Jak pan chce ratować Jedynkę?

Ratować?

W lipcu pod względem oglądalności spadła na trzecie miejsce, za Polsatem i TVN.

Spadki są w obrębie całej wielkiej czwórki: Polsatu, TVN, TVP 1 i TVP 2.

Ale tempo spadku Jedynki jest najszybsze.

Dlatego musimy na nowo zdefiniować swojego widza. Wobec coraz bogatszej oferty i wyraźniejszego sprofilowania kanałów na rynku także stacja uniwersalna musi mieć określony charakter. To, że mamy ofertę dla jak największego zakresu widzów, nie oznacza, że nie powinniśmy dokonywać segmentacji. Telewizja publiczna jest w tej wygodnej sytuacji, że ma dwa kanały – TVP 1 i TVP 2 – które możemy nazwać ogólnymi czy uniwersalnymi. Kiedyś konkurowały ze sobą o tego samego widza. Teraz Dwójkę widzę jako stację bliską telewizji RAI: z elementami misji, ale głównie z rozrywką. Natomiast naturalna dla Jedynki jest rola stacji premium. Z mniejszą liczbą formatów, ale za to doinwestowanych, i z nowym repertuarem filmowym. W ten sposób damy widzom produkt ekskluzywny, nie do znalezienia w innych stacjach czy w polskim internecie.

Ekskluzywny pod jakim względem?

Jakości, na którą nie stać graczy z polskiego rynku internetowego. To ryzykowna operacja. Nie chciałbym stracić przy tym widzów, którzy dziś są nam wierni. To misja telewizji publicznej, że ma programy dla widzów dyskryminowanych przez rynek.

Czyli starszych.

Także.

To Jedynka będzie dla starszych czy dla młodszych?

TVP 1 będzie zdobywała kolejne przyczółki w grupie komercyjnej, czyli będzie się odmładzać. Ale chcemy utrzymać programy ważne dla naszych starszych widzów, przywiązanych do pasma między „Teleexpressem” a „Wiadomościami”. To pora nieatrakcyjna dla młodszych widzów, którzy są wtedy aktywni zawodowo. Starsi widzowie cenią i kochają „Klan”, „Jaka to melodia?”. Te programy chcę utrzymać. Tradycyjna widownia TVP 1, podobnie jak ta młodsza, dość dobrze przyjęła też paradokumentalny serial „Komisariat”, więc będzie on kontynuowany.

Natomiast dla grupy komercyjnej chciałbym odzyskać pasmo poranne programem „Dzień dobry, Polsko!”.

Wiosną miał tylko 120 tys. widzów.

Nie jest to widownia docelowa. Widzimy konieczność zmian: program powinien być bardziej newsowy, jak poranne espresso, nie cappuccino.

Nadal będzie robiony przez firmę zewnętrzną Lulu Production?

Nie. To już produkcja wewnętrzna TVP 1, przesunąłem ją z redakcji publicystyki do redakcji rozrywki.

Budżet 60 tys. zł na odcinek zostanie utrzymany?

Nie będę poruszał tematów finansowych.

Ale będzie większy czy mniejszy niż obecnie?

Mniejszy już nie może być.

Czyli doinwestujecie?

Tak.

Wzrosną też wydatki na inne programy Jedynki?

Wzrósł budżet teatru, produkcji serialowych i filmowych.

Skąd będąca pod kreską TVP ma na to pieniądze?

Z przychodów własnych i ze środków uzyskanych z zewnątrz, między innymi dzięki współpracy z Finą, czyli Filmoteką Narodową – Instytutem Audiowizualnym, abonamentowi.

Dla kogo będzie pasmo wieczorne Jedynki?

Powinno być stopniowo odzyskiwane dla młodszego widza. Tu postawimy na wysokiej jakości kino – stąd decyzja o stworzeniu w Jedynce pionu filmowego z wicedyrektorem Michałem Oleszczykiem. Punktem honoru telewizji publicznej powinno być oscarowe kino ostatnich lat. Planuję mniej nostalgii, a więcej nowości klasy A.

Czy macie szanse na szybki dostęp do oscarowych filmów z dużych wytwórni, związanych wieloletnimi umowami z innymi nadawcami?

