statystyki

Pozamykać szkoły? Edukacja stała się zbyt ważna, żeby decydowali o niej urzędnicy

autor: Sebastian Stodolak03.09.2017, 20:00
matematyka szkoła

Jeśli chcemy, by nasze dzieci miały się lepiej od nas, musimy rozumieć ich indywidualność i pod nią projektować programy nauczania.źródło: ShutterStock

W świecie, w którym to głównie umysł, a nie tylko siła mięśni, napędza gospodarkę, edukacja stała się zbyt ważna, żeby decydowali o niej urzędnicy.

Reklama


Ucz się, ucz, bo nauka to potęgi klucz – powtarzają rodzice dzieciom. Słusznie. A wykształcenie jest tak ważne, ponieważ – głosi powszechna wiedza – dzięki niemu mamy w życiu po prostu lepiej. Nie chodzi o to tylko, że wiemy więcej. Podejmujemy również mądrzejsze decyzje i lepiej zarabiamy.

Zostało to oczywiście zbadane przez ekonomistów. Istotne znaczenie edukacji dla gospodarki zaczęli już w latach 50. XX w. dostrzegać Jacob Mincer i Gary Becker, pionierzy badań nad „kapitałem ludzkim”. Odkryli oni, że każdy dodatkowy rok spędzony na nauce prowadzi do wzrostu dochodu średnio o 10 proc. Nieźle, prawda? Przyczyna jest prosta – wykształcenie zwiększa naszą produktywność, a produktywność zwiększa nasze pensje. Skoro zaś rosną nasze pensje, rośnie też PKB naszego kraju, a więc posyłając swoje pociechy do szkół, budujemy wspólny dobrobyt!

Wstrzymajmy się jednak na chwilę z peanami na cześć systemu edukacji, ponieważ istnieje spore ryzyko, że przeceniamy jej znaczenie dla naszego życia. Przynajmniej tej przymusowej i dostarczanej przez państwo.

Bitwa pod Korsuniem

Przede wszystkim edukacja ma coraz mniejszy wpływ na wzrost dochodu narodowego. „Od 1960 do 2010 r. średni czas spędzany w szkołach, globalnie rzecz ujmując, zwiększył się z 2,8 do 8,3 roku. W 1960 r. kraje, w których już wtedy czas ten wynosił osiem lat, były ponad pięciokrotnie bogatsze od tych, w których wynosił on niecałe trzy. Tymczasem w 2010 r. analogiczna różnica wynosiła już tylko 167 proc.” – pisze prof. Ricardo Hausmann, ekonomista z Harvardu w tekście „Mit o edukacji”. Jak to tłumaczyć? O ile dawniej edukacja była pewnym wyróżnikiem i swego rodzaju przywilejem, o tyle w świecie, w którym obowiązkowo edukuje się wszystkich, spowszedniała i nie daje już takiej relatywnej przewagi jak kiedyś. Hausmann dodaje, że jeszcze bardziej pouczające niż statystyczne średnie są przykłady konkretnych państw. „W 1960 r. w Chinach średni czas kształcenia był niższy niż w Tunezji, Meksyku, Kenii czy Iranie i potem rósł wolniej niż w tych krajach. A jednak, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, Chiny pozostawiły je daleko w tyle. To samo można powiedzieć o Tajlandii i Indonezji zestawionych z Filipinami, Kamerunem czy Panamą. Wniosek taki, że za szybkim wzrostem stoi coś więcej niż wyedukowane społeczeństwo. Edukacja nie może być traktowana jako strategia dla wzrostu gospodarczego, ponieważ wykluczylibyśmy wszystkich, którzy już ją ukończyli, czyli większość osób po 18. i niemal wszystkich po 25. roku życia” – pisze.

Profesor Bryan Caplan z George Mason University, jedna z gwiazd młodej amerykańskiej ekonomii (znany m.in. z rewelacyjnej pracy „Mit racjonalnego wyborcy” z zakresu teorii wyboru publicznego), przyznaje, że edukacja ma jakiś wpływ na naszą produktywność, ale niekoniecznie jest on zawsze pozytywny. „Ile godzin spędziliście w szkole, ucząc się historii? No, właśnie. A ile zawodów, oprócz zawodu historyka, wymaga szczegółowej wiedzy historycznej?” – pyta w jednym z wykładów online. Caplan nie sugeruje w ten sposób, że wiedza historyczna jest niepotrzebna, ale jedynie, że przekazywanie jej w nadmiarze i zazwyczaj mocno nieskutecznie (ilu z nas pamięta datę bitwy pod Korsuniem?) sprawia, że wykorzystujemy czas uczniów w nieoptymalny sposób.

W szerszym ujęciu: związek edukacji (zwłaszcza tej podstawowej i średniej) z rynkiem pracy sprowadza się właściwie do nabycia strategicznych umiętności czytania i liczenia, a nie pisania rozprawek czy zdobycia encyklopedycznej wiedzy o fotosyntezie. Zresztą badania ekonomiczne potwierdzają, że największy wpływ na nasze życie zawodowe i szanse na sukces mają wczesne lata spędzone w szkole – te właśnie, które dają nam podstawowe umiejętności. A przyznajmy, że alfabetu i tabliczki mnożenia mogą nasze dzieci z powodzeniem uczyć dziadkowie. Po co zatem w ogóle szkoła? Co zrobić i czy w ogóle jest możliwe, żeby spędzane w ławce lata nie były zwykłym marnowaniem czasu?

Piewcy przeciętności

Profesor Caplan jest bezwzględny – jeden z rozdziałów swojej nowej książki zatytułował „Potrzeba nam znacznie mniej edukacji!” (sama książka zresztą nosi prowokacyjny tytuł „Sprawa przeciwko edukacji”). Ma on na myśli zoptymalizowanie tego, w jaki sposób się uczymy. Obecnie kształcenie obowiązków czy studia wyższe (gdy mowa oczywiście o kierunkach mających zapewnić nam pracę, a nie uczynić nas filozofami) rzadko dają nam praktyczne umiejętności zawodowe, nie uczą poruszania się w skomplikowanym świecie i prawdziwego krytycznego myślenia. A są to dla naszego życiowego sukcesu kwestie niezbędne – zwłaszcza w czasach, gdy sama siła mięśni nieuzbrojona w lotny umysł nie wystarczy. Jeśli poważnie uważamy za zagrożenie dla pracowników na przykład automatyzację, zwalczymy ją nie niszczeniem robotów czy opodatkowywaniem ich, ale wykształceniem odpowiednich kompetencji w przyszłych pokoleniach.

Jeśli chcemy, by nasze dzieci miały się lepiej od nas, musimy rozumieć ich indywidualność i pod nią projektować programy nauczania. Tymczasem, jak podkreśla Caplan, nauczyciel w zwykłej szkole musi być z natury miłośnikiem przeciętności wcielonej w kujona z pierwszej ławki i mieć powyżej uszu tego hultaja z ostatniej, który może jest dobry z matematyki, ale nie chce mu się wykuć tysiąca dat na najbliższy sprawdzian z historii. Powód jest prosty i nie chodzi tu o winę nauczyciela, ale systemu – w sformalizowanym i zbiurokratyzowanym mechanizmie kształcenia nie sposób pochylać się nad każdym z osobna. Oczywiście istnieją nauczyciele, którzy tę przeszkodę potrafią zniwelować entuzjazmem i pracowitością, ale to wyjątkowo rzadkie okazy.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane

Reklama