Reklama
Dobiegają końca konsultacje projektu rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie wymagań obowiązujących przy prowadzeniu żywienia w szpitalach. Przypomnijmy, określa ono szczegółowe wymagania dotyczące serwowanych pacjentom posiłków. Podstawą szpitalnego żywienia ma być dieta o wartości energetycznej 2000–2400 kcal. Poza tym wyróżnione będą m.in. diety łatwostrawna, ubogoenergetyczna, eliminacyjna i płynna. Część z nich będzie można zmodyfikować – np. na sposób wegetariański lub bezmleczny. W załączniku do rozporządzenia wymieniono i opisano 15 diet oraz dziewięć sposobów ich modyfikacji – każda z diet ma być opatrzona specjalnym kodem. O rodzaju diety ma decydować lekarz, uwzględniając w miarę możliwości wymogi religijne i kulturowe pacjenta. Projekt zawiera także wzór karty żywienia szpitalnego, na której ma być określane m.in., jaką część każdego z posiłków zjadł pacjent, ile w ciągu dnia wypił płynów itd.
Sama idea uregulowania w kompleksowy sposób żywienia szpitalnego nie budzi większych zastrzeżeń (tym bardziej że jakość podawanych pacjentom posiłków była kwestionowana m.in. przez NIK), przedsiębiorców jednak niepokoją kwestie finansowe. W opublikowanym wczoraj stanowisku Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) podkreśla, że aby rozporządzenie mogło wprowadzić realne zmiany i rozwiązać istniejące problemy, powinna zostać w nim określona stawka żywieniowa – szczególnie że przepisy określają takie stawki m.in. w wojsku czy więziennictwie. Zdaniem FPP kluczowe jest doprecyzowanie źródeł finansowania żywienia w szpitalach. – Należałoby również zapytać, czy przedstawiając projekt podniesienia standardu żywienia w szpitalach, ustawodawca przeznaczył dodatkowe środki finansowe na ten cel. Byłby to naturalny krok, zwłaszcza w warunkach narastającej presji inflacyjnej. Niestety w uzasadnieniu projektu rozporządzenia czytamy, że nie będzie ono miało wpływu na budżet państwa i budżety jednostek samorządu terytorialnego, tak więc szpitale nie będą mogły liczyć na dodatkowe finansowanie – wskazują przedsiębiorcy.
Na ten sam problem zwracała wcześniej uwagę Elżbieta Kantowicz, prezes Impel Catering. Ona także proponowała określenie dziennej stawki żywieniowej na pacjenta i przekonywała, że bez dodatkowych pieniędzy w sytuacji galopujących podwyżek osiągnięcie założonych w projekcie celów nie będzie możliwe. – Dlaczego żywienie nie może być jak inne procedury terapeutyczne wyceniane w katalogu świadczeń leczniczych? – pytała.
Impel Catering postulował też zwiększenie roli dietetyków. Projekt mówi bowiem jedynie o tym, że lekarz może się konsultować z dietetykiem, ale nie musi. – Czy jednak pacjenci nie odnieśliby dużo większych korzyści, gdyby konsultacja taka była obligatoryjna, a decyzja podejmowana wspólnie, na podstawie profesjonalnej wiedzy dietetyka? – pytała Elżbieta Kantowicz. Wskazywała też, że obecnie szpitale nie mają obowiązku zatrudniania dietetyków, a planowane przez Ministerstwo Zdrowia rozporządzenie nie wprowadza w tym zakresie pozytywnych zmian.
Etap legislacyjny
Projekt rozporządzenia po konsultacjach