałych straży.

  • zac(2013-01-07 15:20) Odpowiedz 00

    Uderz w stół, a Leszek Kuliński, wójt 10-tysięcznej Kobylnicy, się odezwie. Pomysł MT znamienity, tyle że tak samo powinno zrobić się z uprawnieniami GITD w tym zakresie, bo nie taki był powód utworzenia tej instytucji (jak sama nazwa wskazuje). Wszelkie kontrole w tym zakresie winny tylko i wyłącznie przysługiwać Policji.

  • Ja(2013-01-08 19:16) Odpowiedz 00

    ma jednak znaczenie, kto pilnuje porządku na drogach. Jeśli są to przestępcy, to tylko świadczy o danej gminie. Główna robotą wielu straży wiejskich jest pilnowanie fotoradaru i tyle. W Niemczech, czy w Skandynawii nikt nie stawia fotoradaru w szczerym polu, gdzie nie ma żadnego zagrożenia.

  • o(2013-01-07 15:39) Odpowiedz 00

    straz wiejska do kopania rowow,
    reszta kasy na drogi !!!

  • wakacjusz(2013-01-07 16:07) Odpowiedz 00

    W gminie Biały Bór otrzymałem mandat za prędkość 54 km/godz - 100 zł. Na zdjęciu jest mój samochód i "szczere pole", żadnych budynkow. Zapłaciłem bo pewnie było jakieś ograniczenie może do 20 km ? Zawsze jeżdżę powoli, bo szybko nie lubię ale i tak nie uniknąłem mandatu w tej "gościnnej" gminie.

  • emeryt(2013-01-07 16:57) Odpowiedz 00

    Rządowa banda zabierze WSZYSTKO !!!

  • delta121(2013-01-07 09:56) Odpowiedz 00

    bardzo dobry pomysł.Obłudne intencje wyjdą na wierzch, gdy odbierze sie gminom prawo do niegodziwego zysku.Nie trzeba odgórnie likwidowac strazy miejsko gminnej, ona natychmiast zniknie, jak ustaną PRAWDZIWE powody jej powoływania.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama