Powstanie zespołu (w jego skład wejdą przedstawiciele środowisk lekarskich oraz resortu zdrowia) jest efektem styczniowych negocjacji ministra zdrowia z lekarzami rodzinnymi.
Reklama
– Trzeba szybko zapanować nad bałaganem, który powstał po wejściu w życie nowych przepisów – tłumaczy Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Reklama
Jego zdaniem najważniejszym problemem jest to, że wiele placówek rezygnuje z pakietu onkologicznego. – My wystawiamy pacjentom karty diagnostyki i leczenia onkologicznego, ale chorzy muszą szukać przychodni, które wykonają im badania w ramach szybkiej ścieżki. Okazuje się, że część z nich albo się wycofała, albo nie chce realizować procedur w przyspieszonym trybie – tłumaczy Jacek Krajewski.
Tymczasem resort zdrowia uważa, że pogłębioną analizę przepisów będzie można przeprowadzić dopiero po co najmniej 9 tygodniach od wejścia w życie rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (Dz.U. z 2014 r. poz. 1442). Akt ten stanowi, że od momentu podejrzenia raka do rozpoczęcia leczenia ma właśnie upłynąć 9 tygodni.
– Najrozsądniejszym terminem na dokonywanie pierwszych ocen funkcjonowania pakietu onkologicznego wydaje się koniec pierwszego kwartału – podkreśla Krzysztof Bąk, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami minister zdrowia Bartosz Arłukowicz powołał już Radę ds. onkologii. Liczy ona 23 członków, w większości onkologów. Jednak nie będzie się ona zajmowała pakietem. Jej głównym zadaniem jest przygotowanie projektu nowego Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych na lata 2016–2024. Ma być on gotowy do czerwca. W ocenie prof. Jacka Fijutha, członka Rady ds. Onkologii, w nowym programie nacisk powinien być położony na profilaktykę nowotworową.