Od nowego roku szkolnego nauczyciele będą oceniani za swoją pracę obligatoryjnie co trzy lata. Takie rozwiązanie zostało wprowadzone przy okazji uchwalenia przez Sejm ustawy o finansowaniu zadań oświatowych (Dz.U. z 27 października 2017 r. poz. 2203).

Znaczącą część ustawy poświęcono Karcie nauczyciela. Do projektu jej nowelizacji, który rząd przedstawił Sejmowi, był też dołączony projekt rozporządzenia w sprawie szczegółowych kryteriów i trybu dokonywania oceny pracy nauczycieli, trybu postępowania odwoławczego oraz składu i sposobu powoływania zespołu oceniającego. DGP jako pierwszy nagłośnił plany resortu, który chciał, aby nauczyciele byli oceniani z postaw moralnych i etycznych. To wywołało ogromną burzę w środowisku, a na rządzących wylała się fala krytyki.

Pieniądze dla wyróżniających się

Pieniądze dla wyróżniających się

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– To wstępny, poglądowy projekt rozporządzenia, wskazujący jedynie kierunek zmian, a nie gotowe rozwiązania – tłumaczy Anna Ostrowska, rzecznik MEN.

MEN odpuszcza

Jak udało nam się ustalić, szefowa MEN Anna Zalewska nie chce konfliktu z nauczycielami. W wysłanym właśnie piśmie do oświatowych związków zaprosiła je do udziału w pracach nad tym kontrowersyjnym dokumentem. Chce, aby to one wraz z innymi organizacjami związanymi z oświatą zaproponowały, z czego powinni być rozliczani nauczyciele. Wszystko ma być ustalone zanim jeszcze projekt zostanie oficjalnie skierowany do konsultacji społecznych. Sami zainteresowani podchodzą jednak do tego pomysłu dość sceptycznie.

– Ogromna fala krytyki środowiska przeraziła ministerstwo, które woli teraz dmuchać na zimne. Uważam jednak, że to ministerialni urzędnicy ze swoimi ekspertami powinni przygotować propozycje kryteriów oceniania, które znajdą się w projekcie. My nie jesteśmy od wyręczania pracowników resortu – mówi Sławomir Wittkowicz, szef branży nauki, oświaty i kultury Forum Związków Zawodowych.

– Od tego są konsultacje społeczne, żeby zaproponowane przez MEN rozwiązania jeszcze zmieniać – dodaje.

Podobnego zdania jest oświatowa Solidarność.

– Nam zależy, aby ministerstwo w rozporządzeniu w sprawie kryteriów oceniania pokazało główne ramy. Chcemy, aby jasno z tych zapisów wynikało, że nauczyciel, który spełni np. 10 kluczowych warunków, zasługuje na ocenę wyróżniającą – mówi Ryszard Proksa, przewodniczący sekcji krajowej oświaty NSZZ „Solidarność”.

Jego zdaniem nie może być tak, że o wyniku oceny swobodnie decyduje dyrektor. Tym bardziej, że może naciskać na niego samorząd, który nie będzie chciał wydawać pieniędzy na specjalny dodatek dla pedagogów za wyróżniającą notę.

ZNP z kolei najbardziej obawia się mieszania nauczania z polityką.

– Wyobrażam sobie sytuacje, że dyrektor szkoły sympatyzujący z PiS będzie chciał wiedzieć, czy nauczyciele chodzą do kościoła lub na manifestacje, bo według jego systemu wartości może to mieć wpływ na ocenę. Dlatego od początku całej tej afery domagaliśmy się usunięcia przepisów dotyczących postaw moralnych nauczycieli – mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Ryszard Proksa przyznaje, że MEN uspokajał związkowców, że nie będzie w rozporządzeniu wpisywać żadnych kryteriów związanych z moralnością. – Zapewniano nas, że dyrektorzy nie będą wnikać, czy nauczyciel jest wierzący, czy też nie. I mamy nadzieję, że minister dotrzyma tych zapewnień – mówi Proksa.

Związkom zależy, aby nauczyciele jak najlepiej wypadali podczas oceniania, bo to będzie się dla nich wiązało z określonymi profitami. Na przykład mianowani z wyróżniającą oceną będą mogli skrócić ścieżkę awansu zawodowego. Z kolei nauczyciele dyplomowani z wyróżniającą notą zyskają dodatkowe pieniądze w postaci specjalnego dodatku, który wprowadza MEN (patrz ramka).

Rewolucja w płacach

Niezależnie od prac nad projektem rozporządzenia dotyczącego kryteriów oceniania urzędników, MEN chce też wznowić pracę zespołu przy Radzie Dialogu Społecznego zajmującego się zmianami w statusie zawodowym pracowników oświaty.

Pierwsze spotkanie miało się odbyć 10 stycznia, ale zostało odwołane z powodu rekonstrukcji rządu. ZNP nie czekał na kolejny termin i postanowił zawiesić swój udział w pracach. Nad takim krokiem zastanawia się też Forum Związków Zawodowych. Z kolei oświatowa Solidarność chce rozmawiać z MEN.

– Wszystko wskazuje na to, że resort zgodzi się, aby wynagrodzenie nauczyciela składało się z dodatku stażowego, motywacyjnego i ewentualnie funkcyjnego. A pensja zasadnicza miałaby wzrastać procentowo wraz ze wzrostem średniej krajowej – wyjaśnia Ryszard Proksa. Jego związek akceptuje też taką sytuację, że pensje nauczycieli mogą zmaleć w sytuacji, kiedy średnia krajowa ulegałaby pomniejszeniu (na co się jednak nie zanosi).

Wskutek wprowadzenia uproszczonego mechanizmu naliczania średnich płac z Karty nauczyciela ma zniknąć obecny mechanizm obowiązkowego zapewniania średniej płacy, a co za tym idzie wypłacania w styczniu każdego roku jednorazowego dodatku uzupełniającego, określanego potocznie przez samorządy czternastką. Redukcji uległoby kilkanaście dodatków do pensji.

– Zawsze byliśmy za tym, aby wynagrodzenie było za pracę i motywowało do coraz lepszego jej świadczenia. Obecny system tego nie gwarantował. Kierunek takich zmian z pewnością zaakceptujemy – mówi Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.

– Jeśli pani minister mówi, że ma wszystko policzone, to mamy nadzieję, że przy przejściu na nowy system wynagradzania nauczycieli zadba o dodatkowe środki w subwencji oświatowej na tej cel – dodaje.

Nowe rozwiązania mają być gotowe najpóźniej w połowie roku, a nowelizacja karty w tym zakresie ma obowiązywać od 1 stycznia 2019 r.