statystyki

Polscy pracownicy mają dość?

autor: Karolina Nowakowska02.09.2015, 07:40; Aktualizacja: 04.09.2015, 12:04
praca stres

Z danych Eurostatu wynika, że średnie wynagrodzenie wyniosło w ubiegłym roku w Polsce 8,4 euro za godzinę, poza rolnictwem i administracją.źródło: ShutterStock

Strajkami grożą tradycyjnie pielęgniarki, nauczyciele, górnicy. Ostatnio dołączyli do nich pracownicy sądownictwa i adwokaci. Jednocześnie, jak pokazują badania Polacy deklarują, że są zadowoleni ze swojej pracy. Na czym polega ten paradoks?

reklama


reklama


W sporze zbiorowym z rządem jest obecnie ZNP. Związkowcy mówią, że to konsekwencja niespełnienia przez minister edukacji Joannę Kluzik-Rostkowską postulatów związku przedstawionych podczas ogólnopolskiej manifestacji w Warszawie w kwietniu i powtórzonych w czerwcu. Nauczyciele oczekują 10-procentowych podwyżek od 2016 r., zmiany w sposobie wynagradzania nauczycieli i zahamowania przekazywania szkół podmiotom innym niż gminy, m.in. organizacjom wyznaniowym.

Podobnie oczekiwania górników i pielęgniarek dotyczą głównie podwyżek pensji.

Z danych Eurostatu wynika, że średnie wynagrodzenie wyniosło w ubiegłym roku w Polsce 8,4 euro za godzinę, poza rolnictwem i administracją. To trzy razy mniej niż przeciętna płaca w UE. Taniej jest na Węgrzech, Łotwie, Litwie, w Rumunii i Bułgarii. W ubiegłym roku Polak średnio zarabiał 6,8 euro/godz., a statystyczny obywatel UE 18,6 euro - w tym ze strefy euro 21,6 euro.

- Pracownicy sfery budżetowej wcale nie zarabiają mało. W sektorze publicznym sytuacja jest zróżnicowana i często pracujący tam zarabiają więcej, niż pracownicy w sektorze prywatnym – tłumaczy Aleksander Łaszek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju.

- Dobrym przykładem wysokich zarobków oderwanych od wydajności pracy w sektorze publicznym jest górnictwo. Państwowe kopalnie w dużej mierze są nierentowne, a praca górników mało wydajna. Tymczasem zarabiają dużo i cieszą się dodatkowymi przywilejami. Wykorzystują swoją pozycję i koniunkturę polityczną do wysuwania kolejnych roszczeń. Gdyby górnictwo należało do sektora prywatnego, takiej sytuacji by nie było. Pracownicy siedzieliby cicho, wiedząc, że nadmierne roszczenia doprowadzą do upadku firmy – dodaje.

- Głównym problemem również w sektorze prywatnym jest kwestia naszej produktywności. Dopóki nasza produktywność nie osiągnie poziomu Europy Zachodniej, dopóty płace w Polsce będą musiały być niższe.

Polacy są w czołówce UE jeśli chodzi o czas spędzony w pracy. Ale pod względem wydajności jesteśmy w ogonie Europy, nasza produktywność jest trzykrotnie mniejsza niż unijna średnia.

Jak wynika z danych Eurostatu, w 2013 r. przeciętnie w ciągu tygodnia przepracowaliśmy niemal 41 godzin, czyli o 3,5 godz. więcej niż średnio w UE, i wyprzedzili nas na tym polu tylko Grecy.

Natomiast biorąc pod uwagę naszą produktywność w tym samym roku (liczoną jako PKB wytworzony w ciągu godziny pracy) - jak podaje Eurostat - zajmujemy 5. miejsce od końca w Unii (z wynikiem 10,6 euro). Wyprzedzamy tylko Litwę, Łotwę, Rumunię i Bułgarię.

Z kolei według danych GUS w 2013 r. ponad 14 proc. Polaków spędzało w pracy co najmniej 50 godz. tygodniowo (wskaźnik ten w poprzednich latach też był na podobnym poziomie).

