Wzrost zakażeń COVID-19 powoduje, że rząd może wkrótce podjąć decyzję o ograniczeniach dla wjeżdżających do Polski.
– Analizujemy w tej chwili sytuację w innych krajach. Na posiedzeniach rządu i zespołu zarządzania kryzysowego jest rozpatrywany wariant przywrócenia kwarantanny powrotnej w przypadku niektórych krajów. Pod uwagę brana jest np. Hiszpania – podkreśla DGP rzecznik rządu Piotr Müller.
Jak dodaje, decyzje o tym, czy taka kwarantanna zostanie wprowadzona, zapadną w ciągu dwóch tygodni. Ale komunikację w tej sprawie rząd zaczyna już teraz, by ostrzec turystów, którzy rozważają wakacyjne podróże.
Reklama
Chodzi też o to, by ustrzec się przed sytuacją, do której doprowadziły władze brytyjskie – wprowadziły one obowiązek 14-dniowej kwarantanny dla turystów wracających z Hiszpanii. Decyzję tę zakomunikowano zaledwie z kilkugodzinnym wyprzedzeniem, co zaskoczyło wielu obywateli przebywających tam na wakacjach.
Także w Polsce epidemia nie odpuszcza. Wczoraj resort zdrowia poinformował o 512 nowych przypadkach COVID-19. Jeszcze dwa tygodnie temu liczba przypadków wahała się między 200 a 300, obecnie to kolejny dzień, kiedy przekroczyła pół tysiąca. – W tej chwili sytuacja na całym świecie jest dynamiczna, dlatego rząd na razie nie planuje wycofywania się ze stanu epidemii. Ale żeby było jasne – nie przewidujemy lockdownu na takim poziomie, jaki miał wcześniej miejsce – podkreśla rzecznik rządu. Nie znaczy to jednak, że selektywnie, punktowo, niektóre obostrzenia nie będą przywracane. – Obywatele wiedzą już, jak reagować w niektórych sytuacjach, gdzie się zgłaszać, jakie środki ochronne stosować, wzmacniamy też pracę zdalną, są określone limity w komunikacji publicznej. To zasady, które obowiązują, choć pewne akcje informacyjne w zakresie przestrzegania tych ograniczeń trzeba będzie wzmocnić, bo widać pewne poluzowanie zachowań – podkreśla Piotr Müller.
W sierpniu MEN razem z Głównym Inspektorem Sanitarnym mają wypracować zasady powrotu do szkoły. To GIS ma przygotować wytyczne. Z kolei, jak informowaliśmy, jeden z modeli rozwoju epidemii, nad którym pracuje Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Uniwersytetu Warszawskiego, ma umożliwić podejmowanie decyzji o zamknięciu szkół na poziomie lokalnym w zależności od sytuacji w danym powiecie. Jak pisaliśmy, eksperci chcą się oprzeć na wzorach z Niemiec. Zgodnie z analizowanym modelem, jeśli w powiecie jest 50 przypadków COVID-19 na 100 tys. mieszkańców, szkoły powinny zostać zamknięte na co najmniej tydzień. Choć przy podejmowaniu takiej decyzji byłyby brane pod uwagę także powody zakażeń, np. jeśli ogniska byłyby odizolowane, takie jak te w DPS-ach, szkoły mogłyby działać nadal. Szczegóły ustaleń MEN mamy poznać w drugiej połowie sierpnia.