Przedsiębiorca niezatrudniający pracowników może zawiesić wykonywanie działalności gospodarczej na okres od 30 dni do 24 miesięcy. Tak stanowi art. 14a ust. 1 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej (t.j. Dz. U. z 2016 r. poz. 1829 ze zm.). I jest powszechnie krytykowany.

– Zbędna biurokracja, która w najlepszym razie powoduje, że wiele osób musi pod koniec dwuletniego okresu kombinować, co zrobić, aby z jednej strony nie zamykać biznesu, a z drugiej go nie wznowić, bo wznowienie reaktywowałoby m.in. obowiązek odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne – komentuje obecny stan prawny Dorota Wolicka, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. I dodaje, że istnienie górnego limitu okresu zawieszenia uderza nie tylko w wielu prowadzących biznes, lecz także w urzędników, którzy muszą podejmować działania, z których tak naprawdę niewiele wynika.

Multum możliwości

Ministerstwo Rozwoju zgadza się z argumentacją, że obowiązywanie limitu czasu, przez który może być zawieszona działalność gospodarcza, to nonsens. Dlatego w zaprezentowanym niedawno projekcie ustawy – Prawo przedsiębiorców proponuje to zmienić. Po wejściu w życie nowych przepisów, które uchylą normy wynikające z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, kluczowy będzie art. 24 nowego aktu prawnego. Zgodnie z nim przedsiębiorca niezatrudniający pracowników będzie mógł zawiesić wykonywanie działalności gospodarczej na czas nieokreślony albo określony, nie krótszy jednak niż 30 dni (chyba że przepisy szczególne regulują daną sytuację inaczej).

Przedsiębiorca będzie miał więc kilka opcji. Pierwsza to możliwość zawieszenia działalności bez wskazywania terminu jej wznowienia. Wówczas pozostanie ona w uśpieniu aż do momentu poinformowania urzędników o tym, że dana osoba znów chce prowadzić biznes. Ale tu ważna uwaga. Trzeba pamiętać o złożeniu wniosku o wpis informacji o wznowieniu wykonywania działalności przed jej faktyczną reaktywacją. W przeciwnym razie przedsiębiorca narazi się na odpowiedzialność za prowadzenie firmy na czarno.

Druga możliwość to wskazanie od razu na etapie wnioskowania o zawieszenie działalności daty, od której zostanie ona wznowiona. To ciekawe rozwiązanie choćby dla osób wykonujących prace sezonowe.

W obu przypadkach okres zawieszenia wykonywania działalności będzie się rozpoczynał od dnia wskazanego we wniosku. Można więc będzie w nim wpisać dzień złożenia dokumentu, lecz równie dobrze będzie można wskazać datę, np. za miesiąc.

Biznes na polską skalę

Biznes na polską skalę

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Kłopoty się skończą

Eksperci zgodnie chwalą pomysł Ministerstwa Rozwoju. Głównie z tego względu, że obecne przepisy wywołują kuriozalne sytuacje.

– Dokonując zawieszenia, przedsiębiorcy nie są zazwyczaj w stanie z góry określić czasu trwania okoliczności, które legły u podstaw podjętej decyzji. Często zakładany przez nich okres przerwy w prowadzeniu firmy jest też dłuższy niż 24 miesiące. W takim wypadku, aby przedłużyć termin zawieszenia działalności, po upływie 24 miesięcy należy wznowić prowadzenie firmy na kilka dni, a następnie ponownie ją zawiesić – wyjaśnia adwokat Sylwia Kilińska, koordynator departamentu korporacyjnego w kancelarii RK Legal.

To zaś – jak przekonuje mec. Kilińska – jedynie zbędny formalizm, który nie tylko wymaga osobistego stawiennictwa w urzędzie (jeśli nie dysponujemy podpisem elektronicznym bądź profilem ePUAP), lecz także wiąże się z koniecznością rozliczenia kilku dni rzekomego prowadzenia działalności gospodarczej, chociażby z ZUS.

– Kolejnym problemem jest to, że przedsiębiorcy zwyczajnie nie pamiętają o konieczności wznowienia działalności. A skutkuje to od razu automatycznym wykreśleniem z CEIDG – dodaje ekspertka.

Dorota Wolicka z ZPP uzupełnia, że właśnie ten ostatni przypadek jest częsty i organizacja wielokrotnie udziela porad, co powinien zrobić przedsiębiorca wykreślony z ewidencji wskutek zapomnienia o dwuletnim terminie. Co prawda tacy nieaktywni przedsiębiorcy powinni zostać wezwani po upływie 24 miesięcy do ponownego rozpoczęcia działalności. Ale wielu wezwań z różnych powodu nie odbiera, a część nawet twierdzi, że ich nigdy nie otrzymała.

– Tym samym najłatwiej założyć od nowa firmę. A to przecież absurd, który zabiera czas i prowadzącemu biznes, i urzędnikom, którzy w tym czasie mogliby zająć się innymi sprawami – komentuje Wolicka.

– Dlatego też uważam, że pomysł Ministerstwa Rozwoju jest dobry. Ale zarazem politycy i urzędnicy powinni sobie wziąć do serca, dlaczego tak wiele osób zawiesza biznes. Warto byłoby wreszcie skupić się także na tym, by prowadzenie drobnej działalności w Polsce było opłacalne – konkluduje wiceprezes ZPP.

Prawo przedsiębiorców po nowemu

Kluczowe rozwiązania przewidziane w prawie przedsiębiorców:

● Wprowadzenie instytucji działalności nierejestrowej. Zakłada ona, że w przypadkach działalności prowadzonej przez osobę fizyczną na małą skalę, z której miesięcznie przychody nie przekraczają 50 proc. minimalnego wynagrodzenia, nie powstaje obowiązek rejestracji. A tym samym nie trzeba od takiego biznesu odprowadzać składek na ubezpieczenia społeczne.

● Wprowadzenie ulgi na start. Rozpoczynający działalność zostaną zwolnieni z obowiązku uiszczania składek na ubezpieczenia społeczne przez pierwsze sześć miesięcy wykonywania biznesu.

● Zniesienie numeru REGON dla przedsiębiorców.

● Likwidacja zgód i licencji jako odrębnych form reglamentacji działalności, a także wprowadzenie możliwości wydawania zezwoleń w trybie milczącej zgody. Polegać ona będzie na tym, że jeśli organ nie rozpatrzy wniosku w określonym terminie, zezwolenie będzie uznawać się za wydane.

● Wprowadzenie możliwości załatwiania spraw urzędowych przez telefon i e-mail.