Kolejne koncerny farmaceutyczne informują, że mają już gotowe szczepionki na SARS-CoV-2. Jednak wraz z rozpoczęciem sprzedaży tych preparatów pojawi się pytanie: kogo szczepić w pierwszej kolejności?
Każda suwerenna władza publiczna zapewne podejmie własną decyzję, biorąc pod uwagę argumenty ekspertów oraz polityków. Racje obu tych „obozów” są ważne, bo doświadczenie pandemii pokazało, jak istotne w jej zwalczaniu jest przekonanie obywateli, że przyjęty sposób radzenia sobie z kryzysem jest słuszny. Innymi słowy – walcząc z pandemią, nie wystarczy robić tylko tego, co radzą fachowcy, trzeba jeszcze mieć po swojej stronie (lub przynajmniej nie przeciw sobie) odpowiednio dużą część obywateli.
Reklama
Warto więc dowiedzieć się: jakiego sposobu rozdzielania szczepionek życzy sobie społeczeństwo? Albo: na jaki byłoby gotowe przystać? Eksperyment rzucający wiele światła na ten problem przeprowadzili belgijscy i holenderscy ekonomiści: Jeroen Luyten, Sandy Tubeuf (Katolicki Uniwersytet w Lowanium) i Roselinde Kessels (Uniwersytet w Maastricht). Naszkicowali oni osiem modeli dystrybucji szczepionki. Na jednym biegunie było podejście libertariańskie: preparat powinien zostać oferowany na całkowicie wolnorynkowych zasadach. To znaczy w pierwszej kolejności dostęp do niego powinni otrzymać ludzie, którzy będą gotowi zapłacić najwięcej. Na drugim biegunie był model egalitarny: nie jesteśmy w stanie zaszczepić wszystkich od razu, to losujmy szczęśliwców, nie oglądając się na ich wiek, płeć czy zamożność.
Od razu powiem, że ani jedna, ani druga opcja nie zyskały zbyt dużego poparcia reprezentatywnej próbki Belgów. Model libertariański niemal zawsze lądował na ostatnim miejscu. Model egalitarny z reguły lokował się zaś na trzecim od końca. Na miejscu przedostatnim mieliśmy z kolei wzór dzielenia tego rzadkiego (przynajmniej na początku) dobra wedle zasady „kto pierwszy, ten lepszy”.
Jak dostęp do szczepionki zyskał w takim razie najwyższą aprobatę? Preferencje rozłożyły się tu niemal po równo, wskazując na trzy modele. W jednym priorytet w dostępie do szczepionki winny otrzymać osoby chronicznie chore. Wedle drugiego jako pierwsi muszą być zaszczepieni ludzie starsi (65+). W trzecim zaś surowica miałaby trafić najpierw do pracowników, którzy są ze społecznego punktu widzenia kluczowi.
No dobrze, ale jak wybrać spośród tych trzech rozwiązań? Jakimi kryteriami powinni się kierować dysponenci szczepionki w sytuacji, gdy będzie trzeba dać priorytet którejś z tych grup? Tu odpowiedzi znów podzieliły się niemal pół na pół. Grupa nieznacznie większa (54 proc.) uznała, że w przypadku wątpliwości trzeba się kierować względami utylitarnymi. Czyli dać pierwszeństwo tym, którzy muszą pracować pomimo kwarantanny. Trzeba to zrobić, bo stanowią oni ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się wirusa. Jednocześnie aż 46 proc. uważało inaczej. Ich zdaniem w pierwszej kolejności trzeba się kierować troską o bardziej zagrożonych (z powodu wieku albo stanu zdrowia). Oni stanowią wprawdzie mniejsze zagrożenie roznoszenia wirusa, ale i tak pomoc dla nich wydaje się dużo bardziej pilna.
Oczywiście z punktu widzenia skuteczności całej akcji najlepiej byłoby zaszczepić jak najszybciej jak największą liczbę osób. Rzeczywistość może jednak sprawić, że nie będzie to możliwe. Im kraj słabszy i biedniejszy, tym bardziej palące stanie się pytanie o priorytety. Wtedy preferencje obywateli będą miały kluczowe znaczenie dla społecznego klimatu po koronawirusie. ©℗
Im kraj słabszy i biedniejszy, tym bardziej palące stanie się pytanie o priorytety, bo nie będzie możliwe zaszczepienie wszystkich osób od razu. Preferencje obywateli będą miały kluczowe znaczenie dla społecznego klimatu po koronawirusie