Pewnym paradoksem są badania, które przeprowadził Work Sernice. Wynika z nich, że 81 proc. ankietowanych Polaków jest zadowolonych ze swojej pracy. Najwięcej z nich mieszka w metropoliach i jest w sile wieku (35-44 lata) lub w wieku przedemerytalnym (55-64 lata). Najwięcej zadowolonych z pracy osób mieszka w metropoliach. Aż 90,8 proc. z nich ocenia swoją pracę pozytywnie. Im mniejsza miejscowość, tym więcej niezadowolonych. W małym mieście i wsi co czwarta osoba jest raczej lub zdecydowanie niezadowolona. – Można wywnioskować, że podział respondentów na miejsce zamieszkania jest także związany z wysokością zarobków. W największych miastach zarabia się najwięcej – co z kolei ma decydujący wpływ na satysfakcję. Badania pokazują, że wszyscy ankietowani zarabiający co najmniej 4 tysiące na rękę najbardziej doceniają swoje zajęcie – tłumaczy Krzysztof Inglot. Oprócz wyższych zarobków duże miasta oferują mnóstwo atrakcji i podsuwają pomysły na wydanie zarobionych pieniędzy. Można zatem zauważyć wysoką zależność pomiędzy standardem życia i możliwościami realizowania swoich hobby a zadowoleniem w pracy.
Pozostaje jeszcze kwestia jakości pracy. Tutaj głównym problemem jest niedposasowanie umiejętności Polaków do rynku pracy. - Wiedza posiadana przez absolwentów często rozmija się z potrzebami rynku pracy. W tej sytuacji trudno jest oczekiwać, że będą od początku dobrze zarabiać – dodaje Łaszek.

Recepta? - Wyższe inwestycje, mniej ograniczeń konkurencji, co będzie sprzyjało szybszemu wzrostowi wydajności pracy i powiązanego z nim wzrostowi płac – podsumowuje Aleksander Łaszek.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:gazetaprawna.pl

Polecane

reklama

  • gosc(2015-09-02 18:52) Odpowiedz 20

    Polscy pracownicy mają dość kiedy się skończy ten nepotyzm w tej Polsce bogaci maja a bieda coraz gorsza niestety bogacze narzekają a przeciętny pracuje za grosze ,pracuje i jest pomiatany ,przez pracodawców to powinno się skończyć nie ma średniej krajowej

  • burwers_level_ten(2015-09-02 15:29) Odpowiedz 00

    Autorze, doskonale wiemy jakie sa skladniki produktywnosci. W glownej mierze automatyzacja i nowoczesne linie technologiczne. W Polsce produkt wyrabia sie doslownie rekoma, bo ani automatyki ani maszyn. Bujaj takie smęty na TeFałEn Bisnes.

  • baju baj(2015-09-07 23:56) Odpowiedz 00

    Pewnym paradoksem są badania, które przeprowadził Work Sernice firma zajmująca się zatrudnieniem na śmieciówkach, chyba sami odpowiadali na pytania stąd ten paradoks. Przy stoczni w Gdańskiej też byli wiarygodni !

  • JA(2015-09-03 18:17) Odpowiedz 00

    do Echo. ...to załóż firmę i też będziesz na Majorkę jeździł, a nie klepał biedę. Przedsiębiorcy nie inwestują w maszyny? Wolne żarty. Inwestują i to dużo. Nie pisz głupot, jak nie masz o tym bladego pojęcia. Jakie dla ciebie są psie pieniądze? Czy uważasz, że np. sklepik kosmetyczny, który wyrabia zysk netto w ciągu miesiąca 5 tys jest w stanie zapłacić 3 tys pensji pracownikowi? Oczywiście, że nie, dlatego właściciel zatrudnia za płacę bliską minimalnej lub pracuje sam. Nikt do pracy nie zmusza, a są chętni do pracy za pensję minimalną.
    Nie chciałem pracować za 2,5 tys., bo mi ta stawka nie odpowiadała, to założyłem firmę budowlaną i na Majorkę czasem jeżdżę.
    Wiem jak się pracuje za granicą, a jak w Polsce. Wydajność w naszym kraju jest marna jeśli nie stoi się nad pracownikiem i nie pilnuje, aby pracował i cię nie okradał i to niezależnie od tego jak dużo zarabia, a zarabiają nie mniej niż 2650 zł netto + dodatki(glazurnik). Piszę na przykładzie swojej firmy.

