Do 15 czerwca rząd ma ustawowy obowiązek przedstawić komisji trójstronnej propozycję wysokości minimalnego wynagrodzenia w roku następnym, wraz z terminem zmiany jego wysokości, oraz dane makroekonomiczne z tym związane. Część z nich już dotarła do partnerów społecznych. W 2015 r. wzrost PKB ma wynieść 3,8 proc., a inflacja 2,3 proc. – takie wskaźniki, na podstawie których zostanie przygotowany budżet na 2015 r., przedstawiciele rządu zaprezentowali komisji trójstronnej. Na ich podstawie można wyliczyć gwarantowany przez ustawodawcę wzrost przyszłorocznej płacy minimalnej.

W stosunku do poprzednich lat nie będzie on jednak zbyt wysoki. Głównie przez inflację, która okazała się w 2013 r. dużo niższa od zakładanej przez rząd. Planowany i faktyczny poziom wzrostu cen towarów i usług jest brany pod uwagę przy wyliczaniu płacy minimalnej w postaci wskaźnika weryfikacyjnego. Ma on duży wpływ na końcowy wynik.

– Faktycznie, wyliczona na podstawie ustawy podwyżka może nie być satysfakcjonująca dla wszystkich otrzymujących płacę minimalną. Ze względu na koszty życia inaczej będzie przyjęta przez osoby z prowincji, inaczej z dużych miast. Być może należałoby rozważyć wprowadzenie regionalnej płacy minimalnej – zastanawia się Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Twarde rozmowy

W komisji trójstronnej można próbować wynegocjować wyższą podwyżkę płacy minimalnej niż ta, która wynika ze wskaźników makroekonomicznych. Jednak w poprzednich latach to rząd przesądzał o podwyżkach najniższej płacy bez uwzględniania głosu związków. W tym z pewnością będzie podobnie, bo związki zawodowe wyszły z komisji.

– Z pewnością podniesienie płacy minimalnej o 50 zł nie zadowoli osób zarabiających minimalne stawki. To stanowczo za mała podwyżka – mówi Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.

– Będziemy starać się, by płaca minimalna rosła nie tylko o tyle, ile przewiduje ustawa. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że trudno będzie przekonać rząd i stronę pracodawców do jej podniesienia o większą kwotę niż ta, określona na podstawie ustawowego mechanizmu – dodaje.

Związkowcy uważają, że najniższa płaca powinna wynosić połowę przeciętnych zarobków. Ich zdaniem wzrosną one dużo bardziej niż poziom wynagrodzenia gwarantowanego i rozwarstwienie w pensjach kolejny rok z rzędu powiększy się.

Centrale, mimo iż nie uczestniczą w pracach komisji trójstronnej, będą jednak chciały wpłynąć na wysokość przyszłorocznej płacy minimalnej. Początkiem ma być ich wspólne stanowisko w tej sprawie. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku ustalenia progów dochodowych uprawniających do świadczeń z pomocy społecznej. Związki będą na ich podstawie negocjować z rządem i organizacjami pracodawców.

Czasu na rozmowy nie będzie dużo. Komisja trójstronna ma czas na uzgodnienie wysokości najniższej płacy do 15 lipca. Jeżeli rząd, związki zawodowe i organizacje pracodawców nie dojdą do porozumienia, wówczas jednostronnie decyzję w tej sprawie podejmie rząd. Ma na to czas do 15 września.

Sejm odwleka

Obecny mechanizm ustalania płacy minimalnej od dawna jest kwestionowany przez działaczy. W Sejmie od kilku lat leży obywatelski projekt nowelizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu, pod poparciem dla którego zbierał podpisy NSZZ „Solidarność”. Zakłada on wprowadzenie rozwiązań, które mają doprowadzić do stopniowego podwyższenia płacy minimalnej do poziomu 50 proc. płacy przeciętnej. Wysokość podwyżek miałby być ściśle powiązana z tempem wzrostu gospodarczego. Im wyższy PKB, tym większa podwyżka.

Pierwsze czytanie projektu odbyło się 15 lutego 2012 r. Został skierowany do komisji i tam słuch po nim zaginął.

– Oczywiście ważne jest, by wszyscy pracujący korzystali z owoców wzrostu, ale trzeba pamiętać o kosztach ponoszonych przez pracodawców. Płacę minimalną otrzymują często osoby o niskich kwalifikacjach. Jeśli będzie ona za wysoka, to swoją pracą nie będą w stanie jej wypracować – podkreśla Spytek-Bandurska.

Związki przypominają, że w marcu 2009 r. podpisany został w komisji trójstronnej pakiet działań antykryzysowych, który przewidywał wypracowanie mechanizmów pozwalających na osiągnięcie przez płacę minimalną poziomu 50 proc. płacy przeciętnej. Premier Tusk zobowiązał się do opracowania takiego harmonogramu do końca 2009 r.