statystyki

Szkoła jednak nie dla sześciolatków. Rodzice niechętnie wysyłają młodsze dzieci do I klas

autor: Anna Wittenberg, Klara Klinger21.03.2016, 07:27; Aktualizacja: 21.03.2016, 08:11
nauczyciel, szkoła dzieci

Do szkół pójdzie nie więcej niż co trzeci sześciolatek: tyle samo, co przed wprowadzeniem obowiązku, kiedy rodzice sami decydowali, czy ich dziecko jest gotowe na naukę.źródło: ShutterStock

Wstępne szacunki samorządów pokazują, że rodzice niechętnie wysyłają młodsze dzieci do I klasy. W ławkach zasiądzie 10–30 proc. rocznika 2010.

reklama


reklama


Do końca marca rodzice sześciolatków powinni zdecydować, gdzie od przyszłego roku będą uczyć się ich dzieci. Jak wynika z sondażu, który DGP przeprowadził wśród samorządów, większość będzie chciała zostawić dzieci w przedszkolach. Do szkół pójdzie nie więcej niż co trzeci sześciolatek: tyle samo, co przed wprowadzeniem obowiązku, kiedy rodzice sami decydowali, czy ich dziecko jest gotowe na naukę.

W Katowicach jest 2797 sześciolatków. Na razie do szkół publicznych zgłosiło się 186 dzieci. Miasto szacuje, że 1862 zostanie w przedszkolach, a 50 pójdzie do szkolnych zerówek. Podobnie w Gdańsku. Tam mieszka ponad 4,3 tys. dzieci z rocznika 2010. Do połowy marca do samorządowych szkół podstawowych zgłosiły się 134 osoby. Deklarację kontynuacji w zakresie realizacji obowiązkowego rocznego wychowania przedszkolnego złożyli rodzice 767 dzieci w przedszkolach i 942 dzieci w zerówkach szkolnych. Ta sama sytuacja jest w innych dużych miastach – w Białymstoku do szkoły pójdzie 16 proc. sześciolatków, we Wrocławiu – 30 proc., w Lublinie – 10 proc., w Opolu – 30 proc. Także mniejsze gminy nie wróżą wysokiej frekwencji w szkołach. W Rybniku na 1,5 tys. dzieci pójdzie tam 244. W Nowym Dworze Gdańskim na 117 – tylko 15.

– To na razie wstępne deklaracje. Rodzice są zdezorientowani, czekają na to, co zrobią inni – uważa Katarzyna Krzyżykowska, dyrektor Miejsko-Gminnego Zespołu Oświaty w Sztumie. Na 177 sześciolatków do lokalnej podstawówki ma pójść 42 dzieci.

Podobnie mówią w Lubartowie (woj. lubelskie). – Jest kompletny bałagan informacyjny i rodzice nie umieją podjąć decyzji. Może być tak, że jak kilka osób zdecyduje o posłaniu 6-latków do pierwszej klasy, reszta zrobi to samo. Ale może być odwrotnie – mówi jeden z pracowników urzędu gminy. Dla nich to problem, bo jeśli 6-latki nie pójdą do szkoły, nie będzie można otworzyć pierwszej klasy i trzeba będzie zorganizować dowóz do innej szkoły. Na razie jest deklaracja rodziców 9 z 71 sześciolatków.

Widać, że może to wyglądać podobnie jak w roku, kiedy rodzice podejmowali decyzję o wysłaniu dzieci do szkoły. W Białymstoku w przeprowadzonej w grudniu sondzie 16 proc. rodziców deklarowało, że chcą, by ich dzieci zaczęły edukację – w 2014/2015 było ich 18 proc. W Lublinie włodarze szacują, że do szkół pójdzie 10–15 proc. populacji – w 2014 roku było to ok. 18 proc. W Łodzi jest mowa o 26 proc. wobec ok. 20 proc. w 2014 roku. W Toruniu niewiele ponad 10 proc. (w 2014 roku – 11 proc.), w Opolu urzędnicy szacują, że 30 proc. (24 proc. w 2014 roku).

Warszawa jeszcze liczy, mając nadzieję, że uda się przekonać jak najwięcej rodziców. W ostatnim roku, gdy oni decydowali, było to około 33 proc.

W 2016 roku do szkół miał pójść cały rocznik sześciolatków. W grudniu Sejm zniósł jednak obowiązek szkolny. Ta sama nowelizacja prawa oświatowego pozwoliła także rodzicom ponownie posłać do pierwszej klasy siedmiolatka, który chodził tam już w ubiegłym roku. Tu widać ogromne różnice. Gdańsk szacuje, że z tej możliwości skorzysta połowa dzieci sześcioletnich. Podobnie w Lublinie – według rzecznika miasta wydano już 1115 decyzji w sprawie odroczenia spełniania obowiązku szkolnego od 1 września 2015 r. przez dzieci urodzone w roku 2009. W Lubartowie z 79 dzieci nawet jedna piąta może powtarzać pierwszą klasę.

Są jednak miasta, w których te wielkości są o wiele niższe. Ze wstępnych sondaży przeprowadzonych wśród rodziców w Toruniu wynika, że z 2182 dzieci ponownie w pierwszej klasie będzie 101 siedmiolatków. – Cały czas trwa nabór do przedszkoli i szkół, w związku z tym liczba ta może ulec zmianie – zaznacza rzeczniczka miasta Katarzyna Dębczyńska-Wróblewska. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • Kuba(2016-03-21 09:10) Odpowiedz 1211

    Czyli co POmyleńcy Kto mial racje. Wy teraz w kamieniołomach POwinniscie odpracować straty budżetowe jakie tym tematem i nietylko tyn narobiliście!

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Rodzic(2016-03-21 10:41) Odpowiedz 1214

    Pani nuczycielka powinna dać sobie zrobic dzieci ,miała by kim sie zajmować a nie liczyć na innych. POzatym zawsze nauczyciel może iść dopracować za sprzedawce ,czyzby wyksztalcenie było z a niskie czy dup a za wysoka?

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • lika(2016-03-21 19:51) Odpowiedz 111

    Dziecko córki poszło do szkoły w wieku 6 lat.Do ukończenia trzeciej klasy nie było problemów.Zaczęły się kłopoty w czwartej ,przełomowej klasie.Syna urodzonego w grudniu już do szkoły jako sześciolatka nie posłała.

  • ???(2016-03-21 10:34) Odpowiedz 93

    do Grek -jest bezrobocie -organizuje dodatkow przedszkola jak się martwisz ,że braknie miejsc.Zarobisz.

  • Greg(2016-03-21 09:26) Odpowiedz 811

    Do Kuby. A co będzie z 3-latkami, czy starczy dla nich miejsc w przedszkolach, gdy zostaną tam 6-latki? Co z nauczycielkami, dla których zabraknie pracy teraz i za kilka lat?

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • Agnieszka(2016-03-21 15:22) Odpowiedz 517

    Głupota i ignorancja PiS-u , ktory twierdzi ze polskie dzieci są niedorozwinięte . A ja twierdzę , ze są mądre i powinni pójść do szkoły od 6 lat i tak zrobiłam z moimi dziećmi czego nie żałuję

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • Teo(2016-03-22 08:07) Odpowiedz 42

    Przecież PiS nie zależy na Waszych dzieciach. Za;leży mu na wygraniu wyborów, a że głupich w kraju więcej idzie im na rękę.

  • alka(2016-03-21 17:20) Odpowiedz 315

    Popieram Agnieszkę - jestem żywym dowodem poszłam do szkoły mając 6 lat w 1958 roku ,mój brat również i mojego syna również wysłałam w wieku 6 lat do szkoły ,wszyscy jestesmy wykształceni i krzywda nam sie nie stała - nie wiem po co tyle krzyku ,teraz dzieci są jeszcze mądrzejsze!

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Teo(2016-03-22 08:05) Odpowiedz 29

    Przecież rodzice boją się szkoły bardziej jak dzieci. Uczniem trzeba się trochę zając, a przedszkolaka na 12 godzin do przedszkola.Najedzone wraca do domu, idzie spać i jest OK. Tylko dzieci ambitniejszych, bardziej wykształconych rodziców idzie wcześniej do szkoły. Dzieci tych rodziców, dla których nauka była pasją a nie przykrym obowiązkiem. Ja myslę, że w ogóle, rodzice powinni decydować czy wysyłać dzieci do szkoły. Szkoły by się rozluźniły.

    Pokaż odpowiedzi (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama