statystyki

Pracodawca, nasz wielki brat. Wie o nas wszystko

autor: Łukasz Guza19.09.2014, 07:20; Aktualizacja: 19.09.2014, 10:11
praca, pracodawca, problem

Szef wie o długach, alimentach, chorobach, a nawet o wyznaniu lub kontaktach towarzyskich pracownikówźródło: ShutterStock

Szef wie o długach, alimentach, chorobach, a nawet o wyznaniu lub kontaktach towarzyskich pracowników.

Reklama


W rankingu zdarzeń, które potrafią zirytować każdego, wysokie miejsce zająłby poranny telefon od telemarketerki, która zachęca do otwarcia konta w banku czy kupna garnków. Najczęściej zadajemy sobie wówczas pytanie: skąd do licha ma ona nasz numer komórkowy? W przypadku posiadacza służbowego telefonu odpowiedź bywa prosta: sprzedawca usług mógł go dostać np. od poprzedniego użytkownika komórki albo od samego pracodawcy, który zgodził się na udostępnienie firmowych numerów do celów marketingowych.

Większość zatrudnionych, którzy na co dzień nie zastanawiają się nad tym, co o nich wie ich szef, zdziwi się jeszcze bardziej, gdy uświadomi sobie, że numer telefonu to zaledwie wierzchołek góry lodowej i – co trzeba dodać – jedna z bardziej niewinnych informacji, jakie może o nich zdobyć pracodawca. Bez wysiłku, często wręcz z nakazu prawa firma dowiaduje się m.in. o tym, czy podwładny ma dzieci, czy jego współmałżonek pracuje, jaki jest dochód jego rodziny, czy ma długi lub czy musi płacić alimenty, jak często on lub członkowie jego rodziny chorują (zdarza się, że wie także, o jakie dolegliwości chodzi), jak stracił poprzedni etat, jakiego jest wyznania lub jaki ma stosunek do religii.

Do pozyskiwania kolejnych danych przyczyniają się sami zatrudnieni. Jeśli pracownik korzysta ze służbowego sprzętu (telefonu, komputera, skrzynki pocztowej) i nie przejmuje się zbytnio ochroną informacji o sobie, firma wie, do kogo najczęściej dzwoni, pisze e-maile (niekoniecznie w służbowych sprawach), jakie strony internetowe najczęściej odwiedza, a nawet gdzie przebywa. Jeśli zaś zatrudniony w ogóle nie interesuje się tym, jakie dane o sobie przekazuje np. w serwisach społecznościowych, firma może w praktyce zdobyć wszelkie informacje dotyczące jego osobistego życia, począwszy od tego, gdzie jeździ na wakacje, a skończywszy na tym, z kim pije wódkę.

Miękkie prawo

Teoretycznie zakres informacji, jakie o pracowniku może pozyskać zatrudniający, jest bardzo ograniczony. Zgodnie z art. 221 kodeksu pracy firma może żądać od kandydata do pracy podania imienia i nazwiska, imion rodziców, daty urodzenia, miejsca zamieszkania (adresu do korespondencji), wykształcenia oraz przebiegu dotychczasowego zatrudnienia. Od pracującej już osoby firma może dodatkowo żądać numeru PESEL oraz innych danych osobowych, a także imion i nazwisk oraz dat urodzenia dzieci zatrudnionego, jeżeli ich podanie jest konieczne np. do uzyskania finansowej pomocy od pracodawcy. Innych informacji firma może żądać, tylko jeżeli obowiązek ich przekazania wynika z odrębnych przepisów.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane

Reklama