Czy założenia reformy sprawdzą się zarówno w przychodniach POZ w miastach, jak i małych miejscowościach? Na temat rozmawiamy z Arturem Prusaczykiem, wiceprezesem Centrum Medyczno-Diagnostycznego.

Artur Prusaczyk, wiceprezes Centrum Medyczno-Diagnostycznego / Materiały prasowe
Czy zapowiadane zmiany poprawią działanie przychodni POZ?
Zdecydowanie tak. Choćby z tego powodu, że to nowy model funkcjonowania lekarza POZ, który poszerza jego kompetencje i pozwala na lepsze funkcjonowanie zarówno praktyk lekarskich, jak i pacjentów korzystających z ich usług. Dzięki reformie lekarze uzyskają podobne uprawnienia jak ich koledzy w państwach zachodnich, np. w Danii czy Holandii.
Proszę jednak pamiętać, że wprowadzenie rozwiązań prawnych nie oznacza automatycznego upowszechnienia systemu. Jest to bowiem proces, który wymaga kilkuletnich przygotowań i szkoleń. Proces zmian jest już rozpoczęty (np. rozwój cyfryzacji ochrony zdrowia w postaci e-recepty czy e-skierowania), natomiast w zakresie organizacji pozostało jeszcze dużo pracy (np. jeśli chodzi o zawieranie umów między podmiotami czy systemy informatyczne).
Czy zmiana finansowania na tzw. fee for service zamiast stawki kapitacyjnej poprawi dostępność badań?
Chciałbym podkreślić, że nie mamy tu do czynienia z zamianą, tylko uzupełnieniem stawki kapitacyjnej stawką fee for service. Nadal mamy podstawowe środki (teraz jest to 100 proc., docelowo będzie to pewnie oscylować w okolicach 80 proc. kapitacji), do których dokładamy te ok. 20 proc. na procesy kluczowe i diagnostykę kluczową. Jeśli patrzeć z tej perspektywy - poprawi, bowiem dotąd nie miały one źródła finansowania. W tym momencie młodzi lekarze z dobrym wyposażeniem (sprzętowym, informatycznym, prawnym) i uzupełnioną wiedzą z zakresu zarządzania podmiotami leczniczymi będą w stanie zrobić więcej dla pacjenta i systemu przy wyższym wynagrodzeniu zarówno dla nich, jak i pielęgniarki oraz koordynatora.
Czy zaprezentowane założenia sprawdzą się zarówno w przychodniach POZ w miastach, jak i małych miejscowościach?
Przede wszystkim model sprawdzi się w małych miejscowościach, gdzie będzie zaradny i dojrzały zespół. Przewiduję, że im większe miasto, tym gorszy wynik. W tym ostatnim przypadku mamy do czynienia z innym stylem diagnozowania i dostępności - w głównej mierze bazującym na prywatnej służbie zdrowia. Opieka koordynowana prawdopodobnie będzie się zatem rozwijać wolniej. Pilotaż POZ Plus udowodnił, że najlepsze wyniki miały małe zespoły wiejskie. Uważam, że główną rolę będzie tutaj pełnił zespół - jeśli będzie odpowiednio zaradny, to cele zostaną osiągnięte niezależnie od wielkości miejscowości.
Czy termin wejścia w życie pierwszej części reformy od 1 lipca jest wykonalny?
Wprowadzamy regulacje prawne. Posługując się przykładem - wylewamy fundamenty domu. Nie można oczekiwać, że 1 lipca nagle stanie nowy dom. Wdrażamy zmiany systemowe. Faktycznie MZ, NFZ i AOTMiT nie podały jeszcze pełnych informacji, ale te, których brak, to są kwestie - moim zdaniem - nieistotne. Tym bardziej że rzadko te podmioty robiły tak dużo pracy w tak krótkim czasie. ©℗
Rozmawiała Dorota Beker