statystyki

Emeryci będą rozczarowani: waloryzacja świadczeń będzie niższa niż zakładano

autor: Janusz K. Kowalski, Marek Chądzyński, Grzegorz Osiecki20.09.2012, 07:09; Aktualizacja: 20.09.2012, 11:02
  • Wyślij
  • Drukuj
Emerytury i renty będą zmienione tylko o wysokość inflacji. A rząd zaoszczędzi 159 mln zł.

Emerytury i renty będą zmienione tylko o wysokość inflacji. A rząd zaoszczędzi 159 mln zł.źródło: ShutterStock

Złe wieści dla emerytów i rencistów. W przyszłym roku waloryzacja ich świadczeń może być niższa, niż zakłada rząd w projekcie budżetu na 2013 r., i praktycznie będzie równała się inflacji.

reklama


W wariancie pesymistycznym, ale coraz bardziej realnym, emerytury i renty będą indeksowane tylko o poziom wzrostu cen. Z naszych wyliczeń wynika, że przeciętna emerytura w przyszłym roku może wzrosnąć o niecałe 81 zł, a najniższa o mniej więcej 34 zł.

Emerytury są bowiem waloryzowane o wielkość średniorocznej inflacji plus 20 proc. realnego wzrostu płac w gospodarce. Rząd założył, że realnie płace wzrosną o 0,4 proc. Dodana do inflacji jedna piąta z tego to 0,08 pkt proc. – o tyle oprócz inflacji wzrosłyby świadczenia, jeśli rząd ma rację. Ale zdaniem ekonomistów realnego wzrostu płac może w ogóle nie być. Wówczas renty i emerytury wzrosłyby tylko o wysokość inflacji, która zdaniem rządu dla gospodarstw emerytów i rencistów wyniesie 4,3 proc., podczas gdy rząd założył w budżecie, że waloryzacja wyniesie 4,4 proc.

Różnice nie są duże. Gdyby wskaźnik płac był taki jak dwa lata temu (ok. 1,5 proc.), to przeciętna emerytura byłaby o 5 zł wyższa. Jednak gdyby wzrost płac nie nadążył za inflacją, byłby to pierwszy od lat przypadek, kiedy podwyżka emerytur uwzględniałaby tylko wzrost cen.

Nasze realne wynagrodzenia mogą spaść. Ostatni raz stało się tak 19 lat temu

Jeszcze w 2008 roku realny wzrost wynagrodzeń, czyli po odliczeniu inflacji, wyniósł 5,9 proc. W tym roku nasze realne wynagrodzenia mogą spaść. A jeśli nie, nawet najwięksi optymiści nie spodziewają się, że będzie to więcej niż 0,4 proc., czyli tyle, ile przewidział rząd w projekcie budżetu na przyszły rok. – Nasze szacunki wskazują, że po uwzględnieniu inflacji płace wzrosną o 0,3 proc. – informuje Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. Będzie to głównie zasługa podwyżek zarobków w sektorze publicznym. – Choć mówi się o zamrożeniu płac w sferze budżetowej, ale rosną one w przypadku m.in. nauczycieli – wyjaśnia Bielski. Pesymiści spodziewają się spadku siły nabywczej płac. Eksperci Kredyt Banku np. twierdzą, że obniżą się one w całym roku o 0,5 proc.

Jeśli ten scenariusz się sprawdzi, emerytury i renty będą zmienione tylko o wysokość inflacji. A rząd zaoszczędzi 159 mln zł.

Komisja trójstronna próbuje ustalić, jaki procent realnego wzrostu płac ma zostać dodany do wskaźnika inflacji. Musi to być co najmniej 20 proc. wskaźnika wzrostu płac. Ale jeśli wynosi on zero lub jest niższy, to świadczenia rosną o wysokość inflacji. W tym roku obowiązuje właśnie 20 proc., bo rząd nie porozumiał się ze związkami w sprawie wyższego wskaźnika. Dlatego zgodnie z przyszłorocznym projektem budżetu, w którym rząd szacuje wzrost płac w 2012 r. na 0,4 proc., taki wkład wzrostu płac do podwyżki emerytur wyniesie zaledwie 0,08 pkt proc. Do tego dochodzi szacowana na 4,3 proc. inflacja w gospodarstwach emerytów. Dlatego rząd założył w budżecie, że waloryzacja wyniesie 4,4 proc. ( ten wskaźnik zostanie ustalony na początku 2013 r., po tym, jak GUS poda dane o średniorocznej inflacji i średniorocznej inflacji dla gospodarstw emerytów i rencistów oraz wskaźnik realnego wzrostu płac w gospodarce narodowej). Na podstawie tych informacji minister pracy i polityki społecznej ogłosi w rozporządzeniu ostateczną wielkość wskaźnika waloryzacji. Jeśli inflacja będzie niższa od prognozowanej, może obniżyć to podwyżkę emerytur i rent.

Tegoroczny niski wzrost siły nabywczej płac to nie tylko efekt wysokiej inflacji, ale i małego wzrostu wynagrodzeń. A wynika on z trudnej sytuacji na rynku pracy: bezrobocie w końcu grudnia może przekroczyć 13 proc. Ponadto przedsiębiorstwa szykują się na trudniejsze czasy, bo kryzys w strefie euro coraz mocniej zaraża nasz kraj. W rezultacie firmy trzymają mocno płace na uwięzi – w sierpniu wynagrodzenia w firmach były zaledwie o 2,7 proc. wyższe niż przed rokiem, a po uwzględnieniu inflacji ich siła nabywcza spadła o 1,1 proc. W przyszłym roku nie musi być lepiej, co także odbije się na emeryturach.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję


reklama


  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

reklama

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 136

  • 1: adam z IP: 77.255.56.* (2013-02-04 20:15)

    Rzepliński dodał, że jednorazowa i incydentalna zmiana sposobu waloryzacji z procentowej na kwotową nie wyłącza samej instytucji waloryzacji i tym samym nie narusza konstytucyjnej zasady zabezpieczenia społecznego.
    Sędzia podkreślił jednocześnie, że państwo, oprócz zapewnienia obywatelom zabezpieczenia społecznego, musi uwzględniać sytuację gospodarczą w kraju, szczególnie teraz, w czasie kryzysu. "Wynika to z konstytucyjnej zasady równowagi budżetowej państwa, od której zależy zdolność kraju do rozwiązywania odległych w czasie interesów różnych pokoleń" - wyjaśnił Rzepliński
    W urzędach centralnych pracuje łącznie prawie 15 tysięcy osób, niemal tyle samo co przed rokiem. W 2012 roku nagrodzono ich sumą ponad 100 milionów złotych. Ich jednorazowa

  • 2: olaf z IP: 87.99.100.* (2013-01-27 17:05)

    niema forsy na emerytury i renty ale jest na nagrody dla platformy .jeszcze nigdy nie było takiego krecenia lodów jak za obecnego rzadu ! To jest tragedia !

  • 3: emeryt. z IP: 46.113.108.* (2013-01-25 17:18)

    to PiS wymyślił waloryzację kwotowo!

  • 4: Janusz emeryt z Tarnowa. z IP: 89.234.202.* (2013-01-15 13:26)

    do poz nr.131.Anio. Skoro za wynajem płacisz 900zl, to napisz skad to tej pory brałas pieniadze, ile juz trwa Twoja gechenna, w warszawie, Skoro miesięcznie masz jedynie 590zl, to kto Ci pomaga, z jakich utrzymujesz sie pieniedzy, czynsz, bilety,, zywnośc, inne.Ludzi bardzo biednych w Polsce, jest około 3 mln. Popros o wsparcie, rodzine, pomoc spoleczna,kosciól, samorzad.Wszystkim w Polsce nie dogodzi. Pomysl o zmianie swego zycia, miejsca zamieszkania, rezygnacji z telefonu komorkowego, internetu, eleganckiej odziezy.

  • 5: Edward z IP: 88.156.183.* (2013-01-07 14:23)

    Premier Tusk daje potrzebującym,a że dla swoich to całkiem niechcący.

  • 6: Anio z IP: 83.9.146.* (2013-01-07 09:19)

    witam ja tylko tyle chce powiedziec niech mi z PO I PSL powiedza jak mam zyc za 590 zł w warszawie gdzie nawynajem pokoju musze miec 900 zł a co dalej,PO I PSL niech chociaz jeden z nich zyje za 590 zł i jezdzi autobusem gdzie obecnie kosztuje bilet 4,40,juz nie mowi o jedzeniu a o reszcie juz nie wspomne,,Jestem Polka od 39 lat i zamiast ma byc lepiej jest gorzej,i wstyd mi ze musze zyc w nedzy,obecnie jestem jak zebraczka,czy rzadowi nie wstyd .pozdrawiam

  • 7: LLL z IP: 178.235.21.* (2013-01-02 22:00)

    A gdyby zostawic Tuskowi i jego fachowcom ok 600 zl -zamykajac dostep do kont na caly rok. Oj bylaby zabawa.Tak bawi sie wielu Polakow miesiecznie

  • 8: artek61 z IP: 77.65.115.* (2012-12-30 16:06)

    Precz ze złodziejskim rządem i jego elektoratem.

