Czesi już kilka lat temu doszli do wniosku, że aby akcja szczepień była możliwie najskuteczniejsza, trzeba wprowadzić sankcje dla rodziców za nieszczepienie dzieci bez ważnego powodu medycznego. Zaczęto więc antyszczepionkowców karać grzywnami. Sprawą zajmował się nawet czeski trybunał konstytucyjny. Potwierdził on, że ustawodawca miał prawo określić katalog szczepień obowiązkowych oraz ustanowić sankcje za niestosowanie się do nałożonych na obywateli obowiązków. Niezadowoleni z tego rozstrzygnięcia Czesi postanowili dochodzić swych praw w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Bez skutku.
Sędziowie trybunału wskazali, że przyjęte rozwiązanie jest proporcjonalne do uzasadnionych celów, które legły u podstaw jego wprowadzenia. Czeskim władzom – zdaniem sędziów – nie chodziło bowiem o ograniczenie praw jednostek, lecz o ochronę ogółu społeczeństwa przed chorobami, a tym samym zagrożeniem dla zdrowia i życia. Tym bardziej że model obowiązkowych szczepień chroni nie tylko te osoby, które przyjęły medykamenty, lecz także te, które ze względów zdrowotnych nie mogły tego uczynić. Sędziowie spostrzegli, że we wszystkich decyzjach dotyczących dzieci ich dobro musi mieć nadrzędne znaczenie. W tym przypadku celem musi być ochrona każdego dziecka przed poważnymi chorobami przez szczepienia lub odporność zbiorową. Można zatem powiedzieć, że czeska polityka zdrowotna jest zgodna z najlepiej pojętym interesem dzieci, na którym się skupia.