  • Echo(2015-09-02 22:27) Odpowiedz 00

    Produktywność ??? Duży znak zapytania. Przedsiebiorcy w Polsce bardzo często nie inwestują w maszyny, które podniosłyby wydajność (bo dużo kosztują - ale nie pamiętają że amortyzacja robi koszty, lepiej np. na Majorkę 15 raz pojechać) i zatrudnić za psie pieniądze nas Polaków. I mówić że więcej nie dostaną bo firma ma koszty (chyba związane z tą Majorką, z podsłuchami i kamerami ) , a nie z niskimi płacami.

  • Echo(2015-09-02 22:20) Odpowiedz 00

    Czy osoba wypowiadająca się w tym artykule od razu po ukończeniu uczelni miała taką wiedzę jak teraz. Nie. Więc przestańmy mydlić na okrągło oczy. Nie od razu dom znudowano. Do kolejnych etapów życia dochodzi się nabierając praktyki. Co niektórzy to zapomnieli o tym, a potem mamy takich dyletantów tu i tam.

  • tadek(2015-09-02 21:25) Odpowiedz 00

    Glosujcie dalej na POmafie to za kilka lat bedziecie drodzy Polacy traktowani jak juczne zwierzeta i bedziecie mowic po arabsku jak suka Kopacz ich tutaj wpusci ,cala nadzieja w Pis i Jarku bo on jest prawdziwym patriota

  • berek(2015-09-02 20:46) Odpowiedz 00

    A cóż to jest ta mityczna produktywność, może autor zechce wyjaśnić co się na nią składa ? Z jakich to przyczyn w porównaniu do Europy Zachodniej jesteśmy takimi, nie bójmy się tego określenia - upośledzonymi pracownikami.

  • antypeło(2015-09-02 20:37) Odpowiedz 00

    Pan specjalista to chyba Ludwik XVI. Ja chcę wypowiedzi pana eksperta, który zarabia miesięcznie 1286 zł netto - najniższą krajową. Wtedy poczytam z ciekawością, a nie pana który jest oderwany od rzeczywistości jak PO i rudy Ludwik XVI w Brukseli.

  • MK(2015-09-07 09:43) Odpowiedz 00

    Coś z tą "produktywnością" nie tak, skoro Polak po wyjeździe za Odrę staje się od razu kilkakrotnie bardziej produktywny. A nie pracuje więcej. Czyżby ktoś na siłę uzasadniał konieczność utrzymywania niskich płac w Polsce? Nawet uchodźcy z krajów ogarniętych wojną nie chcą tu żyć, to jednak coś mówi o stanie państwa.

  • czytający bzdury(2015-09-05 20:43) Odpowiedz 00

    • Pensje duchownych uczących religii w szkołach – około 350 mln zł
    • Dotacje dla Kościelnych Uczelni Wyższych – 221 mln zł
    • Fundusz Kościelny – 89 mln zł
    • Dotacje do remontów zabytków kościelnych – 26,6 mln zł
    • Ordynariat Polowy Wojska Polskiego – 19,2 mln zł
    • Caritas Polska – 5,5 mln zł
    • Kapelani szpitalni – 3 mln zł
    • Kapelani więzienni – 2,4 mln zł
    • Kapelani Straży Granicznej – 842 tys. Zł
    • Kapelani Straży Pożarnej – 745 tys. Zł
    • Kapelani w Policji – 441 tys. Zł
    • Kapelani Biura Ochrony Rządu – 150 tys. Zł

  • Piotr(2015-09-02 11:26) Odpowiedz 00

    Hola, hola! Polskie pielęgniarki są przynajmniej dwa, jeśli nie trzy razy wydajniejsze niż gdziekolwiek.

  • piko(2015-09-02 08:41) Odpowiedz 00

    Szkoda juz słów na te POlska rzeczywistość. Na godzinę 8 euro im wychodzi a naprawde to większość pracuje za 6 zlotych. Dziadowski kraj.

  • xxx(2015-09-02 14:50) Odpowiedz 00

    Do JA: ależ bzdury wypisujesz człowieku! dzisiaj większość pielęgniarek ma wyższe wykształcenie, a nawet jeśli nie to ciężko pracują, nadźwigają się, nie mogą pomylić pacjentów, znosić fochy chorych ludzi...wiem co piszę, bo niedawno byłem w szpitalu pacjentem.

