Opisując system leczenia psychiatrycznego w Polsce, coraz częściej używa się terminu „psychiatria dwóch prędkości”. Bo z jednej strony mamy centra zdrowia psychicznego (CZP), sprawnie działające i spełniające swoją rolę, z drugiej - co najmniej półroczne kolejki do poradni zdrowia psychicznego i przepełnione szpitalne oddziały bez specjalistów. Centra niebawem będą obejmować swoją opieką tylko i aż (bo to wciąż pilotaż) jedną trzecią społeczeństwa. Na mocy ostatniej nowelizacji ma ich już być 75. Ile zajmie nam dochodzenie do stanu, w którym sieć CZP pokryje całą Polskę?
Zgodnie z planem ma się to stać do końca 2027 r. Warto zauważyć, że przed reformą opieka psychiatryczna w Polsce była bardzo rozproszona, było różnie z dostępem do niej i z jej jakością. To nie ułatwiało wprowadzenia jednolitego, ustandaryzowanego modelu. Ale pilotaż się rozwija, nie został wstrzymany przez pandemię, bo w trakcie lockdownów centra działały i powstawały nowe. W tym roku udało nam się ich liczbę podwoić, co uważam za sukces.