statystyki

Milion Polaków pracuje za grosze. Co ósmy zatrudniony na etacie dostaje płacę minimalną

autor: Janusz K. Kowalski, Jakub Kapiszewski23.01.2014, 06:58; Aktualizacja: 23.01.2014, 07:59
Dla czteroosobowej familii minimum socjalne wyliczone przez IPiSS przekraczało 3379 zł.

Dla czteroosobowej familii minimum socjalne wyliczone przez IPiSS przekraczało 3379 zł.źródło: ShutterStock

1,3 mln Polaków dostawało w 2012 r. nie więcej niż 1500 zł brutto. Tych osób jest aż dwa razy więcej, niż do tej pory szacowali eksperci. Dotychczas pewne było jedynie to, że minimalną pensję otrzymuje ok. 358,1 tys. pracowników firm zatrudniających ponad 9 osób. Poznaliśmy pierwsze opracowanie GUS, które analizuje zjawisko w skali całej gospodarki.

reklama


reklama


Z analizy wynika, że w mikroprzedsiębiorstwach płacą minimalną musiało się zadowolić aż... trzy czwarte zatrudnionych na podstawie umowy o pracę (941,9 tys.).

– Te dane są zatrważające – komentuje dr Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku. Jego zdaniem rzeczywiste dochody pracowników mogą być jednak wyższe. Dlaczego? Bo pracodawcy rozliczają się ze swoimi pracownikami pod stołem. – Cel to unikanie zbyt wysokich pozapłacowych kosztów pracy – wyjaśnia Wojciechowski.

Marek Lewandowski, rzecznik prasowy NSZZ „Solidarność”, układ etat z minimalną pensją plus reszta wynagrodzenia w innej formie nazywa miksem. Takie określenie jest popularne wśród pracowników i pracujących. Według prof. Ryszarda Bugaja z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN to patologia.

Jak wynika z naszych kalkulacji, 2013 r. nie był pod tym względem lepszy niż 2012 r. Pracodawcy nie rozpieszczali pracowników i trzymali płace na uwięzi. Liczba Polaków „minimalnych” utrzymywała się zatem na podobnym poziomie.

Brytyjczycy mają wyzerowanych, my minimalnych

Gusowskie dane o Polakach na płacy minimalnej dotyczą 2012 roku. 1,3 mln osób otrzymywało wówczas na rękę nieco ponad 1111 zł (1500 zł brutto) miesięcznie.

– To wynagrodzenie wystarczało na utrzymanie jednej osoby na poziomie minimum socjalnego – zauważa prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych (IPiSS).

Ale to dotyczy tylko takich osób, które miały ponad roczny staż pracy. Bo ci, którzy mieli krótszy, mogli otrzymywać 80 proc. płacy minimalnej – 902 zł do ręki. A minimum socjalne dla pracowniczego, jednoosobowego gospodarstwa domowego wynosiło wówczas 1027 zł.

Tym bardziej minimalne wynagrodzenie nie wystarczało na utrzymanie przeciętnej rodziny. Dla czteroosobowej familii minimum socjalne wyliczone przez IPiSS przekraczało 3379 zł. Już z samej definicji minimum pozwala na zaspokojenie potrzeb na niskim poziomie. Umożliwia np. pokrycie kosztów związanych z mieszkaniem, wyżywieniem, posiadaniem i wychowaniem dzieci, utrzymywaniem kontaktów rodzinnych i towarzyskich oraz ze skromnym uczestnictwem w kulturze.

Analitycy przekonują, że rzeczywiste dochody pracowników mogą być jednak wyższe. – Pracownik dostaje minimalne wynagrodzenie i od tego odprowadzana jest składka ubezpieczeniowa. Ale dostaje także dodatkowe możliwości zarobkowania na przykład na podstawie umowy o dzieło lub otrzymuje pewne kwoty pod stołem – twierdzi prof. Ryszard Bugaj z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN. To jego zdaniem świadczy o patologii występującej na rynku pracy.