Nie będzie tego widać w ramówce jesiennej, pozyskiwanie licencji to proces wieloletni. Jeżeli teraz nie zaczniemy inwestować, to za parę lat nie będzie czego zbierać z Jedynki. Musimy myśleć strategicznie. Z przeprowadzonych na zlecenie TVP badań wynika, że widzowie z TVP 1 wiążą wprawdzie najmniej emocji negatywnych, ale też najmniej pozytywnych ze wszystkich stacji na rynku. To oznacza, że możemy Jedynkę na nowo ukształtować, stworzyć dla naszych widzów.

Te emocje negatywne biorą się z „Wiadomości”?

Nie dam się wciągnąć w rozmowę o polityce.

To jest rozmowa o ważnym punkcie programu Jedynki.

Polską targają silne antagonizmy polityczne, a ja chciałbym sfery wyłączonej z tej walki. Ktokolwiek przejmie odpowiedzialność za Polskę, częścią tej odpowiedzialności będzie telewizja publiczna. Nie niszczmy tego. Kultura, teatr, produkcja filmowa – to powinno być poza sporem. To nasze dobro wspólne. Wszyscy tu mieszkamy.

Trudno jest wspólnie oglądać Teatr TV, kiedy jest on emitowany po „Wiadomościach”, które część mieszkańców wykluczają.

Proszę nadal oglądać TVP 1 i zobaczyć.

Będzie pan miał wpływ na „Wiadomości”?

Odpowiedzialność za „Wiadomości” ponosi dyrektor Telewizyjnej Agencji Informacyjnej.

Jarosław Olechowski zastąpił Marzenę Paczuską na stanowisku kierownika redakcji „Wiadomości” z powodu spadającej oglądalności programu czy ze względów politycznych?

Jest to całkowicie poza moim obszarem odpowiedzialności.

Był pan w tej sprawie konsultowany? W końcu program jest emitowany na pańskiej antenie.

Którą o 19.30 otwieram dla TAI.

Czyli w porze największej oglądalności ma pan program, który uprawia propagandę i na który nie ma pan wpływu.

W porze największej oglądalności mam program z udziałem w rynku sięgającym w niedzielę 20 proc., który od lat jest kierowany przez Telewizyjną Agencję Informacyjną i odzwierciedla odczucia bardzo wielu Polaków.

W lipcu średnia widownia „Wiadomości” spadła poniżej 2 mln osób. To nie jest dobry punkt wyjścia do budowania pasma wieczornego.

Teraz widownia jest już stabilna. I pamiętajmy, odpływ widzów z Jedynki to proces wieloletni.

Który przyspiesza.

Jeżeli chcemy go zahamować i nabrać wiatru w żagle, musimy teraz podjąć radykalne decyzje dotyczące wizerunku. Emocje społeczne są dziś natężone, a społeczeństwo zantagonizowane, ale nazwa „telewizja narodowa” oznacza: adresowana do wszystkich w sposób niewykluczający. Bardzo chciałbym to myślenie wdrożyć w TVP 1.

Także o 19.30?

W całej ramówce. Nie chcę, by TVP 1 była stroną sporu. Chciałbym, żeby była telewizją narodową, dla wszystkich – co oznacza, że może też zawierać elementy czasami drażniące niektórych widzów. Jedna ze stron sporu politycznego długo była dyskryminowana. Pytanie, jak to wynagrodzić, nie dyskryminując pozostałych. Uważam, że jest sfera, która powinna być wyłączona z politycznych antagonizmów. Ta sfera jest podstawą funkcjonowania Polaków jako wspólnoty. Języka, który spaja wspólnotę, dostarcza kultura: zarówno wysoka, jak i masowa. Dlatego jedną z moich pierwszych decyzji jest powrót cotygodniowego Teatru Telewizji o 20.15. Nie będzie poniedziałku bez teatru. Ten dzień będzie świętem telewizji publicznej, wyraźnym sygnałem, kim jesteśmy i po co jesteśmy.

Skąd macie pieniądze na teatr? Znalazł się sponsor?

Jest PGNiG, są środki własne. To kwestia ustawienia priorytetów: dzięki teatrowi odróżniamy się od telewizji komercyjnych. Poza tym podnosi on prestiż TVP. Będą przynajmniej dwie premiery w miesiącu oraz dwie powtórki. Myślimy też o TVP jako całości: poniedziałkowy teatr w TVP 1 dla szerokiej widowni, wtorkowy bardziej artystyczny teatr w TVP Kultura i niedzielne pasmo operowe w TVP Kultura, które wejdzie od października.

A dlaczego nie przeniesiecie teatru do TVP Kultura?

Marka Teatru Telewizji powinna być złączona z TVP 1 jako marką premium. Profilujemy repertuar: lżejszy w TVP 1, a dla widza bardziej zaawansowanego w TVP Kultura. Nie chcę jednak podziałów: wy w TVP Kultura macie teatry, a Jedynka jest dla plebsu bez teatru. Polski dyskurs i tak jest zbyt dyskryminujący: z jednej strony inteligencja pogardzająca tymi, których za inteligencję nie uważa, z drugiej ci, którzy uważają inteligencję za mądrali niewartych zainteresowania.

Mówił pan o telewizji narodowej dla wszystkich. Będzie to widać w publicystyce Jedynki?

Dążenie w stronę anteny premium oznacza, że nie będzie znacznej rozbudowy publicystyki. Zmiany w ramach obecnej puli programów tego gatunku zostawiam na później.

Jeśli publicystyka zostaje bez zmian, to nie będzie narodowa. Będzie jednostronna.

Mamy plany, które prawdopodobnie od października wzbogacą publicystykę Jedynki. Na razie nie mogę zdradzić szczegółów.

I zagwarantuje pan, że będzie to publicystyka niewykluczająca części społeczeństwa?

Debata publiczna jest bardzo gorąca. Zadaniem anteny publicznej jest dopuszczenie do głosu jak największej ilości wyrażanych w niej stanowisk.

A jeśli się nie uda, to co? Poda się pan do dymisji?

Mnie się udaje.

Poniedziałek to teatr, a inne dni?

Wtorek będzie serialowy: najpierw lżejszy serial obyczajowy, potem nieco mocniejszy. W środę „Wielkie Testy”. W piątki wchodzi nowy teleturniej „The Wall”. W weekendy zwiększy się familijny charakter Jedynki, będzie więcej filmów.

Pan się ponoć szykuje na dyrektora programowego całej telewizji.

Kończyłem filozofię, miałem logikę i wiem, że jest problem z orzekaniem prawdy lub fałszu w zdaniach dotyczących przyszłości.

Ma pan na swojej antenie festiwal w Opolu. Wystąpi na nim ktoś oprócz Maryli Rodowicz?

Oczywiście, w najbliższym czasie podamy nazwiska. Będą państwo przyjemnie zaskoczeni.

I będzie pan chciał robić kolejne festiwale?

Festiwal polskiej piosenki to też honor domu telewizji publicznej.

Na takich zasadach jak kiedyś, gdy dokładało do niego miasto, czy jak w tym roku, gdy za wszystko musi płacić telewizja?

Realizujemy zawarte porozumienie. Nie wyobrażam sobie anteny bez tego festiwalu.

Dyrektorem artystycznym festiwalu został Remigiusz Trawiński, człowiek spoza telewizji, a nie wicedyrektor Jedynki do spraw artystycznych, jak zazwyczaj.

Czerwcowa sytuacja z opolskim festiwalem była czymś w rodzaju kuli śniegowej. Z niczego powstała lawina nieporozumień. Jestem przekonany, że nie było w tym winy ani po stronie TVP, ani po stronie artystów. W tej sytuacji powierzenie organizacji artystycznej festiwalu producentowi zewnętrznemu ma pomóc w odbudowie wzajemnego zaufania.

Panu Trawińskiemu trzeba płacić, jak słyszałam, 98 tys. zł. Wicedyrektorzy Jedynki robili to w ramach swoich obowiązków.

Nie mogę odnosić się do kwestii finansowych. Antena przygotowuje się teraz do uruchomienia nowej ramówki. Każde odciążenie jest bardzo potrzebne. Spodoba się pani Opole.