Lekarze będą mogli bez obaw kierować pacjentów do szybkiej diagnostyki. Resort zdrowia chce znieść kary dla tych medyków, którzy często niesłusznie podejrzewali chorobę.
Reklama
Pakiet onkologiczny w liczbach / Dziennik Gazeta Prawna
Trzynaście miesięcy temu uruchomiono pakiet onkologiczny, który miał znacznie poprawić sytuację pacjentów i wskaźniki ich przeżywalności. Wprowadziła go nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych z 22 lipca 2014 r. (Dz.U. z 2014 r. poz. 1138). W czasie prac legislacyjnych ignorowano uwagi partnerów społecznych. W efekcie pakiet okazał się bublem i stale trzeba go poprawiać.
Koniec sankcji dla lekarzy
Kluczowym rozwiązaniem mającym polepszyć los osób, u których jest podejrzenie lub stwierdzona choroba nowotworowa, jest szybka ścieżka dostępu do badań i specjalistów. By się na nią dostać, trzeba otrzymać od medyka kartę DiLO (diagnostyki i leczenia onkologicznego). Jednak po to, by medycy nie nadużywali tego rozwiązania, ustalono w ustawie, że na każde 15 podejrzeń i wydań karty DiLO w przynajmniej jednym przypadku musi się potwierdzić, iż pacjent ma nowotwór złośliwy. Inaczej grozi mu odebranie prawa do udziału w pakiecie onkologicznym. Odzyskać mógłby je po dodatkowych szkoleniach. Utrata uprawnień mogłaby się odbić nie tylko na renomie lekarza wśród pacjentów (musiałby m.in. usunąć z gabinetu informację o udziale w programie), ale też finansach – bo za wystawianie kart ma dodatkowo płacone.
– Wskaźnik wykrywalności nowotworów zostanie zlikwidowany. Oczywiście bierzemy pod uwagę, że wzrośnie liczba wydawanych kart, ale będzie to pozytywny wzrost, na którym skorzystają pacjenci – mówi DGP wiceminister zdrowia Piotr Warczyński.
– To bardzo dobra zmiana – ocenia Jacek Krajewski, szef Porozumienia Zielonogórskiego. – W ochronie zdrowia potrzeba więcej wzajemnego zaufania. Przecież lekarz bez powodu nie kieruje pacjenta na skomplikowane badania. Przy czym chciałbym dodać, że wprowadzone sankcje nie miały wpływu na decyzje lekarzy – dodaje.
O planowanej nowelizacji pozytywnie wypowiadają się także organizacje pacjenckie. – Jeśli wprowadza się obostrzenia, to powinny one czemuś służyć. A wskaźnik na pewno nie służył pacjentom – twierdzi Leszek Borkowski, farmakolog i prezes fundacji Razem w Chorobie. Dodaje, że nawet nietrafna diagnoza i skierowanie na szybką diagnostykę może uratować czyjeś zdrowie i życie. – Wiele poważnych chorób ma podobne objawy do nowotworów – przypomina.
Papierowa DiLO do lamusa
Kolejną zmianą korzystną dla lekarzy, ale i dla pacjentów mają być zmiany w karcie DiLO. Wypełnienie wersji papierowej zajmuje medykom wiele czasu, który mogliby poświęcić na badanie innych pacjentów. – Kartę już poprawiano. Teraz wpisujemy informacje do systemu elektronicznego, a dodatkowo drukujemy. Ale na wydruk odręcznie trzeba powpisywać m.in. wyniki badań, które i tak pacjent ma w wersji papierowej – podkreśla Jacek Krajewski.
Wszystko wskazuje na to, że uwagi lekarzy zostaną wzięte pod uwagę.
– Zaproponujemy likwidację lub ograniczenie do minimum papierowej wersji DiLO – deklaruje wiceminister Warczyński. – Istotą jest raportowanie początku i końca poszczególnych etapów diagnostyki i leczenia. Chciałbym, żeby odbywało się to wyłącznie elektronicznie. Oczywiście zawsze pozostanie możliwość wydruku wersji papierowej – dodaje.
– Karta od początku miała być elektroniczna, a papierowa forma, która jest zbyt rozbudowana i dubluje informacje, miała być tylko przejściowo, do czasu wdrożenia w ochronie zdrowia informatyzacji – przypomina Szymon Chrostowski, prezes Polskiej Koalicji Organizacji Pacjentów Onkologicznych.
Ból i hospicja bez limitów
Bardzo dobra wiadomość dla pacjentów i ich bliskich jest taka, że resort zdrowia chce, aby NFZ zniósł limity na leczenie bólu, a także opiekę paliatywną i hospicyjną dla wszystkich pacjentów. A to oznacza, że placówki medyczne będą mogły przyjmować chorych, nie martwiąc się o zapłatę za nadwykonania.