Po wakacjach do szkół nie wrócą wszyscy nauczyciele. Dyrektorzy placówek oświatowych najczęściej decydują się zakończyć zatrudnienie tych, którzy nabyli już uprawnienia emerytalne lub do świadczeń kompensacyjnych. Pozostali, których także zamierzano zwolnić, często zostają przeniesieni do innych szkół.

Od 2008 do 2012 roku liczba nauczycieli zatrudnionych w państwowych placówkach, zamiast spadać, zwiększyła się o 10 tys. osób. W tym samym czasie ubyło prawie milion uczniów. Dopiero od maja 2012 r. zredukowano 7 tys. etatów, a w tym roku ma być podobnie. Wciąż jednak nauczycieli jest za dużo w porównaniu do liczby dzieci (średnio jeden na 9 uczniów). Gdyby każda klasa miała liczyć 25 osób, w Polsce wystarczyłoby około 350 tys. nauczycieli.

Likwidują częściowo

Nauczyciele najbardziej obawiają się likwidacji szkół. Co roku planuje się zamknięcie 700–1000 placówek. W praktyce udaje się zrealizować te zamierzenia w połowie. Z danych kuratoriów wynika, że w tym roku samorządowcy zlikwidują większość szkół wytypowanych do zamknięcia. Dla przykładu w woj. wielkopolskim zamierzenia zrealizowano w 100 proc. (zlikwidowano 70 placówek). Podobnie jest w woj. podkarpackim. Z kolei na Dolnym Śląsku zamkniętych będzie 56 z 86 wytypowanych szkół.

– Samorządy wykonały w 100 proc. plan zamykania placówek oświatowych teraz, bo w przyszłym roku wójt lub burmistrz, jeśli zdecydowałby się na taki krok, mógłby przegrać wybory – zauważa Ryszard Proksa, przewodniczący sekcji krajowej oświaty NSZZ „Solidarność”.

Co ciekawe, nie przekłada się to jednak bezpośrednio na liczbę zwalnianych nauczycieli. Ci z zamykanych szkół trafiają bowiem często do innych placówek. Ryszard Proksa dodaje, że niektórzy kontynuują zatrudnienie, bo placówki mogą być przekazane np. stowarzyszeniu rodziców. Wtedy jednak nauczyciele podejmują etat na podstawie kodeksu pracy.

Bez uczniów

Inną przyczyną zwolnień może być zbyt mała liczba uczniów i klas. Wypowiedzenia trzeba jednak wręczyć najpóźniej w maju. W późniejszym terminie, np. we wrześniu, kiedy dyrektorzy znają rzeczywisty stan zapisanych do placówki uczniów, nie jest to możliwe.

– Co roku mamy z tym kłopot. Jeśli okaże się, że do danej szkoły zapisało się więcej uczniów, to można zwolnione osoby przywrócić. Problem jest znacznie większy, jeśli są nauczyciele, a okaże się, że nie ma uczniów. Wtedy przez cały rok musimy im płacić, mimo że ci nie mają co robić – mówi Ryszard Stefaniak, naczelnik wydziału edukacji w Częstochowie.

Z sondy DGP przeprowadzonej w samorządach wynika jednak, że nie wszyscy, którzy otrzymali wypowiedzenie w maju, stracą pracę. W powiecie chrzanowskim 20 nauczycielom wypowiedziano umowy, ale trzem już zaleziono pracę w innej szkole. Co więcej, starostwo stara się zapewnić zwalnianym nauczycielom, w ramach wolnych stanowisk, zatrudnienie w innych powiatowych jednostkach oświatowych.

Podobna sytuacja jest w Częstochowie. Tam liczba nauczycieli, którzy otrzymali wypowiedzenie z pracy, wyniosła 277 osób.

– Według naszych danych 45 spośród zwalnianych wróci do pracy od 1 września 2013 r. – wylicza Ryszard Stefaniak.

Podkreśla, że z kolei w ramach realizowanych projektów z europejskich funduszy edukacyjnych zatrudnienie znalazło 224 kolejnych pedagogów, w tym ci wcześniej zwolnieni.

Migracja po szkołach

Nauczyciele, którzy są np. zwalniani w gimnazjum, trafiają często do pracy w innym typie szkoły, np. do zawodówek. Od września urząd miasta w Białymstoku wylicza, że choć w gimnazjach liczba uczniów zmniejszy się o 347, a w liceach ogólnokształcących o 276, to nie oznacza to lawiny zwolnień.

– Jednocześnie wzrośnie liczba uczniów i oddziałów w szkołach zawodowych i przedszkolach. A to wpływa na wzrost liczby etatów w tych placówkach – wyjaśnia Urszula Boublej z białostockiego magistratu.

Dyrektorzy szkół, jeśli muszą zwalniać nauczycieli, to wybierają tych starszych z prawem do świadczeń.

– 24 pedagogów otrzymało wypowiedzenia umowy o pracę. Spośród tej liczby 8 skorzysta z uprawnień emerytalnych lub nauczycielskich świadczeń kompensacyjnych – potwierdza Krystyna Dworecka, zastępca naczelnika wydziału oświaty Urzędu Miasta Opola.

Dodaje, że pozostali znaleźli jednak pracę w zawodzie lub są w trakcie poszukiwania pracy.

Przepisy ocalą etaty

Liczba zatrudnionych nauczycieli nie będzie także spadać dzięki prawu. Przy okazji nowelizacji przepisów oświatowych rząd chce wprowadzić rozwiązania, które będą przyczyniać się do tworzenia nowych etatów. Na przykład za rok pierwsze klasy szkoły podstawowej mają liczyć maksymalnie 25 uczniów. Docelowo mają to być klasy I–III. To też efekt obniżenia wieku szkolnego. Ta zmiana, która ma na celu poprawę warunków kształcenia, spowoduje konieczność zapewnienia odpowiedniej liczby pedagogów.

Również sposób naliczania średnich płac dla nauczycieli ma się zmienić. Nie będzie on liczony od poszczególnych grup awansu, ale od wszystkich łącznie pracujących na terenie gminy. Dzięki temu samorządy nie będą już zmuszone do przyznawania dużej liczby godzin ponadwymiarowych, aby uniknąć wypłaty wyrównań. Do prowadzenia takich lekcji mogą zatrudnić nowe osoby.