statystyki

Nieruchomości: Można wejść do mieszkania sąsiada, by usunąć awarię

autor: Małgorzata Raczkowska01.02.2016, 19:00
dom-pieniądze-nieruchomości-podatki

Jeśli właściciel (lokator) jest nieobecny albo odmawia wstępu do lokalu, uprawnione służby ratunkowe mają prawo wejść do takiego mieszkania bez jego zgody. źródło: ShutterStock

Sąsiedzi wyjechali na ferie. W tym czasie w budynku, w którym mieszkamy, nastąpiła awaria instalacji wodnej. By ją usunąć, trzeba było wejść do ich mieszkania. Sąsiedzi jednak ani nie zostawili nikomu kluczy, ani też kontaktu do siebie. Konieczne było włamanie. Administrator ściągnął straż miejską, a dodatkowo poprosił mnie i jeszcze jedną osobę na świadków. Czy właściciel może mieć do nas pretensje, że uczestniczyliśmy w tym włamaniu – zastanawia się pan Paweł

reklama


reklama


Nie powinien. Właściciel lub też użytkownik mieszkania jest zobowiązany do udostępnienia lokalu, jeśli jest to niezbędne do przeprowadzenia konserwacji, remontu albo usunięcia awarii. Prawo zobowiązuje właściciela do wydania zgody, należy więc o tę zgodę zabiegać. Czasem jednak, jak w opisanym przez pana Pawła przypadku, uzyskanie takiej zgody w porę jest niemożliwe.

Jeśli właściciel (lokator) jest nieobecny albo odmawia wstępu do lokalu, uprawnione służby ratunkowe mają prawo wejść do takiego mieszkania bez jego zgody. Powinny to jednak zrobić w obecności funkcjonariusza policji lub straży gminnej (miejskiej), a jeśli interwencja wymaga pomocy straży pożarnej – także przy jej udziale. Jeżeli lokal otwarto pod nieobecność lokatora, administrator musi zabezpieczyć mieszkanie i znajdujące się w nim rzeczy do czasu przybycia lokatora (właściciela). Z przebiegu wypadków należy sporządzić protokół.

Pan Paweł nie pisze, jakie szkody poczyniono podczas „włamania” – zapewne zniszczono zamki, może też drzwi. Warto wiedzieć, że podejmujący interwencję w związku z koniecznością odwrócenia od siebie lub od innych bezpośrednio grożącego niebezpieczeństwa nie odpowiadają za poczynione straty. Pod warunkiem wszakże, że niebezpieczeństwu nie można było inaczej zapobiec, a ratowane dobro jest w sposób oczywisty ważniejsze niż dobro naruszone. W tym przypadku chodzi najogólniej o to, że wartość zniszczeń poczynionych przez ratowników jest mniejsza niż wartość szkód, jakie by poczyniła lejąca się przez dłuższy czas woda. Pan Paweł nie powinien się więc obawiać, że jego udział w interwencji przyniesie jakiekolwiek nieprzyjemne konsekwencje.


Pozostało jeszcze 14% treści
Aby zobaczyć cały artykuł, zaloguj się lub wykup dostęp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

reklama

  • Rychu(2016-02-02 12:39) Odpowiedz 61

    @BHP zakłada optymistycznie ,że zakręcenie głównego zaworu wodnego rozwiąże problem. Otóż wtedy pojawi się kolejny problem polegający na tym, że wszyscy użytkownicy lokali w tym pionie zostaną pozbawieni wody. Oczywiście konieczne będzie wejście do lokalu w którym nastąpiła awaria instalacji wodociągowej. Właściciel tego lokalu powinien ponieść koszty interwencji służb porządkowych i usunięcia awarii. Jeżeli posiada ubezpieczenie OC to koszty poniesie ubezpieczyciel, a jeżeli nie ma ubezpieczenia to powinien być wychowany przez portfel.

  • BHP(2016-02-02 11:43) Odpowiedz 28

    A należało tylko zakręcić główny zawór wody w budynku. Włamywacze powinni być surowo ukarani.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Rankingi i raporty

Prawo na co dzień

Galerie

reklama