Ten wyrok jest ważny nie tylko dla byłego partnera sieci kawiarni, lecz także dla wielu tysięcy innych przedsiębiorców – punktów franczyzowych jest w Polsce ok. 70 tys. A szczególnie tych, którzy dopiero po wejściu w system zorientowali się, że warunki współpracy są dla nich krzywdzące. Dziś często boją się z zawartych kontraktów wyplątać, bo wisi nad nimi widmo wysokich kar, na jakie nieopatrznie zgodzili się przy podpisywaniu umów. A jak podkreślają eksperci, do tej pory nie było podobnego wyroku, który potwierdzałby prawo franczyzobiorcy do zerwania umowy z powodu utraty zaufania do franczyzodawcy – i to w dodatku właśnie bez uiszczania kar umownych, mimo że taką możliwość zapisano w kontrakcie.

O tym, że wybierając franczyzę, nie zawsze trafia się na wymarzonego operatora systemu, świadczy wiele przypadków z ostatnich lat. Głośno było m.in. o bankructwie przedsiębiorców, którzy współpracowali z siecią Rema 1000. Głośno było też o upadku sieci Semax, która pociągnęła za sobą problemy przedsiębiorców działających pod jej markami Deep i Hot-Oil. Co roku z rynku wypada (bo zbankrutowało albo nie znalazło zainteresowania) około 60 systemów franczyzowych – wynika ze statystyk firmy Profit System.

Najnowszy wyrok pokazuje, że jeśli źle się wybrało operatora systemu – nie trzeba trwać z nim do końca, mimo niekorzystnych zapisów w umowach. Istnieje szansa, że teraz łatwiej będzie przekonać również inne sądy, że w sytuacji, gdy doszło do utraty zaufania – przedsiębiorca powinien mieć szansę z niekorzystnego kontraktu się wyplątać. Ale na razie jest to szansa, bo w sprawie wypowie się jeszcze Sąd Najwyższy.

ZAINTERESOWAŁ CIĘ TEN TEMAT? CZYTAJ WIĘCEJ W TYGODNIKU GAZETA PRAWNA>>