  • Zorro(2015-09-02 14:38) Odpowiedz 00

    Siwęta prawda z niska produktywnoscią w PL. Remontuje własnie mieszkanie i nie ma ani stolarza, ani hydraulika ani kafelkarza ani elektryka, ani serwisanta agd. Wszyscy chca tylko przyjechac wziąc pieniądze i pojechać a nic nie zrobić jak nalezy.

  • jA(2015-09-02 14:29) Odpowiedz 00

    TEN ARTYKUŁ TO JAKIEŚ WIERUTNE BZDURY!

  • Michał R.(2015-09-02 13:37) Odpowiedz 00

    Ten, kto to pisał nie ma pojęcia o co chodzi z produktywnością nawet tą liczoną per pracownik. Składa się na nią koszty zarządzania, obsługa kadrowa itp., co nie zależy od pracownika tylko od pracodawcy, ustawodawcy i władzy wykonawczej. CZYLI za złą produktywność odpowiada przede wszystkim złe prawo, a na drugim mierny poziom zarządzania firmami i pracownikami. W Polsce panuje średniowiecze, tzn. żeby zwiększyć plon wypala się kolejne lasy pod zasiew zamiast podnosić lepszym gospodarowaniem wysokość plonu z już istniejącego hektara - analogicznie jest w polskich firmach najłatwiej jest obniżyć wynagrodzenie lub orać ludźmi po 12 h na dobę

  • Wolfram(2015-09-02 13:27) Odpowiedz 00

    JA - pisz za siebie, zmiana kwalifikacji tylko w przypadku jak się ma zaplecze i wolny czas. Zwiększenie kwalifikacji w ramach jednej profesji teoretycznie możliwe i łatwiejsze ale generalnie warunki podobne: środki i czas, aha i jeszcze zgoda miłościwie panującego czy panujących. Poza tym dochodzą układy w pracy, tj. nagminne jest, że elyta zarządzająca w różnej maści korporacjach poczyna sobie jakby było jej (pomijam małe i średniomałe przedsiębiorstwa stanowiące od A do Z własność przedsiębiorców, mogą ze swoimi robić, co chcą). No i ciśnienie wywołane niewiarygodną biurokracją i związaną z tym abstrakcyjną terminowością. A bez kawy to można zasnąć w kiblu po przerobieniu makulatury w formie papierowej albo elektronicznej. I nie wyłaź mi z przeglądaniem internetu jak się np. grzebie w przepisach i trendach, bo to jest zwyczajnie potrzebne nawet jeżeli nie w danym momencie.

  • JA(2015-09-02 13:05) Odpowiedz 00

    Ludzie! Wy tylko narzekać potraficie. Zamiast wziąć się za robotę, zwiększyć kwalifikacje wolicie płakać, że niskie zarobki. Czekacie tylko na mannę z nieba. Co do produktywności, to w Polsce jest tak: pracownicy umysłowi- fejsbuki, pasjanse, kawusie, herbatki, natomiast fizyczni chowanie się po kątach, udawanie, że się pracuje, byle natrzaskać jak najwięcej godzin. Przykładowo Niemiec w ciągu godziny wyprodukuje 10 paczek zapałek, a Polak tylko 3 paczki. To jest nieróbstwo.
    Odnośnie pielęgniarek, to one żyją jeszcze komuną, gdzie były wielkimi, naburmuszonymi damami przechadzającymi się po szpitalach. Jak muszą teraz świadczyć prawdziwą pracę, to jest krzyk i płacz. Pielęgniareczka, która potrafi ledwo zastrzyk zrobić ma wymagania jakby była co najmniej lekarzem z tytułem doktora. Wszyscy tylko nastawieni roszczeniowo, ale dać coś od siebie, to już nie. Nie podoba się płaca, to pracę można zmienić.

  • martial(2015-09-02 12:13) Odpowiedz 00

    "Oprócz wyższych zarobków duże miasta oferują mnóstwo atrakcji i podsuwają pomysły na wydanie zarobionych pieniędzy" - Po tym fragmencie przestałem dalej czytać. Mieszkam w tym owym wielkim mieście i zarabiam trochę ponad minimalną krajową i nie stać mnie na żadne dodatkowe rozrywki (byle tylko do następnego miesiąca przeżyć), więc skończcie pisać bzdury.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama