Jeszcze w okresie 2007–2013 Bank Gospodarstwa Krajowego współpracował z sześcioma regionami przy wdrażaniu instrumentów zwrotnych. Obecnie – do 2023 r. – do tej kooperacji przystąpiło 15 województw. Jak pan ocenia mijający rok?

Pierwszą umowę z perspektywy finansowej 2014–2020 podpisaliśmy we wrześniu 2016 r. z woj. pomorskim. Od tego czasu do końca II kwartału 2017 r. podpisaliśmy pozostałych 14 umów. Tak więc w 15 regionach występujemy w roli menedżera funduszu funduszy. Różnica między poprzednią perspektywą, a obecną wynika np. z zaangażowania Ministerstwa Rozwoju w ten proces. Resort stworzył mechanizm zachęt dla samorządów województw, dostrzegając dotychczasową działalność BGK jako skuteczną na tle innych tego typu inicjatyw. Bank dawał gwarancję, że przy rozszerzeniu współpracy ta wysoka skuteczność zaprocentuje na większym obszarze kraju. Obecnie już w 11 województwach przedsiębiorcy mogą skorzystać z unijnych pożyczek. Dotychczas po te środki sięgnęło już ponad 200 firm. W województwie śląskim instrumenty zwrotne wdrażane będą za pomocą Europejskiego Banku Inwestycyjnego, natomiast BGK został wybrany przez EBI w postępowaniu jako pośrednik finansowy.

Uruchomienie unijnych pożyczek na warunkach preferencyjnych pozwoli na dotarcie nie tylko do dużych firm z wielkich metropolii, ale przede wszystkim do MSP z najmniejszych ośrodków. To przyczyni się do równomiernego rozwoju gospodarczego całego kraju, a tym samym do realizacji założeń zawartych w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.

Jakie produkty są oferowane beneficjentom w tej chwili?


Zaczęliśmy od pożyczek, czyli najbardziej popularnych produktów. Na dalszym etapie będziemy wprowadzać kolejne. W kilku regionach prowadzimy zaawansowane rozmowy nad wprowadzeniem instrumentów w postaci poręczeń. Powoli ruszają też instrumenty kapitałowe. Mamy przygotowany projekt wspierania osób bezrobotnych powyżej 29. roku życia, współpracujemy w tym zakresie z 10 regionami. Te produkty dostępne są już w woj. łódzkim i zachodniopomorskim, kolejne regiony dojdą w niedługim czasie.

Widać, że samorządy województw przekonały się, że instrumenty zwrotne są opłacalne, bo tymi pieniędzmi można obracać kilkakrotnie. Dzięki temu można wspomóc większą liczbę przedsiębiorców. Każdego miesiąca podpisujemy kolejne umowy z instytucjami finansującymi, czy inaczej mówiąc, pośrednikami finansowymi, więc dostępność i zainteresowanie przedsiębiorców będzie coraz większe.

Ile firm skorzystało już ze wsparcia?

Od września tego roku, kiedy pośrednicy w pierwszych województwach zaczęli być operacyjnie gotowi do przyjmowania wniosków jest to ponad 200 firm, które skorzystały z pożyczek na kwotę ponad 30 mln zł. 70 proc. z nich prowadzi działalność usługowo-handlową, a co czwarty beneficjent dopiero zaczyna przygodę z biznesem. Średnia kwota pożyczki wyniosła około 150 tys. zł, czyli była stosunkowo niska.

Czy wśród beneficjentów są jakieś start-upy?

Oczywiście. W starej perspektywie tego rodzaju podmioty stanowiły ok. 25 proc. wszystkich beneficjentów. Generalnie nasza inicjatywa jest mocno nastawiona na start-upy, bo w komercyjnych bankach firma nowo utworzona ma problem z uzyskaniem wsparcia chociażby z tego względu, że nie ma udokumentowanej historii kredytowej. Produkty istniejące dziś na rynku możemy podzielić na trzy grupy. Pierwsza to zwykłe dotacje, których dla przedsiębiorców jest coraz mniej. Druga – produkty stricte bankowe. Trzecią grupę produktów oferujemy wspólnie z województwami, wchodząc niejako pomiędzy te dwie grupy i wypełniając lukę finansową na rynku, nie stanowiąc tym samym bezpośredniej konkurencji dla sektora komercyjnego.

Wsparcie jest kierowane przede wszystkim do przedsiębiorców. Ale w I połowie 2018 r. pojawią się produkty np. dla jednostek samorządu terytorialnego czy wspólnot mieszkaniowych.
Ogólnie są trzy kierunki finansowania. Pierwszy, największy, to rozwój miko, małych i średnich przedsiębiorstw. Drugi, to wsparcie rynku pracy, polegający na udostępnianiu pożyczek osobom bezrobotnym, które chciałyby założyć działalność gospodarczą. Trzeci, to inicjatywy o charakterze termomodernizacyjnym. Tu beneficjentami mogą być takie podmioty jak samorządy, placówki oświatowe czy wspólnoty mieszkaniowe. A więc ktoś, kto włada nieruchomością, której koszty eksploatacji można obniżyć np. w zakresie kosztów ogrzewania czy korzystania z odnawialnych źródeł energii. Tak więc w pewien sposób instrumenty zwrotne mogą również przyczynić się do walki ze smogiem.

Ogłosiliśmy już przetargi na wybór pośredników finansowych w poszczególnych województwach i kierunkach finansowania. W woj. małopolskim, opolskim, lubuskim i dolnośląskim to będzie efektywność energetyczna, w woj. małopolskim – rewitalizacja, w woj. podlaskim, opolskim i łódzkim – termomodernizacja, w woj. opolskim – odnawialne źródła energii, a w woj. pomorskim produkty kapitałowe.

Jakie są główne cele i wyzwania dla BGK w perspektywie do 2020 r.?

Paradoksalnie największym wyzwaniem jest różnorodność dostępnych na rynku produktów i programów. Pojawia się pewna obawa, czy ich nie jest za dużo i czy rynek będzie potrafił je wszystkie wchłonąć.. Mówiąc inaczej – pytanie, czy beneficjenci zdążą całą tę pulę „skonsumować” do końca obecnej perspektywy finansowej. W poprzednim programowaniu unijnym była to pewna nowość, co wpłynęło na popularność programów wsparcia. Teraz wyzwaniem jest to, by skłonić przedsiębiorców mniej aktywnie poszukujących finansowania zewnętrznego, by zechcieli po nie sięgnąć. Stąd tak ważne jest promowanie tych instrumentów, by przedsiębiorcy mieli świadomość ich istnienia. To szczególnie ważne w przypadku tych regionów, które dołączyły do współpracy z nami w obecnym okresie programowania. Zwłaszcza, że w pięciu regionach Polski Wschodniej, w ramach projektu „Przedsiębiorcza Polska Wschodnia – Turystyka”, oferujemy łącznie 200 mln zł dla przedsiębiorców z branży turystycznej i okołoturystycznej, co jest swego rodzaju nowością.

Drugie poważne wyzwanie, jakie przed nami stoi, to konieczność sprostania rosnącej biurokracji w zasadach dystrybucji funduszy. Na przykład udało się nam przekonać wszystkie województwa do zaakceptowania jednolitej umowyi systemu rozliczeń, który ma formułę zwrotu kosztów, bez konieczności opisywania każdej faktury i przeprowadzania długich rozmów i wyjaśnień wydatków w trakcie kontroli. Stawiamy na bezpośredni kontakt z instytucjami zarządzającymi i naszą obecność w terenie. To także ważne dla przedsiębiorców, którzy – w przeciwieństwie do mechanizmów dotacyjnych – nie muszą już zbierać faktur czy dopełniać obowiązków promocyjnych np. w postaci oflagowania każdego sprzętu, jaki zakupi dzięki pożyczkom. Wpisujemy się tutaj w trend zapoczątkowany przez Ministerstwo Rozwoju w postaci pakietu 100 zmian dla firm, które sprawiają, że Polakom łatwiej założyć i prowadzić przedsiębiorstwo. To firma bierze pieniądze na preferencyjnych warunkach, to ona decyduje o ich przeznaczeniu i nie musi się z nich w nieskończoność rozliczać. Poprawność wykorzystania tych środków sprowadza się do tego, że przedsiębiorca zwraca te pieniądze, dzięki czemu wracają one ponownie do obiegu. Przedsiębiorca najlepiej wie, co w danym momencie najkorzystniej wpłynie na rozwój jego biznesu.

Przemysław Cieszyński, członek zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego