Znalezienie właściwego rozwiązania problemu kredytów denominowanych w walutach obcych jest trudne, bowiem trzeba uwzględnić nie tylko sprzeczne interesy banków i kredytobiorców, lecz także interesy budżetu i gospodarki. Państwo obiektywnie nie jest zainteresowane zbytnim osłabieniem sektora bankowego, ponieważ zamierza jeszcze obciążyć banki dodatkowym podatkiem. Podobnie w interesie gospodarki nie leży osłabienie stabilności finansowej.

Należy poświęcić w tej dyskusji więcej miejsca osłabieniu banków. Przewalutowanie kredytów denominowanych w walutach obcych ma negatywny wpływ na bilanse banków. Odstąpienie w obecnej sytuacji od wyceny tych kredytów w cenach rynkowych i przeszacowanie ich wartości z zastosowaniem zasady kosztu historycznego, czyli w tym przypadku kursu waluty wobec złotego z dnia podpisania umowy kredytowej, doprowadzi do spadku wartości aktywów banku.

Z drugiej strony będzie temu towarzyszyć spadek kapitałów własnych (funduszy własnych) banku. Trzeba podkreślić, że względny spadek kapitałów własnych będzie co najmniej kilkakrotnie większy od względnego spadku aktywów. Pozycja kapitałowa banku mierzona współczynnikiem wypłacalności ulegnie pogorszeniu. To podstawowy powód oporu banków przed proponowanymi sposobami rozwiązania problemu kredytów denominowanych w walutach obcych.

Żeby głębiej opisać problem, wyobraźmy sobie, że po udzieleniu kredytów denominowanych w walutach obcych kurs złotego zaczyna rosnąć. Wycena tych kredytów według kursu bieżącego doprowadziłaby do spadku aktywów i kapitałów własnych banków. W tej sytuacji banki prawdopodobnie dążyłyby do zmiany zasady wyceny według ceny rynkowej (ceny godziwej) na wycenę według kosztu historycznego (kursu z dnia udzielenia kredytu).

Czy gdzieś na świecie taka sytuacja realnie wystąpiła? Do gwałtownego spadku wartości aktywów banków doszło w Stanach Zjednoczonych w 2008 r. i na początku 2009 r. Z jednej strony w wyniku załamania cen aktywów na rynku kapitałowym, a z drugiej – obowiązywania zasady mark-to-market (wyceny według cen rynkowych). Aby zapobiec temu niszczycielskiemu procesowi, 2 kwietnia 2009 r. Financial Accounting Standards Board zawiesił obowiązywanie zasady mark-to-market. Giełda zareagowała na tę decyzję wzrostem kursu akcji Citigroup o 8,6 proc., Bank of America o 9,6 proc. i Wells Fargo o 10,5 proc.

Jakie zatem rozwiązanie zaproponować jako najlepsze dla Polski, korzystając z doświadczeń amerykańskich? Stosowanie zasady mark-to-market wywoływało odmienne skutki dla banków amerykańskich i polskich. Dlatego należy w Polsce utrzymać zasadę wyceny kredytów denominowanych w walutach obcych według cen rynkowych. Przewalutowanie dotyczyłoby tylko rat kapitałowych i odsetek. Dla banków jest to rozwiązanie korzystne, bowiem uniknęłyby one jednorazowego wstrząsu wynikającego z przeszacowania całkowitej wartości kredytów denominowanych w walutach obcych.

Kredytobiorcy mogliby to rozwiązanie zaakceptować, bowiem doszłoby do likwidacji ryzyka kursowego. Dodatkowo, ze względu na rozłożenie kosztów operacji na kilka lat, mogłyby one w całości obciążać banki. Dla państwa ta propozycja byłaby do zaakceptowania, bowiem sytuacja banków nie pogorszyłaby się na tyle, że nie można byłoby ich obciążyć dodatkowym podatkiem. Ponieważ wszystkie zainteresowane strony deklarują gotowość do poszukiwania kompromisu, przedstawiona propozycja powinna się spotkać z ich zainteresowaniem, gdyż spełnia warunki jego osiągnięcia. Z tego względu istnieje szansa, że zostanie ona uwzględniona w pracach legislacyjnych Kancelarii Prezydenta.