statystyki

Maturzyści nie mogą liczyć na sądy, jeśli chcą zakwestionować wyniki egzaminu

autor: Urszula Mirowska-Łoskot21.04.2015, 07:40; Aktualizacja: 21.04.2015, 09:17

Osoby, które czują się poszkodowane przez okręgowe komisje egzaminacyjne, starają się walczyć o sprawiedliwość w sądach. Bez skutku.

reklama


reklama


Już za niespełna dwa tygodnie ponad 310 tys. uczniów przystąpi do egzaminów dojrzałości. Tymczasem wciąż na rozpatrzenie swoich spraw czekają absolwenci liceów z Ostrowca Świętokrzyskiego i Krakowa. Bo mimo że przepisy dotyczące matur zmieniają się prawie co roku, to zdający nadal mają ograniczoną możliwość kwestionowania oceny prac. Uczniowie z Ostrowca Świętokrzyskiego uważają, że Okręgowa Komisja Egzaminacyjna (OKE) niesłusznie zarzucała im ściąganie na maturze i unieważniła prace. Sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. Z kolei maturzystka z Krakowa twierdzi, że egzaminator popełnił błąd i źle ocenił jej pracę. W efekcie liczba przyznanych punktów została zaniżona. W tym drugim przypadku sprawę rozpatrzy Sąd Okręgowy.

Bezbronni maturzyści

Choć skarga konstytucyjna maturzystów z Ostrowca Świętokrzyskiego została złożona do TK jeszcze na początku 2013 r. (sygn. akt SK 29/13), to sędziowie nadal się nią nie zajęli. O wyjaśnienie sprawy zabiegają od 2011 r., kiedy ich egzaminy zostały unieważnione. Postępowanie na początku toczyło się przed sądami administracyjnymi. Te jednak oddaliły żądania. Dlaczego? Bo od decyzji OKE nie przysługuje odwołanie do sądu. Maturzyści uznali, że pozbawienie ich takiego prawa jest niezgodne z konstytucją i wnieśli o zajęcie się sprawą przez TK.

– Mojemu dziecku, które właśnie kończy studia, niewiele już ten wyrok pomoże, ale mam jeszcze młodsze dziecko i nie chciałbym, aby sytuacja się powtórzyła. Tak naprawdę chodzi nam o to, aby nad systemem egzaminów zewnętrznych była sprawowana kontrola. Przez brak możliwości zakwestionowania postanowień OKE uchodzi za nieomylną. A tak nie jest – mówi Krzysztof Krełowski, rodzic jednego z maturzystów.

Niestety na razie termin rozprawy w TK jest nieznany.

– Sprawa znajduje się w postępowaniu merytorycznym – dowiedzieliśmy się od Anny Wołoszczak z biura prasowego TK. – Trybunał i skład orzekający mają świadomość jej ważności. Dołożone zostaną wszelkie starania, aby została rozpatrzona najszybciej, jak to będzie możliwe – dodaje Anna Wołoszczak.

– Możliwe, że TK gra na zwłokę, bo sprawa jest niewygodna. Prędzej czy później będzie jednak musiał się nią zająć – mówi Krzysztof Krełowski.

Pozew do Sądu Okręgowego w Krakowie wniosła z kolei Kinga Jasiewicz (sygn. akt I C 1835/14). Aby dostać się na wymarzone studia, zabrakło jej jednego punktu. Jej zdaniem praca została błędnie oceniona. Ponieważ nie ma szans na rozpatrzenie sporu przez sąd administracyjny, pozew o ochronę dóbr osobistych złożyła d0 cywilnego – przeciwko Skarbowi Państwa.

– Maturzystka domaga się ponownego wydania świadectwa maturalnego. Miałoby to nastąpić wskutek zbadania przez biegłego sądowego egzaminu maturzystki. W naszej ocenie sąd cywilny nie może zastąpić organu administracji, który decyduje o wydaniu tego dokumentu, nie leży to w jego kompetencjach – mówi Paweł Dobroczek, rzecznik prasowy Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa.

DGP dowiedział się, że sąd sprawą się zajmie, ale dopiero 18 sierpnia 2015 r.

Maturzystkę popiera Fundacji Obrony Praw Dziecka Kamaka. – Obecny system egzaminów zewnętrznych jest wadliwy i wymaga zmiany, ponieważ uniemożliwia on korzystanie z podstawowych obywatelskich praw. Dlatego wspieramy tę maturzystkę – mówi Krzysztof Mariusz Kokoszka, prezes zarządu Kamaka.

Paraliż systemu

I choć w tym roku zmieniły się przepisy – modyfikacje wprowadziła nowelizacja z 20 lutego 2015 r. ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 357) – to absolwenci szkół ponadgimnazjalnych nadal będą mieli ograniczone możliwości, by walki o wyniki egzaminów dojrzałości.

– W przypadku unieważnienia wyników matury (np. jeśli zdający ściągał) nowelizacja umożliwia odwołanie się od postanowienia dyrektora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej do dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Wcześniej takiej możliwości nie było. Nowelizacja zatem daje jeszcze jedną sposobność kwestionowania wyniku niezadowolonym maturzystom – wskazuje Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

Dodaje, że w przypadku weryfikowania wyniku egzaminu (np. jeśli zdający uważa, że źle mu przyznano punkty) dotychczas ustawa nie regulowała tej kwestii, więc OKE stosowały różną praktykę. Zmienia to nowelizacja.

– Mimo że w obydwu przypadkach nowe przepisy będą obowiązywały od 1 września 2015 r., już obecnie wszystkie okręgowe komisje egzaminacyjne zawarły w tej sprawie porozumienie i będą stosowały rozwiązanie zawarte w nowelizacji na tegorocznych maturach – mówi Marcin Smolik.

Uzupełnia, że w żadnym z powyższych przypadków maturzysta nadal nie ma możliwości zaskarżenia decyzji dyrektora OKE do sądu administracyjnego.

– Decyzja OKE nie jest bowiem rozstrzygnięciem o charakterze administracyjnym, ale merytorycznym, bo dotyczy oceny danej pracy. Zadający może jednak kierować swoje zażalenia do sądu cywilnego. Pytanie, czy sądy będą chciały się takimi sprawami zajmować – rozważa Marcin Smolik.

W jego ocenie, jeśli zdecydowano by się na wprowadzenie jeszcze jednej instancji, do której maturzyści mogliby wnosić odwołania, nie ma pewności, że to rozwiązałoby sprawę. – A co gdyby po tym rozstrzygnięciu maturzysta nadal był niezadowolony? Ponadto ideą wprowadzenia egzaminów zewnętrznych było zanonimizowanie i zobiektywizowanie procesu oceniania matur. Odwołanie maturzysty wiąże się z ujawnieniem jego uwag, nierzadko zawiera również informacje dotyczące jego planów życiowych itd. Wówczas traci się przymiot, który był sensem wprowadzenia systemu egzaminów zewnętrznych – przekonuje dyrektor CKE.

Podobnego zdania jest Paweł Dobroczek, oceniając sprawę maturzystki z Krakowa.

– Jeśli sąd przychyli się do pozwu, może to spowodować gigantyczny paraliż systemu egzaminów zewnętrznych. Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, kiedy 10 proc. maturzystów kwestionuje wynik. To około kilkudziesięciu tysięcy osób. Zakłóciłoby to stabilność tego systemu – wskazuje Paweł Dobroczek.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama