Umowa o produkt finansowy to zwykle kilka stron drobnym druczkiem. Na które informacje klient powinien zwrócić szczególną uwagę, a które są mniej istotne?

Zdecydowanie rekomenduję przeczytanie uważnie całej umowy, a te najważniejsze informacje warto przeczytać nawet dwa razy. Powinniśmy upewnić się, że oferta zawarta w umowie to ta sama, o której mówił nam pożyczkodawca lub pośrednik albo którą wybraliśmy na podstawie informacji w reklamie. Najważniejsze kwestie to oczywiście wszystkie parametry finansowe, np. w przypadku umowy o pożyczkę konsumencką będzie to całkowita kwota pożyczki, całkowity koszt pożyczki oraz całkowita kwota do zapłaty przez konsumenta. Należy też sprawdzić, czy wysokość spłacanej raty wynika z tych parametrów. Jeśli klient ma wątpliwości co do poszczególnych zapisów czy danych finansowych, rolą przedstawiciela firmy, z którą podpisuje umowę, jest mu je dokładnie wyjaśnić.

Nie ma możliwości, by te umowy uprościć, skrócić?

Umowy dotyczące produktów finansowych oferowanych konsumentom liczą zwykle od kilku do kilkunastu stron. Znacząca część zawartych w nich zapisów wynika bezpośrednio z przepisów prawa. Posłużę się znowu przykładem umowy o pożyczkę konsumencką – by spełnić wszystkie wymagane prawem obowiązki informacyjne, pożyczkodawca jest obowiązany dokładnie opisać warunki udzielonej pożyczki, w szczególności zasady spłaty, konsekwencje braku spłaty w terminie, prawo do odstąpienia, zasady wcześniejszej spłaty pożyczki czy reguły naliczania odsetek kontraktowych oraz odsetek za opóźnienie. Faktycznie powoduje to, że te umowy są dość obszerne, jednak nie zwalnia to klientów z obowiązku lektury. Firmy oczywiście mogą wykonać pewne kroki, by umowa stała się dla konsumenta bardziej przyjazna, by łatwiej dotarł on do najistotniejszych informacji. Na przykład w Providencie przyjęliśmy zasadę, że wszystkie warunki finansowe konkretnej oferty, którą wybrał klient, są wyszczególnione na pierwszej stronie, a poszczególnym składnikom finansowym przypisane są litery, które z kolei są umieszczone we wzorach sumujących poszczególne pozycje, co pozwala na prześledzenie, skąd wynikają poszczególne sumy. Liczby te umieszczamy w przejrzystej tabelce, z której jasno wynika, ile i za co klient płaci.

Jeśli klient podpisał niekorzystną dla niego umowę i uświadomił to sobie dopiero po czasie, jakie ma możliwości, by ją unieważnić bądź zmienić szczególnie niekorzystne dla niego postanowienia?

To zależy, po jakim czasie to sobie uświadomił. Jeśli nie minęło jeszcze 14 dni od podpisania umowy, to w przypadku kredytów konsumenckich – podobnie jak w przypadku ubezpieczeń czy też umów zawieranych na odległość – można od takiej umowy odstąpić. Bez podawania powodu i bez konsekwencji. Wystarczy złożyć oświadczenie o  odstąpieniu od umowy (na dostarczonym wzorze formularza odstąpienia lub nawet bez niego).

Jeśli minęło już 14 dni, sprawa jest trudniejsza. Wycofanie się z umowy w zasadzie nie jest możliwe, ale każdy konsument ma prawo po prostu wcześniej spłacić kredyt konsumencki, a pożyczkodawca powinien przeliczyć ponownie odsetki za okres po dacie wcześniejszej spłaty oraz inne koszty, o ile dotyczą okresu po wcześniejszej spłacie kredytu. W takim przypadku pożyczkodawca musi albo pomniejszyć ostateczną kwotę do spłaty, albo rozliczyć te koszty (zwrócić konsumentowi) w terminie 14 dni od rzeczywistej daty spłaty. Tym samym przy wcześniejszej spłacie kredytu konsument uzyskuje dosyć podobny efekt jak przy wypowiedzeniu umowy terminowej. Jeśli sprawa ma charakter bardziej indywidualny, tzn. czujemy się wprowadzeni w błąd przez kredytodawcę lub pośrednika, możemy złożyć reklamację. Jeśli firma jej nie uzna, możemy się poradzić w kwestii ewentualnych dalszych kroków rzecznika finansowego.

