Rozszerzenie kalendarza szczepień to dobre posuniecie, ale czas na podanie nowej szczepionki jest za krótki – zgodnie uznały niemal wszystkie organizacje, które wyraziły swoje opinie w tej sprawie. Przewidziany okres na szczepienie przeciwko rotawirusom to wiek od 6. do 24. tygodnia życia. Postulowane jest przesunięcie go do 32. tygodnia.
Projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych, który ma wprowadzić nowy punkt w kalendarzu, jest już po konsultacjach. Choć nie pojawiły się w nich glosy, które by nie wyrażały poparcia dla tego posunięcia, nie zabrakło też kontrowersji.
Obowiązkowym szczepieniem przeciwko rotawirusom objęte mają być dzieci urodzone po 31 grudnia 2020 r. I tu pojawia się pierwsza wątpliwość. Zdaniem Rządowego Centrum Legislacji (RCL) różnicuje to sytuację prawną dzieci należących do tej samej kategorii wiekowej (i mieszczących się w związku z tym w grupie ryzyka) na podstawie przesłanki pozostającej bez związku z celem projektowanych przepisów.
Reklama
– Zaproponowana regulacja wymaga ponownej analizy argumentów przedstawionych jako uzasadnienie jej wprowadzenia, w szczególności w świetle zasady równości wobec prawa, a także prawa do ochrony zdrowia i obowiązku państwa do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom – uważa Robert Brochocki, wiceprezes RCL.
Kolejny zarzut to określenie zbyt krótkiego czasu na szczepienie, co – m.in. w ocenie krajowych konsultantów ds. neonatologii i pediatrii – wskazuje na wybór konkretnej szczepionki. Tymczasem, jak wskazują konsultanci, na rynku są co najmniej dwa preparaty, z których jeden można podawać do 24. tygodnia życia, a drugi do 32. Dlatego eksperci sugerują, by zapisać, że szczepienie obejmuje dzieci do 24. lub 32. tygodnia życia albo po prostu wydłużyć ten okres do 32. tygodnia. Tym bardziej, że jest to zgodne z rekomendacją Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Reklama
– Taki zapis umożliwi lekarzom dokonanie wyboru tej szczepionki, która będzie korzystniejsza w przypadku konkretnego dziecka – podkreśla prof. Ewa Helwich, konsultant ds. neonatologii.
Krótkie okienko czasowe to również dodatkowy problem w okresie pandemii. – Obecna sytuacja sprzyja opóźnieniom w realizacji programu szczepień ochronnych, trzeba zatem ułatwić nadganianie zaległości, a nie je blokować – przekonuje Ernest Kuchar, prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.
Utrudnieniem w zaszczepieniu wszystkich dzieci mogą być również braki szczepionek. Na ten problem zwracają uwagę m.in. lekarze rodzinni. – Krótkie okienko powoduje, że trzeba zapewniać stałą dostępność tych szczepionek, aby dzieci nie były pozbawiane możliwości zaszczepienia – podkreśla Tomasz Zieliński, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.
Wojewoda śląski wskazuje jeszcze inny, ale istotny z jego punktu widzenia aspekt: niemożność wyegzekwowania tego obowiązku (bo to wojewodowie nakładają ewentualne kary za uchylanie się od niego).
– Okres między 6. a 24. tygodniem życia dziecka jest zbyt krótki, aby skutecznie przeprowadzić postępowania zmierzające do przymuszenia do realizacji tego obowiązku w przypadku odmowy. Wraz z ukończeniem przez dziecko 24. tygodnia życia obowiązek ten przestałby być wymagalny, a postępowanie egzekucyjne podlegałoby umorzeniu – wskazuje tamtejszy wydział zdrowia.
Wylicza, że czas potrzebny na stwierdzenie uchylania się od obowiązku (wezwanie na szczepienie wydane przez poradnię POZ, zawiadomienie Państwowej Inspekcji Sanitarnej), przeprowadzenie postępowania przez inspekcję oraz przeprowadzenie egzekucji przez wojewodę jest znacznie dłuższy niż 4,5 miesiąca. – Z tych względów obowiązek wprowadzany omawianym projektem byłby fikcyjny – oceniają przedstawiciele wojewody.
W uwagach zebranych w czasie konsultacji pojawiły się również inne postulaty dotyczące programu szczepień, m.in. rozszerzenie ochrony przed pneumokokami oraz wprowadzenie obowiązkowego szczepienia na grypę.
Etap legislacyjny
Projekt rozporządzenia po konsultacjach