statystyki

Rybiński: Poprawna i alternatywna koncepcja świata, czyli wojna idei o podniesienie wieku emerytalnego

autor: Krzysztof Rybiński17.02.2012, 08:33; Aktualizacja: 17.02.2012, 08:36
  • Wyślij
  • Drukuj

Jest takie powiedzenie, że każdy polityk jest niewolnikiem idei jakiegoś zmarłego (częściej) lub żyjącego (rzadziej) ekonomisty. Tak było w przeszłości, tak jest teraz. Są takie kraje, np. anglosaskie albo Polska (co być może wynika z tego, że minister Rostowski studiował w Wielkiej Brytanii), które wydają się stosować w praktyce metody rekomendowane przez lorda Keynesa. Ale są też takie kraje jak Niemcy, które z powodu traumatycznych doświadczeń z hiperinflacją Republiki Weimarskiej stosują zasady dyscypliny finansowej nawet w czasach kryzysu.

reklama


Czasami wielkie idee są tworzone po to, żeby ułatwić koncernom z bogatych krajów łatwy dostęp do rynków krajów rozwijających się. Tak było w przypadku zasad konsensusu waszyngtońskiego – stabilizuj, prywatyzuj, liberalizuj – który przez minione dwie dekady był traktowany przez wielu polityków jak religia. Po latach widać jednak, że ślepe i bezrefleksyjne stosowanie tych zasad doprowadziło do wielu patologii, a w niektórych krajach do kryzysu.

Przed nami kolejna wielka wojna idei. Jest fundamentalnie ważna, bo dotyczy każdego z nas, a to, po której stronie opowiedzą się politycy, będzie miało daleko idące konsekwencje. Rzecz dotyczy naszych emerytur. Oto, na czym polega ta wojna idei.

Jedni wyznają zasadę: dostaniesz, jak zapracujesz, inni widzą wyzysk

Jedna strona, nazwijmy ją politycznie poprawną, skupia niektórych ekonomistów, demografów, przedsiębiorców i część polityków. Prezentuje następujący pogląd – żyjemy coraz dłużej, a jeżeli chcemy na starość żyć na odpowiednim poziomie i mieć odpowiednio wysoką emeryturę, musimy dłużej pracować. Ponieważ jednocześnie uważamy, że wykształcenie jest ważne, nie postulujemy, żeby iść do pracy w wieku 19 lat, zamiast studiować, tylko żeby pracować do 67. roku życia, zamiast do 60./65. Jeżeli tego nie zrobimy, emerytury będą dramatycznie niskie i nie wystarczą na pokrycie kosztów utrzymania, których część będzie musiał ponieść budżet. A ponieważ ludzi starych będzie coraz więcej, a młodych coraz mniej, koszty te będą rosły zastraszająco szybko. Jak pokazują symulacje Komisji Europejskiej, mogą nawet doprowadzić dług publiczny Polski do poziomu ponad 350 proc. PKB w 2060 roku. Przypomnijmy, że kłopoty Grecji zaczęły się przy poziomie 120 proc. PKB. Przedstawiciele strony politycznie poprawnej dodatkowo argumentują, że tej decyzji o przejściu na emeryturę nie można pozostawić ludziom, bo pojawi się pokusa nadużycia, czyli liczne pokolenie seniorów odejdzie wcześniej, zorientuje się, że ma małe emerytury i wybierze taki rząd i Sejm, który im uchwali darmowe świadczenia kosztem młodego pokolenia. Zatem póki jeszcze jest jakiś sensowny bilans w sile demokratycznej młodych i starych, trzeba uchwalić prawo wydłużające okres pracy uprawniający do uzyskania emerytury.

Druga strona, nazwijmy ją koncepcją alternatywną, skupia niektórych ekonomistów, związki zawodowe, partie lewicowe i prezentuje inny pogląd. Podobnie jak w przypadku konsensusu waszyngtońskiego, tak i teraz właściciele kapitału i środków produkcji stworzyli ideologię, która zmusi do długiej, być może niewolniczej pracy całe pokolenia pracowników. Ponieważ korzyści ze wzrostu gospodarczego są przejmowane przez jeden procent najbogatszych, a pozostali zarabiają bardzo mało, co widać w spadającym udziale wynagrodzeń w PKB, to nie stać ich na dzieci. To tłumaczy starzenie się społeczeństwa i wymieranie narodów, takich jak Polacy i Rosjanie. Jednocześnie niskie wynagrodzenia nie pozwalają na odłożenie wystarczającej kwoty na emeryturę, co skutkuje głodowymi emeryturami i przymusem pracy w wieku seniora. Ponieważ właściciele kapitału i środków produkcji potrzebują pracowników, a nie chcą otwierać granic na imigrację z biednych, ale obcych im kulturowo krajów, potrzebują stworzyć mechanizmy przymusu prawnego pracy do bardzo późnego wieku. Stąd propozycje wydłużenia wieku emerytalnego.

W zależności od tego, która ideologia: politycznie poprawna czy koncepcja alternatywna zwyciężą, będziemy obserwować różne rozwiązania w różnych krajach. Tam gdzie wygra pierwsza ideologia, zostanie podniesiony wiek emerytalny. Tam gdzie wygra druga – pojawią się nowe podatki dla bogatych, podwyższenie podatku od dywidendy, wyższy podatek katastralny, inne, być może nowe obciążenia, które będą finansowały wyższe emerytury, bez podnoszenia wieku emerytalnego. Na razie w stronę wzrostu wieku emerytalnego idą kraje UE, w tym Polska, a w stronę podwyżek podatków dla bogatych idzie administracja prezydenta Obamy. Ale sytuacja jest dynamiczna i nadchodzący kryzys może dokonać poważnych przetasowań na scenie politycznej w wielu krajach. W przeszłości nowe ideologie często demolowały utarty porządek w Europie. Zobaczymy, jak będzie tym razem.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję


reklama


  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

reklama

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 26

  • 1: kama z IP: 188.33.250.* (2012-02-21 13:02)

    Do 17
    @Lonka

    Dobrze napisany komentarz. Merytorycznie i stylistycznie. Masz talent.

    Te wątki szokowej terapii i polskiego „eksperymentu” (Sachs, Lipton, Balcerowicz), konsensusu waszyngtońskiego,Chicago Boys i roli MFW słabo przebijają się w mediach mainstreamowych, a wpisy na ten temat są często blokowane. Do rzetelnej oceny tego okresu i jego wpływu na to co mamy teraz potrzeba czasu i innego układu politycznego( reset obecnego układu wskazany). Pozdrawiam.

    Apel do redakcji:

    Zmieńcie coś! Brak funkcji skomentowania wpisu pod wpisem jest dużą wadą tego forum i czyni je bardzo statycznym. Przecież jakiś moderator tak, czy tak tam siedzi i może „dyrygować” wpisami i usuwać trolli.

  • 2: M.J. z IP: 149.156.71.* (2012-02-20 09:54)

    Do lop post24: System powstał po II wojnie światowej, aby zabezpieczyć świadczenia dla ludzi, którzy z różnych względów nie mogli udokumentować więcj lat pracy niż 20/K i 25/M, a mieli ustawowy wiek emerytalny, tj. 60/K i 65M. Biorąc pod uwagę, że w latach 45-70 ub. wieku, średnia życia była znacznie niższa, a pracujących znacznie więcej niż rencistów i emerytów, system miał nadwyżki pieniędzy, które lokował w "wielkie budowy socjalizmu", np. hutę Katowice. System zakłócił dopiero "dobrotliwy" Gierek, bo naprodukował grupy uprzywilejowane emerytalnie, nabrał kredyty na nietrafione gospodarczo inwestycje i w roku 1980 byliśmy praktycznie bankrutem. A po 1989r i reformach Balcerowicza, mieliśmy szansę na prawdziwy rozwój, ale wszystkie kolejne rządy dbały tylko o "swoich i pociotków", a elektorat "przekupywały " znowu biorąc kredyty. WIĘC PO 22 LATACH ''DEMOKRACJI" JESTEŚMY W TYM SAMYM PUNCIE CO W ROKU 1980! JESTEŚMY BANKRUTAMI.

  • 3: lop z IP: 89.75.114.* (2012-02-19 20:02)

    Do: soho

    Punkt wyjścia jest taki, że ani Ty, ani ja, ani żaden inny obywatel nie jest na tyle rozsądny żeby o siebie zadbać i natychmiast przepije każdą złotówkę w swoim posiadaniu. Dlatego więc państwo musi o nas zadbać, bo my nie wiemy co jest dla nas dobre.

    Państwo zmusza nas do oszczędzania, żebyśmy na starość nie byli bezdomnymi dziadami (kiedy już sprzedamy mieszkanie żeby mieć na alkohol zapewne). Dlaczego jednak państwo nie ograniczy się do minimalnej emerytury dla wszystkich (wzorem Kanady) pozostaje zagadką. Ja nie wiem, dlaczego ktoś zarabiający bardzo dużo musi odprowadzać aż 20% wynagrodzenia do ZUS, skoro 5% by wystarczyło żeby przeżył na starość - może mi powiesz jeśli wiesz.

    Wreszcie na koniec - państwowy przymus emerytalny jest doskonale antyrodzinny i antyspołeczny. No bo po co dbać o relacje z dziećmi i innymi ludźmi skoro państwo o nas zadba? Gdzie się podziała rola potomków jako zabezpieczenia na starość - nie wiem. Może państwo wie skoro dba o mnie lepiej niż ja sam.

    Mniej państwa w emeryturach to SAME PLUSY dla ogółu społeczeństwa. Jednak gorzej dla uprzywilejowanych terrorystów (górnicy, rolnicy i inni) no i polityków. Ci ostatni nie mogą dopuścić do tego, żeby lud zadał sobie pytanie: czy z politykami nie jest czasem gorzej niż by było bez nich?

    Na koniec powiem tak: Polska jest tak niesamowicie rozrzutna i marnotrawna, że to musi oznaczać jedno - jesteśmy obrzydliwie bogatym krajem. Inaczej nie stać nas by było na tyle pasożytów i świętych krów.

  • 4: olo z IP: 83.21.67.* (2012-02-19 19:15)

    Jakie konsultacje? Niech zapytają większość społeczeństwa czy chce fundować emerytury policjantów,którzy wcale nie mają cięższej i gorszej pracy niż budowlańcy czy mechanicy.

  • 5: soho z IP: 204.8.156.* (2012-02-19 17:40)

    Kto w ogóle wymyślił, że będziemy państwu dawać kasę, a ono będzie zbierało dla nas na emeryturę!? Chory pomysł to jest przecież! O swój interes w przyszłości powinniśmy dbać sami!

  • 6: lop z IP: 89.75.114.* (2012-02-19 11:30)

    Dobra, niech mi ktoś to wreszcie wyjaśni. Skoro pracownicy są niewolnikami, a przedsiębiorcy panami, to dlaczego pracownicy (a w szczególności bezrobotni) nie zakładają firm żeby siedzieć na kasie? Zbiorowy masochizm czy co? Proszę o wyjaśnienie.

  • 7: rumcajs z IP: 90.156.83.* (2012-02-19 11:30)

    .Z PRELU wykluło się słońce peru,wciska nam do głowy bzdury,że wzrosną nam emerytury,a nam si ęwłos na głowie jeży,bo ten dobrobyt trudno wierzyć.A więc sto lat emerycie,tak z mównicy woła ,,donek' jak ci kasy nie wystarczy, zacznij wiązać sobie postronek...

  • 8: NIEWOLNICY XXI wieku z IP: 41.77.32.* (2012-02-19 11:25)

    w xix wieku pensja robotnika wystarczyla na kilka bochenkow chleba, obecnie pensje polskich "robotnikow"( juz nie silowych ale intelektualnych, wyksztalconych, po studiach), takze wystarczaja na jedzenie gorszej jakosci, nie mozna odlozyc ani na powiekszenie rodziny, ani na emeryture... czyli PAN przedsiebiorca, bedzie laskawie fundowal ochronki dla niechcianych ( z biedy) dzieci, albo laskawie zbieral raz w roku kase na Wielka Orkiestre Swiatecznej POmocy na zakup sprzetu medycznego dla najubozszych... tylko w takim razie co z tymi podatkami? polski niewolnik oddaje panstwu ponad 70 % tego co wypracuje... (najpierw wypracowuja zysk kilkaset procent dla swojego Pan, potem z tego co dostanie musi oddac 70% na administracje)... co to za system polityczny? NIEWOLNICTWO XXI wieku?

  • 9: rumcajs z IP: 90.156.83.* (2012-02-19 10:55)

    W konstytucji jest zapis,że wszyscy obywatele są równi wdług prawa.Skoro ustanawia się wiek przechodzenia na emeryturę,to obowiązywać powinien wszystkich bez wyjątku.Wysokość przyszłych emerytur to bzura,gdyż znajdzie się cwaniak,który zmieni wskażniki przeliczania.Tylko emeryci są zawsze finansowo bici.

  • 10: Lonka z IP: 83.23.69.* (2012-02-18 15:30)

    Krzysztof Rybiński przyzwyczaił swoich stałych czytelników do tego, że do wszystkiego, o czym pisze, ma stosunek krytyczny. Szczególnie chętnie krytykuje rząd zarówno za to, co robi, jak i za to, co według niego powinien robić, a nie robi. Toteż po przeczytaniu pierwszych trzech akapitów jego ostatniego tekstu, można poczuć się zaskoczonym, że tym razem z notorycznego krytyka przestawił się na pozycję neutralnego obserwatora. Pokazuje w nich bowiem, że w wojnie o podniesienie wieku emerytalnego, w którym to kierunku „idą kraje Unii Europejskiej w tym Polska”, istnieje też koncepcja alternatywna, którą lansują związki zawodowe i partie lewicowe, które nie chcą podniesienia wieku emerytalnego, a optują za podniesieniem podatków dla bogatych, z których to powinny być finansowane wyższe emerytury. „… w stronę podwyżek podatków dla bogatych idzie administracja prezydenta Obamy”.
    Dopiero w czwartym akapicie Rybiński ujawnia, że nie chce być tylko neutralnym prezenterem „wojny idei o podniesienie wieku emerytalnego”. Chociaż expressis verbis nie deklaruje, po której stronie staje, to jednak wybiera sobie i ustawia w narożniku przeciwnika i pokazuje mu lwi pazur, którym będzie z nim walczył. Jeszcze pierwsze zdanie w czwartym akapicie ma charakter neutralnej relacji. Po nim następuje niespodziewany, nagły przeskok myślowy, którym Rybiński katapultuje na swój ulubiony tor kasandrycznego krytykanctwa. Rozpoczyna od analogii, która ma uświadomić czytelnika, że „Podobnie jak w przypadku konsensusu waszyngtońskiego (w ogóle nie interesuje go, czy i ilu czytelników wie, co to jest ten konsensus waszyngtoński), tak i teraz właściciele kapitału i środków produkcji stworzyli ideologię, która zmusi do długiej, być może niewolniczej pracy całe pokolenia pracowników”. Tą stworzoną przez kapitalistów ideologią jest po prostu idea podniesienia wieku emerytalnego. Wcielenie w życie tej idei będzie służyło wyłącznie kapitalistom w pomnażaniu ich zysków. Natomiast pozostali, czyli pracownicy najemni „zarabiają bardzo mało, co widać w spadającym udziale wynagrodzeń w PKB” i dlatego „nie stać ich na dzieci”. „To tłumaczy starzenie się społeczeństwa i wymieranie narodów, takich jak Polska i Rosja”, itp., itp…
    Wszystkie powyższe i dalsze w tym kierunku sformułowane krytykanckie tezy nie są niczym uargumentowane, są preparowane i podawane czytelnikowi na „wiarę”. Nie Rybińskiego, ale czytelnika należy poinformować, że ilościowe spadki w populacjach Polski i Rosji, jakie dokonały się w tych krajach w ubiegłym dwudziestoleciu nie są rezultatem wymierania naszych narodów, a nastąpiły w wyniku masowej emigracji ekonomicznej po nieudacznie przeprowadzonej transformacji ustrojowej. Jeżeli Rybiński jest taki skory do krytycznych ocen, to niech się zajmie i pokaże dlaczego z naszego kraju musiało wyemigrować za pracą ponad dwa miliony rodaków. Niech pokaże kto, jak i w czyim interesie przed dwudziestu laty niszczył i wysprzedawał za bezcen obcemu kapitałowi przede wszystkim te przedsiębiorstwa, które reprezentowały na nasze warunki wysoki poziom techniczny, bo posiadały importowaną z zachodu technikę. Stanowiły one zagrożenie konkurencyjne dla zagranicznych przedsiębiorstw, dlatego były przez kapitał zachodni za bezcen wykupywane i likwidowane np. ZAMECH w Elblągu, a zwalniana załoga była kierowana na wcześniejsze emerytury lub na bezrobocie oraz na „zupkę Kuronia”. Właśnie dlatego na emigrację wyjechało w ubiegłym dwudziestoleciu tak wielu rodaków w wieku najbardziej twórczym i produktywnym dla gospodarki! Czy z własnej woli pracują tam jako „niewolnicy”?
    Od profesora ekonomii, którym jest Krzysztof Rybiński należy oczekiwać bardziej wnikliwej analizy dotyczącej rozwoju gospodarczego i wynikających z niego zmian cywilizacyjnych i tendencji społecznych, aniżeli straszenie Polaków perspektywą niewolniczej pracy na rzecz prywatnego kapitału czy też wygłaszania innych kasandrycznych przepowiedni! Niestety, jak dotąd nie przedstawił żadnej konstruktywnej propozycji, która nadawałaby się do praktycznego zastosowania i mogła przyczynić się do tego, aby Polacy żyli w kraju bogatszym i bardziej bezpiecznym.
    .

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

reklama