Marek Lewandowski, rzecznik prasowy „Solidarności”, mówi, że na układ etat z minimalną pensją plus reszta wynagrodzenia w innej formie mówi się „miks”. Miksy, zdaniem Lewandowskiego, znacznie rzadziej zdarzają się w dużych zakładach, gdzie ryzyko anonimowego donosu do Państwowej Inspekcji Pracy, a w efekcie kontroli, jest większe. Jednocześnie Aleksander Kozicki, zastępca przewodniczącego gdyńskiej „S”, twierdzi, że zjawisko występuje w sektorze stoczniowym, gdzie rzadko zdarza się spotkać zatrudnionego na etat. – To przywilej pracowników, na których najbardziej zależy pracodawcy, kierowników i mistrzów. Inni hulają na żywioł i indywidualnie umawia się z pracodawcą m.in. na etaty cząstkowe. Przy czym zdarza się, że reszta wynagrodzenia wypłacana jest na czarno – relacjonuje Kozicki.

O tym, że zatrudnienie na etat przy minimalnym wynagrodzeniu z resztą wynagrodzenia wypłacaną w innej formie jest najbardziej powszechne w firmach zatrudniających po kilka osób, dobrze wie K., pracownik niewielkiego wydawnictwa z Mazowsza. K. nie zgadza się rozmawiać pod nazwiskiem. Poza pensją minimalną, która spływa na jego konto, resztę wynagrodzenia otrzymuje w kopercie od przełożonego. Przy czym o zawartości koperty każdorazowo decyduje szef, a ta ostatnimi czasy spadła, gdyż – jak mówi kierownictwo – kryzys poważnie odbił się na dochodach firmy. K. nie jest jedynym zatrudnionym w wydawnictwie, który znajduje się w takiej sytuacji.

Podobna wystąpiła przed kilku laty w firmie z woj. zachodniopomorskiego, gdzie szukano oszczędności. Był tam zatrudniony M., informatyk. I wszystkim zatrudnionym w jego dziale zaproponowano zatrudnienie na etat z minimalnym wynagrodzeniem, a resztę mieli otrzymywać za podwykonawstwo jako zewnętrzne firmy.

– Poczułem się, jakby ktoś chciał mnie oszukać. Nie dość, że oznaczało to koniec z nadgodzinami, to jeszcze pracodawca pozbywał się odpowiedzialności za pracę wykonaną przez nas jako osobne firmy – mówi M. Efektem była zmiana pracy. Ale nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić.

Bo inny problem – podkreślają analitycy – że w związku z wysokim bezrobociem pracodawcy płacą często tylko tyle, ile muszą, nie więcej, niż wynosi płaca minimalna. Bo chętni do pracy i tak ustawiają się w długiej kolejce.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • gość(2014-01-31 09:16) Odpowiedz 00

    To tak jak z listonoszami w Poczcie Polskiej S.A. płaca minimalna, dlaczego bo macie obrywy z przekazów.

  • ja(2014-01-23 12:52) Odpowiedz 00

    a ci "eksperci" teraz się obudzili? ten kraj od dawna się już sypie w gruzy. pozostanie tylko popiół.

  • NO(2014-01-23 14:54) Odpowiedz 00

    A właściciele firm sami zapieprzają po 14 godzin na dobę i bez urlopów od kilku lat..!!! Bo wyłudzacze na szczytach tylko wyłudzać potrafią..dla SIEBIE! Oj...przy urnach wystawimy rachuneczek..

  • rabbi(2014-01-25 20:27) Odpowiedz 00

    Niech żyje Solidarność i owoce jej walki widoczne na dworcach , klatkach schodowych, w "pośredniakach", zakładach karnych, cmentarzach, kasach KK, willach polityków. i innych dewiacjach słusznego , demokratycznego neokolonializmu.

  • Anonim(2014-01-23 14:40) Odpowiedz 00

    Czemu zobowiązywać pracodawcę do odprowadzania ZUS-u za pracownika. Płaciłby mu tylko i nie miałby powodu do oszukiwania.

