Zmiany te chwalą wszyscy przedsiębiorcy, i to – o dziwo – ze wszystkich stron i opcji. Bo brzmią one wręcz jak zbiór pobożnych ich życzeń: kontrole tylko tam, gdzie istnieje prawdopodobieństwo naruszenia prawa, tylko jedna w jednej sprawie, wspólne kontrole tylko za zgodą przedsiębiorcy, mniej biurokracji, klauzula pewności prawa, wyższe limity dla prowadzących uproszczoną księgowość i korzystających z ryczałtu etc. Przedsiębiorcy mówią: „kierunek dobry, poprosimy więcej”. A jeden z nielicznych zarzutów, jakie są w stanie postawić eksperci, to wątpliwość: czy to zadziała? O ile i oni są przekonani, że zmiany są potrzebne, to mają obawy, jak będzie z ich wdrożeniem w praktyce. Ich zdaniem najsłabszą stroną pakietu może być realizacja przez urzędników. Przykładowo: ustawa przewiduje rozwiązanie, zgodnie z którym organy kontroli powinny planować i przeprowadzać kontrole po uprzednim ustaleniu prawdopodobieństwa naruszenia prawa. A eksperci już obawiają się – wszak nie od dziś znają mentalność polskich urzędników – że ci znajdą sposób na to, by działać tak jak dotychczas, czyli kontrolować tych, których sprawdzić najłatwiej, i nękać swoją obecnością tych najbardziej uczciwych.

Na szczęście jednak ustawa wprowadziła wiele innych regulacji, w których czynnik dobrej woli urzędnika ma mniejsze znaczenie. Ustawa z 1,2 do 2 mln euro podnosi roczny limit przychodów netto (ze sprzedaży towarów, produktów i operacji finansowych), do którego podatnicy PIT mogą prowadzić podatkowe księgi przychodów i rozchodów. Zwiększa także – ze 150 do 250 tys. euro – maksymalny roczny próg przychodów uprawniający do korzystania z opodatkowania działalności gospodarczej w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. Ponadto według nowych przepisów firmy zatrudniające mniej niż 50 pracowników zostaną zwolnione z obowiązku tworzenia zakładowego funduszu świadczeń socjalnych oraz ustalania regulaminu wynagradzania i regulaminu pracy. Obecnie obowiązek ten nie dotyczy tylko zatrudniających poniżej 20 osób.

Są wreszcie inne zmiany, wręcz zmniejszające konieczność kontaktu z urzędami, choćby ta likwidująca obowiązek uzyskiwania pozwolenia na budowę w przypadku niewielkich budynków gospodarczych, wiat do 35 mkw. etc. Wystarczy zgłoszenie. A przy tym nastąpiło skrócenie z 30 do 21 dni terminu rozpatrywania zgłoszeń budowlanych, czyli czasu, jaki urząd ma na ewentualne wyrażenie swojego weta.

Na uwagę zasługują też przepisy poprawiające pozycję wspólników mniejszościowych w spółkach, m.in. ułatwią im zwoływanie zgromadzeń i umieszczanie spraw w porządku obrad. A gwarantem realizacji ich uprawnień stał się sąd.

Kolejny zarzut malkontentów: większość spośród tychże usprawnień osadza się na drobnych korektach przepisów. No cóż, z drugiej strony trzeba pamiętać, że tak jak mozaika składa się z tysięcy drobnych kawałków, tak często drobne poprawki przynoszą w swojej masie imponujący efekt. A ustawa jest pierwszą z kilku ustaw w ramach „100 zmian dla firm”. Będą jeszcze kolejne. A sam pakiet jest tylko jednym z elementów szerszej konstytucji dla biznesu.

Na kolejnych stronach przybliżamy zatem najważniejsze zmiany wprowadzone przez pierwszą z ustaw, a które mają zmniejszyć bariery piętrzące się przed polskim biznesem.

Zainteresował Cię ten temat? Cały tekst przeczytasz w Tygodniku Gazeta Prawna