Co powinien zrobić klient, który jest niezadowolony z produktu bądź czuje się potraktowany przez firmę nieuczciwie?

Najpierw warto o tym fakcie poinformować samą instytucję, składając reklamację. Niewykluczone, że to pomoże. W reklamacji nie musimy wykazywać się wiedzą prawniczą, nie ma konieczności powoływania się na konkretne przepisy. Wystarczy, że opiszemy swoimi słowami problematyczną sytuację. Jeśli firma nie uwzględni reklamacji, możemy poprosić o pomoc specjalistę np. z biura rzecznika konsumenta (są w każdym większym mieście i gminie) bądź z biura rzecznika finansowego (mieści się w Warszawie, ale udziela porad telefonicznie i e-mailowo). Pomoc tych instytucji jest bezpłatna. Możemy dzięki temu dowiedzieć się, czy firma naruszyła jakieś konkretne przepisy, czy mamy podstawy prawne do tego, by dalej domagać się uznania naszych racji. Możemy wręcz zawnioskować o mediację rzecznika w naszej sprawie. Jeśli to nie pomoże, zawsze możemy pójść do sądu, jednak w tym przypadku musimy się przygotować na poniesienie kosztów obsługi prawnej czy kosztów sądowych. Na ten ostateczny krok konsumenci decydują się zwykle wtedy, gdy w grę wchodzą większe pieniądze.

Coraz bardziej popularne staje się ostatnio zaciąganie pożyczek przez internet. Czy pod względem formalności te dwie formy (on- i offline) różnią się jakoś, czy są jakieś dodatkowe kwestie, na które warto zwrócić uwagę?

Jeśli klient zaciąga pożyczkę przez internet, warto, by zwrócił uwagę na wszystkie kwestie związane z bezpieczeństwem danych i pieniędzy w sieci, a więc czy jego dane osobowe, w tym numer rachunku bankowego, PESEL i inne, są odpowiednio zabezpieczone. Warto także zapoznać się z regulaminem świadczenia usług elektronicznych, tj. wszystkim, co dotyczy naszego konta, które zwykle trzeba otworzyć, aby móc skorzystać z pożyczki przez internet. Przede wszystkim należy pamiętać, że zanim zawrzemy umowę, kredytodawca musi nam przesłać w wersji elektronicznej (tzw. trwały nośnik) wszystkie wymagane prawem dokumenty, w tym obowiązkowy formularz informacyjny oraz samą treść umowy czy harmonogram spłat. Jeśli mamy taką możliwość, to wydrukujmy wszystkie te dokumenty lub zachowajmy wersję elektroniczną w bezpiecznym miejscu, tak abyśmy zawsze mogli zweryfikować, czy umowa zgadza się z tym, na co wyraziliśmy zgodę na stronie internetowej. Zwracajmy również uwagę na wszelkie e-maile czy wiadomości przesyłane od takiej firmy, np. ze zmianą harmonogramu czy rachunku do spłaty. Co do zasady takie e-maile od kredytodawcy, zawierające dane osobowe czy finansowe, powinny być zakodowane i możliwe do odczytu wyłącznie przez adresata. Weryfikujmy ich autentyczność, by nie paść ofiarą internetowych oszustów. Strzeżmy również swoich dokumentów tożsamości i danych osobowych, bo najczęściej oszuści wykorzystują te dane do wyłudzenia tożsamości i zaciągania zobowiązań na naszą szkodę, a ściganie tego typu oszustw jest trudne i nie zawsze kończy się pozytywnie. Zawsze, niezależnie od tego, czy zaciągamy pożyczkę online czy w sposób tradycyjny, warto sprawdzić, czy podmiot, który jej udziela, widnieje w Rejestrze Instytucji Pożyczkowych prowadzonym przez KNF.

Czy może zdarzyć się tak, że ktoś będzie musiał spłacać nieswoje zobowiązania, o których nie wiedział, np. rodzina w sytuacji śmierci pożyczkobiorcy? Czy są jakieś sposoby, by się przed takimi sytuacjami zabezpieczyć?

Dziedziczenie długu niestety jest możliwe. Dlatego często do umów o kredyty czy pożyczki dołączane są ubezpieczenia na wypadek śmierci pożyczkobiorcy. Jeśli polisa pokryje zobowiązanie, rodzina nie musi go spłacać. Niektóre firmy przyjmują też indywidualne standardy postępowania w takich sytuacjach, np. w Providencie w przypadku śmierci pożyczkobiorcy w trakcie trwania umowy pożyczki strony zapisem umownym zgadzają się, że Provident gwarantuje, że nie będzie dochodzić spłaty pozostałej kwoty pożyczki od spadkobierców. Jeśli w skład masy spadkowej wchodzi dług, którego spadkobierca nie chce spłacać, gdyż np. przekracza wartość spadku, może się zrzec prawa do spadku. Musi to zrobić przed sądem lub notariuszem. Może też przyjąć spadek z tzw. dobrodziejstwem inwentarza – czyli taki spadkobierca odpowiada za długi wyłącznie do wysokości stanu czynnego masy spadkowej (aktywów spadkowych). Jeśli natomiast chodzi o odpowiedzialność majątkową w przypadku zaciągnięcia zobowiązania przez małżonka, z którym mamy wspólność majątkową, to jeśli małżonek zaciągnął zobowiązania bez wiedzy współmałżonka, wierzyciel taki może zaspokoić się wyłącznie z majątku osobistego małżonka zaciągającego zobowiązanie, a nie np. z majątku wspólnego czy majątku osobistego współmałżonka. Jednak nawet w takim przypadku małżonek może być zmuszony do spłaty nieswojego długu, w sytuacji gdy zostanie spadkobiercą, czyli po śmierci dłużnika.

Czy muszę tłumaczyć, po co mi pieniądze?

Chciałem zaciągnąć kredyt w banku. Pracownik banku zapytał mnie, na co zamierzam przeznaczyć pieniądze. Wyszedłem. Mam osobiste kłopoty, ale czy muszę opowiadać o tym na prawo i lewo? Czy pracownik banku miał prawo mnie zapytać po co mi pieniądze?

TAK

Choć tak naprawdę zależy to przede wszystkim od tego, czy bierzemy pożyczkę, czy kredyt. Pożyczki dotyczą przeważnie mniejszych kwot i nie trzeba tłumaczyć, na co je wydamy. Bank jest zainteresowany jedynie tym, by regularnie spłacać raty i oddać całość w terminie. Inaczej jest z kredytem. Tu bank udostępnia określoną kwotę na określony cel. Jest on zapisany w umowie, a kredytobiorca zobowiązuje się wykorzystać pieniądze zgodnie z umową. Banki mają tu nawet specjalne oferty, jak „kredyt na remont”, „kredyt na samochód” czy „kredyt na wakacje”. Sprawa jest jasna, jeśli klient rozdysponuje gotówkę. Podobnie ma się sprawa przy zakupach na raty – od razu wiadomo, że przeznaczamy pieniądze np. na zakup nart czy sprzętu AGD. Możliwe więc, że pytając o cel pożyczki, pracownik banku wcale nie kierował się nie wścibstwem, a chęcią pomocy w znalezieniu najkorzystniejszej oferty finansowania.

Czy mogę zrezygnować z kredytu?

Załatwiałam sprawy w banku. Wtedy urzędniczka zapytała mnie, czy nie potrzebuję pieniędzy, bo bank proponuje właśnie kredyt „na bardzo korzystnych warunkach”. Dałam się skusić pod wpływem chwili. Dopiero gdy wróciłam do domu, doszłam do wniosku, że nie potrzebuję pieniędzy, nie chcę spłacać rat. Popełniłam błąd. Czy mogę go naprawić?

TAK

Każdy, kto zaciągnął kredyt konsumencki, czyli taki, którego kwota nie przekracza 255 550 zł i został udzielony konsumentowi przez firmę prowadzącą działalność gospodarczą polegającą m.in. na pożyczaniu pieniędzy, ma prawo zrezygnować z niego w ciągu 14 dni. Odstąpienia od umowy – bo tak to się nazywa, nie trzeba ani uzasadniać, ani się z tej decyzji tłumaczyć. Wystarczy złożyć w banku specjalne oświadczenie osobiście lub pocztą. Gotowy formularz powinien być załączony do umowy. Oczywiście trzeba oddać pieniądze. Bank nie ma przy tym prawa naliczać żadnych kar ani dodatkowych opłat, ale trzeba mu zapłacić odsetki (zgodnie z zasadami zapisanymi w umowie kredytowej) za czas od kiedy pożyczone pieniądze znalazły się w naszym posiadaniu do dnia zwrotu. Dlatego warto to zrobić jak najszybciej, choć na zwrot pieniędzy mamy 30 dni od dnia wypowiedzenia umowy.