W ciągu czterech lat liczba wydawanych zezwoleń na budowę budynków jednorodzinnych spadła o 15 proc. Powód – już nas nie stać na sfinansowanie takiej inwestycji i jej utrzymanie. Małe mieszkanie wraca do łask. Główna przyczyna tego zjawiska to pogorszenie zdolności kredytowej Polaków. Jeszcze w 2007 r. trzyosobowa rodzina zarabiająca ok. 5 tys. zł netto mogła zaciągnąć ok. 570 tys. zł kredytu na 30 lat. Za taką kwotę można było wówczas kupić trzypokojowe mieszkanie w Warszawie.
Publikacja: 23 lutego 2012, 07:00 Aktualizacja: 23 lutego 2012, 09:29
źródło: ShutterStock
Dom jednorodzinny
Tylko 96,4 tys. zezwoleń na budowę domów jednorodzinnych wydano w ubiegłym roku w całej Polsce, gdy jeszcze cztery lata temu ponad 113 tys. i notowano szybki wzrost. Np. w 2007 roku wyniósł 40 proc.
Główna przyczyna tego zjawiska to pogorszenie zdolności kredytowej Polaków. Jeszcze w 2007 r. trzyosobowa rodzina zarabiająca ok. 5 tys. zł netto mogła zaciągnąć ok. 570 tys. zł kredytu na 30 lat. Za taką kwotę można było wówczas kupić trzypokojowe mieszkanie w Warszawie. Albo wybudować wygodny dom na tysiącmetrowej działce oddalonej o 20 – 30 km od centrum.
Dziś, po wprowadzeniu obostrzeń w wyliczaniu zdolności kredytowej i skróceniu okresu kredytowania, taka rodzina może liczyć co najwyżej na 300 tys. zł. Za takie pieniądze na wybudowanie domu pod Warszawą, Krakowem, Poznaniem czy Gdańskiem nie ma szans. Już za samą działkę trzeba zapłacić 100 – 200 tys. zł, mniej więcej tyle samo, ile przed kryzysem. Po doliczeniu materiałów budowlanych i robocizny nawet skromnie wykończony 140-metrowy dom będzie kosztował nie mniej niż 600 tys. zł.
Ale nawet ci, którzy mają większą zdolność kredytową, zadłużają się ostrożniej niż 3 – 4 lata temu. – Kryzys w 2009 roku uświadomił ludziom, że zobowiązania wobec banku łatwo się zaciąga, ale trudno spłaca – mówi Jarosław Strzeszyński, ekspert spółki Monitor Rynku Nieruchomości. – Zwłaszcza jeśli jedno ze współmałżonków straci pracę.
Kolejna przyczyna mniejszej liczby wydanych zezwoleń to przeceny na rynku mieszkań. W ciągu trzech lat ceny spadły o 14 – 16 proc. Jest to w dużej mierze zasługa deweloperów, którzy szybko chcą dostosować ofertę nowych lokali do mniejszej zdolności kredytowej klientów. Budują głównie lokale dwu-, trzypokojowe, o powierzchni do 50 mkw. W stolicy można takie kupić już za 300 tys. zł, a np. w Bydgoszczy czy Toruniu – za 200 tys. zł.
Kolejna przyczyna to rosnące koszty ogrzania i utrzymania domów, a także wyższe koszty dojazdów. Pod koniec 2008 za litr benzyny płaciliśmy ok. 3 zł, a dziś ok. 5,6 zł. – Mamy klientów, którzy kilka lat temu wyprowadzili się na przedmieścia, a teraz zmęczeni staniem w korkach szukają mieszkania w mieście – mówi Wioletta Adamiec z Warszawskiego Stowarzyszenia Pośredników Nieruchomości.
I choć własny domek z ogródkiem wciąż jest marzeniem wielu Polaków, to coraz mniej osób może je zrealizować.
Co zrobić, żeby dostać pozwolenie na budowę
Wariant A
Gdy działka objęta jest planem zagospodarowania przestrzennego, w gminnym urzędzie architektury przestrzennej należy złożyć:
– wniosek,
– projekt budowlany z zagospodarowaniem działki,
– wypis z księgi wieczystej,
– tzw. warunki docelowe, czyli obietnicę od dostawców wody, kanalizacji, prądu i gazu, kiedy i jak dostarczą media.
Na pozwolenie na budowę czeka się ok. 30 – 60 dni, ale jeżeli w dokumentacji są błędy, może to trwać dłużej.
Wariant B
Gdy działka nie jest objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, trzeba uzyskać decyzję o warunkach zabudowy i zagospodarowania; tzw. WZ-ka zawiera mniej więcej te same informacje co plan zagospodarowania miejscowego.
Wraz z wnioskiem o WZ-kę trzeba również złożyć:
– mapkę geodezyjną z wrysowanym planem domu, zaznaczonym obrysem działki i dojazdem do posesji,
– wstępne warunki przyłączenia prądu oraz ewentualnie wody, kanalizacji i gazu,
– projekt budynku (możemy posłużyć się katalogiem gotowych projektów) z opisem jego funkcji i sposobu użytkowania,
– akt własności działki.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: zaniepokojny z IP: 109.243.25.* (2012-02-23 07:45)
600 tyś. złotych , z czego 500 tyś na skromnie wykończony 140 m dom ? No chyba autor artykułu żyje w innym świecie :) za 500 tyś mam co najmniej 180 m kwadratowych i normalnie wyposażony dom.
Proszę nie straszyć ludzi , własny Dom to piękna sprawa !!!
2: Michał z IP: 95.51.103.* (2012-02-23 08:01)
Autorzy artykułu sa lekko oderwani od rzeczywistości. Skąd wzięliście takie ceny? Pół miliona za 140 metrowy dom? Sami to wymyśliliście?
3: smutna prawda z IP: 109.163.233.* (2012-02-23 08:26)
TO JEST POLITYKA PRORODZINNA TUSKA.
Rodzi się mało dzieci - a czyja to zasługa? Kto odpowiada za stwarzanie warunków do większej dzietności, jednoczęśnie pozwalając na spekulacja na rynku nieruchomości i dmuchanie cen, a jednocześnie ogranicza szanse zarobkowania?
Wybraliście PO, będziecie teraz zbierać plon po tym co zasialiści.
4: Budująca się z IP: 158.75.2.* (2012-02-23 08:31)
hmm, domek 140m2 w technologii szkieletowej budowany w pół roku do stanu "wprowadzamy się", plus działka - jakies 400 tyś. Mówię tu o domku z poddaszem użytkowym w pełni wykończonym. Mając żyłkę handlowca można tą cenę zmniejszyć
5: WALDEMAR z IP: 46.134.220.* (2012-02-23 08:58)
600 tyś. na 140 metrowy dom może wystarczy ale tylko ze słabych materiałów.Dobry dębowy parkiet na 140 metrów kosztuje 70 tysięcy,instalcje najmniej 100 tysięcy,dach 90 tysięcy.To tylko trzy elementy a reszta...
6: właściciel domu ze "słabych materiałów" z IP: 83.17.34.* (2012-02-23 09:17)
Jeżeli położyłam w domu panel na 140 m za 6 tys. (samodzielne ułożenie) to znaczy, że mam w domu - przepraszam za wyrażenie - dziadostwo? Chciałabym mieć dębowy parkiet, ale panel też nie jest zły, jeżeli chce się spełnić marzenie o domu a nie ma się 600 tys. Nie przesadzajmy. Na dach tez nie musimy kłaść dachówki. Instalacje np. hydrauliczna tez nie musi być miedziana, i tak ze wszystkim.
Jeszcze jedna uwaga do autora artukułu - wniosek o pozwolenie na budowe składa się w starostwie a nie w urzedzie gminy (nie mylmy tych pojęć nawet wtedy kiedy mamy do czynienia z miastem na prawach powiatu). Ponadto dla ścisłości prawo budowlane daje 65 dni załatwienie sprawy (kodeks postępowania administracyjnego, o którym przy terminach zapewne myslał autor nie posługuje się terminami w dniach ale w miesiącach, przy liczeniu terminów ma to znaczenie, i daje na załatwienie sprawy szczególnie skomplikowanej dwa miesiące a nie 60 dni).
7: Misiekk z IP: 83.25.32.* (2012-02-23 09:43)
Panel to niestety dziadostwo - mam i to nie tanie po 10 latach wyglądają słabiutko. Dach? Wybrałem najdroższą blachę Balex-Metal (7 powłok, 10 lat gwarancji) - po 8 latach pordzewiała wszędzie a producent się nie poczuwa do wymiany (nie odpowiada na wezwania, a w sadzie pewnie wymyśli jakąś bajeczkę że blacha musi być układana w piątek 13-tego gdy pada deszcz przez bezrękiego cyklopa bo tak jest w warunkach gwarancji.
8: Ewa z IP: 79.191.237.* (2012-02-23 10:30)
W 2007 można było zaciągnąć - czyli za Kaczora, a tak niby źle było. Tusk - "po ile jabłka". Może piewcy platformy ustosunkują sie do tego, że wtedy ludzi było stać na dom, a teraz na kawalerkę. Głosujcie dalej na PO to w ziemiankach bedziecie mieszkać.
9: Ala z IP: 79.191.237.* (2012-02-23 10:34)
A ja wolę panele, bo jak mi się znudzą czy zniszczą to wymienię. A parkietu za 70 tys. przecież nie wyrzucę. Miedziane rurki to też dla mnie głupota.
10: przyszły emigrant? z IP: 79.163.224.* (2012-02-23 10:57)
Ogrzewacie węglem czy drewnem?
Pytam bo na gaz mnie nie stać od 3 lat, a powoli zaczyna mnie nie stać na ogrzewanie węglem.
Zresztą to norma w mojej okolicy.
Gazem opalają jedynie przedsiebiorcy (z których prawie każdy za PRL-u przyjaźnił mniej lub bardziej się z MO), oraz emerytowani oficerowie mudnurówki (no ale oni maja min. 3-4 tysiące emerytury + niektórzy dorabiaja sobie w administracji).
C&W: Popyt na powierzchnie magazynowe w Polsce wzrósł w 2011 r. o ponad 30 proc. do 1,9 mln m.kw.