EKOLOGIA

Obecnie właściciel nieruchomości, który chce wyciąć dąb czy topolę na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej, nie musi pytać gminy o zgodę. To jednak prowadziło do nadużyć. Dlatego, zgodnie z przyjętą w piątek przez Sejm nowelizacją ustawy o ochronie przyrody, właściciel nieruchomości, który planuje wycięcie drzewa na cele niewiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej, będzie musiał zarejestrować ten fakt w gminie. Zgłoszenie będzie zawierało imię i nazwisko wnioskodawcy, oznaczenie nieruchomości, z której drzewo ma być usunięte, oraz rysunek albo mapkę określającą usytuowanie rośliny.

– Od zgłoszonej wycinki w ciągu 14 dni organ będzie mógł (ale nie musiał) wnieść sprzeciw, gdy okaże się, że drzewo zlokalizowane jest na nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków, na terenie przeznaczonym w planie miejscowym pod zieleń lub chronionym zapisami planu, na terenach objętych formami ochrony przyrody lub spełnia kryteria do uznania go za pomnik przyrody – wyjaśnia Agata Legat, radca prawny, partner w Kancelarii Prawnej Ziemski & Partners w Poznaniu.

Z przyjętej noweli wynika również, że jeżeli w ciągu pięciu lat od dokonania oględzin właściciel nieruchomości wystąpi o pozwolenie na budowę i będzie ona miała związek z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz będzie realizowana na części nieruchomości, na której rosło usunięte drzewo, gmina nałoży na właściciela obowiązek uiszczenia opłaty.

Posłowie na ostatnim posiedzeniu Sejmu doprecyzowali też, że wymóg zgłoszenia dotyczy tylko drzew, których obwód pnia na wysokości 130 cm przekracza 100 cm – w przypadku topoli, wierzb, kasztanowca zwyczajnego, klonu jesionolistnego, klonu srebrzystego, robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego, albo 50 cm – w przypadku pozostałych gatunków drzew. Mniejszych nie trzeba będzie zgłaszać. 

Etap legislacyjny

Nowela skierowana do Senatu