  • BULANDA(2014-01-23 14:15) Odpowiedz 00

    TO CIEKAWE ILE W TAKIM RAZIE WYNOSI PRAWDZIWA SREDNIA KRAJOWA I MEDIANA

    ...I ILE PRAWDZIWYCH MEDIAN ZARABIAJĄ SĘDZIOWIE, LEKARZE, PREZESI SPÓŁDZIELNI MIESZKANIOWYCH, POLITYCY, (EURO)POSŁOWIE, PREZYDENT I ILE WYNOSZĄ ŚREDNICH EMERYTURY UBECKIE

  • pazerność ma krótkie nóżki(2014-01-23 13:25) Odpowiedz 00

    Dzięki temu nic nie opłaca się produkować, bo nie ma komu kupić. A jako że jesteśmy kiepscy technologicznie, bo siła robocza u nas tania więc nie było potrzeby inwestować w technologię, to za granicę też nie mamy co wysłać, bo oni większości naszej manufaktury nie potrzebują mając własne lepsze.

  • Józef Robotnik(2014-01-25 17:33) Odpowiedz 00

    Najpierw przedsiębiorca ( każdy ) obcina pracownikom wynagrodzenia w imię maksymalizacji swoich zysków , a później jest zdziwiony że sprzedaż nie idzie . Takich mamy kapitalistów co to nie widzą związku płacy swoich pracowników ze sprzedażą na rynku wewnętrznym swojej produkcji . A przecież klient chociaż ma potrzebę to musi mieć pieniądze z zarobku , inaczej nie kupi . A nasz przedsiębiorca zanosi swe zyski a to na giełdę i traci bo nie wie co kupuje , a to do jakiegoś Amber Gold , albo do jakiegoś Goldman Sachs itp , i pojechały zyski do Chin . Jedynie Rząd ma środki by sprawę uporządkować , ale politycy z Rządu nie mają dość woli , albo wiedzy bo tylko gadają . Teraz już wiemy że przedsiębiorcy stworzyli ( wygodny dla siebie ) tzw syndrom Sztokholmski . No ale to działa po stronie zatrudnienia pracowników, natomiast po stronie zbytu produkcji działa destrukcyjnie na biznes .

  • olek(2014-01-24 13:45) Odpowiedz 00

    Czy to tak trudno zrozumieć, że nie głosuj nigdy na prawicowca,to przecież widać gołym okiem.Bogaty zawsze się wyżywi.

  • Do roboty!(2014-01-23 15:36) Odpowiedz 00

    Polak lubi się usprawiedliwiać. Za swoją sytuację wini Tuska, rząd, panią w kiosku na przeciwko. Wszystkich dookoła wini tylko nie siebie. Wszędzie są układy i przekręty. No pewnie ! Łatwo zwalać winę na innych zamiast samemu wziąć się do roboty. Mamy dzisiaj tak powszechny dostęp do wiedzy i edukacji (mnóstwo fachowej literatury, internet, kursy, szkolenia), że każdy kto tak na prawdę chce się dokształcać i zdobyć wiedzę, może potem przekuć to w pieniądze. Jest w tym tylko jeden warunek - musisz się wziąć do roboty. Poświęcić czas i trochę pieniędzy (choć nie są potrzebne). Tylko przeciętnemu polakowi, który wylewa żale w komentarzach powyżej tego się nie chce !!! Chciałby dostać wszystko pod nos, jak za komuny.

    Do roboty lenie, a nie usprawiedliwiać swoje życie tanimi wymówkami.

  • marian(2014-01-25 15:19) Odpowiedz 00

    czy rząd nie wie że 1/3 polaków pracuje na czarno -to jest wygodne dla pracodawcy -brak kontroli-a jeżeli już są to z tygodniowym uprzedzeniem przez pip

  • mruczek 167(2014-01-24 13:26) Odpowiedz 00

    Co wy tu piszecie, frustraci. Jest dobrze!

  • kontra(2014-01-23 11:37) Odpowiedz 00

    I o to właśnie chodzi gdyby mieli dużo pieniędzy tak jak w PRL to by za bardzo podnosili głowy.