  • 9: TNT z IP: 83.8.32.* (2012-12-21 00:12)

    Do Sztrasburga z tymi atrapami polityków, bandą złodziei grabiącą do siebie, szkodzącą innym.

  • 10: vivid z IP: 77.254.209.* (2012-12-13 15:13)

    Komentarz wielokrotnie usuwany z forum. "Gdzie są pieniądze Gdzie są pieniądze ze składek emerytalnych? Trochę dużo czytania, ale to są fakty! Warto czasem myśleć samodzielnie. Rządowe statystyki mówią, że średnia pensja w Polsce to ok. 3600. To znaczy, że średnie składki emerytalne to 703,08 zł miesięcznie - procent składki emerytalnej do ZUS jest stały, określony ustawowo. Liczba pracujących na koniec II kw. 2011 to 16,163 mln. Możecie te dane sami zweryfikować przeglądając oficjalne strony rządowe, sięgając do oficjalnych statystyk GUS. Miłej zabawy. Ale co z tego wynika?? BARDZO WIELE, a właściwie BARDZO DUŻO. Dużo czego?? PIENIĘDZY, oczywiście. Pomnóżcie urzędową i oficjalną liczbę zatrudnionych i oficjalną i bardzo urzędową średnią składkę emerytalną do ZUS. Powinno Wam wyjść miesięcznie 11 375 519 400 zł, czyli ponad jedenaście miliardów trzysta siedemdziesiąt pięć milionów. To gigantyczne pieniądze, a jest to tylko składka emerytalna. Bawmy się dalej: pomnóżcie to razy 12 miesięcy, a wyjdzie na to, że w skali roku jest to 136 506 232 800 zł. Kończą się Wam okienka w kalkulatorze? Mnie też. Zatem powiem, że jest to słownie ponad 136 miliardów 506 milionów zł w roku. Mamy w Polsce około 5 mln emerytów, dokładnie - w marcu 2011 było ich 4,979 mln. To znowu wg. oficjalnych, rządowych i jedynie słusznych i poprawnych statystyk. Rencistów nie liczę, bo już na pewno nie zmieszczą mi się w kalkulatorze, a poza tym - na nich jest OSOBNA składka!!!. Wychodzi mi zatem na to, że rocznie jest to średnio 27301 zł na emeryta, czyli miesięczna emerytura średnio powinna wynosić 2275,00 zł. Tymczasem średnia emerytura - znowu wg rządowych, oficjalnych i jedynie słusznych i poprawnych statystyk wynosiła w tymże marcu 2011 zaledwie 1721,00 zł. Czyli o 554 mniej niż wynika ze składek wyliczonych na podstawie danych statystycznych rządu RP, GUS, ZUS, KRUS i każdy inny SRUS. Jak policzycie dalej, to wyjdzie Wam NADWYŻKA rzędu 32% w stosunku do wydatków na emerytury (czyli średnio ZUS jest na plusie około 2,5 miliarda zł miesięcznie, czyli 30 miliardów rocznie!!!). Tymczasem, rząd ubolewa, że budżet dopłaca ponoć do emerytur dziesiątki miliardów rocznie. Jesteście zdumieni?? To przeliczcie jeszcze raz. Też liczyłem, bo nie wierzyłem. Wniosek jest taki: ktoś z trójki: GUS, ZUS, Rząd RP łże. ŁŻE W BEZCZELNY SPOSÓB. Gorzej: dopuszczam możliwość, że łże więcej niż jeden, a nawet że łżą wszystkie wymienione instytucje. Taki jest mój wniosek. Ale jest też PYTANIE: co dzieje się z nadwyżką??? I takie są wnioski wynikające z oficjalnych danych statystycznych. Chyba, że Rostowski przesłał sfałszowane dane do GUS, wszak to, używając eufemizmu, mistrz kreatywnej księgowości. Załóżmy jednak, że dane oficjalne są prawdziwe, a więc wnioski zeń wynikające także. Proszę sobie wyobrazić, jaka gigantyczna nadwyżka powstanie przy wydłużeniu czasu pracy potrzebnego do osiągnięcia wieku emerytalnego. Oczywiście, pracy tej i tak nie ma, a bezrobocie zamiast maleć wciąż rośnie, co również potwierdzają dane oficjalne. Na co ma pójść taka nadwyżka?? Na zrzutkę na Greków?? Włochów?? By żyło im się jeszcze lepiej?? Gdzie jest kasa!!! Jeśli tak jak ja, jesteś przeciw kłamstwom rządzących, to proszę skopiuj to na inne fora, aby jak najwięcej osób mogło to przeczytać, zanim zostanie usunięte. Ludzie kiedy w końcu wyjdziemy na ulice i zaczniemy walczyć o swoje? pieniądze???""

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

reklama