  • mbtm(2014-01-25 13:26) Odpowiedz 00

    1,3 mln osób otrzymywało wówczas na rękę nieco ponad 1111 zł (1500 zł brutto) miesięcznie.
    – To wynagrodzenie wystarczało na utrzymanie jednej osoby na poziomie minimum socjalnego – zauważa prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

    Nie wiem gdzie ten Pan żyje(może na zielonej wyspie ale, minimalny koszt życia to na moim przykładzie 900 zł za wynajem kawalerki(chyba ten Pan nie uważa że wszyscy w Polsce mają własnościowe mieszkania?. Praktycznie nikt młody takiego nie ma). Do 900 zł trzeba dodać 153 zł za bilet miesięczny by dojechać do pracy(samochodem byłoby to kilkaset zł), co daje nam 1050 zł. Ten Pan uważa że za 60 zł jedna osoba w ciągu miesiąca się wyżywi, wysprząta mieszkanie, ubierze się, i zadba o higienę?.
    Ten Pan żyje chyba na innej Platformie niż ja.

    Realny koszt utrzymania jednej osoby to 900 zł za mieszkanie, 150 zł za dojazd do pracy, 300 zł za wyżywienie, kilkadziesiąt złoty środki czystości i higieny, no i śmiem twierdzić że posiadanie telefonu komórkowego i internetu to nie jest rozrzutność. Minimum socjalne to jakieś 1500 zł netto dla jednej osoby. Nie daj Boże by przy takim wynagrodzeniu zachorować, kupić kurtkę,buty, wyremontować czy naprawić coś w domu, bo zostaje tylko kredyt. Gdyby ktoś chciał szarpnąć się na pełen luksus i jeździć samochodem, to nawet 2000 zł netto na jedną osobę to mało.

  • Maleńki pracodawca(2014-01-23 11:31) Odpowiedz 00

    Jest to też efekt wymuszanie przez konsumentów coraz tańszych cen za usługi, produkty i w wielu przypadkach minimalne marże . Ma być tanio taniej i jeszcze taniej mimo rosnących stałych kosztów (choćby paliwa, energia). A także "lewizny" w usługach i nie tylko na rynku. Więc, jak można konkurować i w jaki sposób dać lepiej zarobić?

  • Wojciech(2014-01-23 11:16) Odpowiedz 00

    To nie jest patologia, tylko sztuka przetrwania. Nie wiem czy to wybór pracodawcy, że płaci minimalną krajową, a resztę pod stołem, czy konieczność, żeby utrzymać się na rynku. Gdyby podatki były niższe, a służba zdrowia nie wydawała pieniędzy na głupoty, to żadnemu pracodawcy nie chciałoby się kombinować i narażać na kary z dawaniem pieniędzy pod stołem.
    A i firm i miejsc pracy powstawałoby wtedy dużo więcej. każdy znalazłby dla siebie zajęcie. A że trzeba płacić kosmiczne ZUSy i inne podatki przy prowadzeniu działalności, to firmy po prostu nie powstają, albo przenoszą się gdzieś indziej. Jak to jest, że w tak bogatym kraju jak UK płaci się mniejszy odpowiednik ZUSu niż w Polsce ??

  • ktosik(2014-01-23 15:07) Odpowiedz 00

    Lepiej obniżyć koszty pracy, podnieść płacę minimalną do np. 2500 zł ???!!!

  • Jerzy(2014-01-26 08:30) Odpowiedz 00

    Nie ma żadnych dopłat pod stołem, to Tylko wymysł dla dobrego samopoczucia pana prof. Bugaja. Jest narzucona stawka z góry 5 do maksymum10 zł. za godzinę pracy i tyle , do tego dodatkowo własne ubranie i narzędzia. Często też bywa że wypłata za wykonaną pracę za 2 lub 3 miesiące, albo wcale !

  • abc(2014-01-24 11:56) Odpowiedz 00

    Przed Trybunałem Stanu powinien stanąć nie tylko rząd, ale i pracodawcy okradający pracowników.

  • jk Józef(2014-01-27 15:42) Odpowiedz 00

    Brawo tak się cieszę że czytam wpisy tych skoczków z przed pałacu , jak to im dzisiaj źle .Dobrze wam cymbały powinniście dzisiaj również podskakiwać z radości.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama