- Zachęcam pacjentów do czynnego zaangażowania w zmiany – zrzeszajcie się, piszcie listy i petycje do swoich samorządowców, że chcecie mieć u siebie centrum zdrowia psychicznego - mówi Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjent.
Pandemia spowodowała, że wielu chorych nie miało zapewnionego pełnego dostępu do leczenia, nie wszystkie prawa pacjentów były też w pełni przestrzegane. Sytuacja powoli wraca do normy, ale nie wszędzie. Szczególnie trudne jest położenie pacjentów w szpitalach psychiatrycznych. Jak to wygląda z pana perspektywy?
System opieki psychiatrycznej nie był przygotowany na pandemię, przez co pojawiło się wiele problemów, z którymi każda placówka musiała się zmierzyć. Zamknięto oddziały, wstrzymano lub ograniczono przyjęcia, całkowicie zakazano odwiedzin, a dostarczanie paczek okazało się problemowe. Jednym z ważnych obszarów, z którymi musiały zmierzyć się szpitale, była współpraca z sądami – sprawy z zakresu ustawy o ochronie zdrowia psychicznego zostały przez ustawodawcę zaliczone do pilnych i pomimo epidemii powinny być procedowane z zachowaniem prawa do sądu. Pacjenci przyjmowani do szpitali psychiatrycznych bez zgody mieli więc prawo do spotkania z sędzią sądu opiekuńczego. Zaczęto korzystać z wideokonferencji, co było swego rodzaju bajpasem sądowo-szpitalnym.
Reklama
Sytuacja powoli wraca jednak do normalności. Stopniowo umożliwia się pacjentom swobodne poruszanie się po terenie szpitala, wznawiane są przyjęcia planowe, a od drugiej połowy lipca do pracy na terenie placówek wracają rzecznicy praw pacjenta szpitala psychiatrycznego. Szpitale stają jednak przed problemem rozliczania kontraktów. Mniejsza liczba pacjentów w ostatnich trzech miesiącach sprawiła, że lecznice nie będą w stanie wypracować tegorocznych kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia, co może pogorszyć ich sytuację finansową. Zwróciłem się w tej sprawie do prezesa NFZ o uwzględnienie potrzeby zmian w rozliczeniach zgłaszanych przez kierowników szpitali psychiatrycznych.
Jakie sygnały najczęściej zgłaszane są rzecznikom szpitala psychiatrycznego?

Reklama
Priorytetem dla mnie jest szeroko rozumiane bezpieczeństwo w szpitalach psychiatrycznych. O intensywne działania w tym obszarze proszę też moich pracowników. W jednym ze szpitali pacjent poskarżył się rzecznikowi, że jest psychicznie i fizycznie nękany przez pracownika ochrony oddziału. Zapoznaliśmy się z nagraniem z monitoringu, okazało się, że pacjent został uderzony w twarz. Decyzja dyrektora szpitala była natychmiastowa – zwolnienie dyscyplinarne pracownika.
W zeszłym roku rzecznicy podjęli prawie 12 tys. różnego rodzaju spraw – zapytań i skarg, ale też edukowali pacjentów i z własnej inicjatywy podejmowali interwencje, gdy było to wskazane. Z zakresu ustawy o prawach pacjenta i RPP największa liczba spraw dotyczyła prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych (2622) oraz do informacji (552). Z zakresu ustawy o ochronie zdrowia psychicznego najczęściej podejmowane były kwestie związane ze stosowaniem przymusu bezpośredniego (747), następnie te dotyczące organizacji ochrony zdrowia psychicznego (726), w tym szczególnie istotne było przybliżanie wdrażanego pilotażu centrów zdrowia psychicznego oraz procedury związane z wypisem ze szpitala (604).
Nie można też zapomnieć o prawach uregulowanych w kodeksie karnym wykonawczym w odniesieniu do pacjentów z oddziałów psychiatrii sądowej, a także w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich czy ustawie o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób, regulującej funkcjonowanie Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zaburzeniom Dyssocjalnym w Gostyninie.
Podczas poprzedniej naszej rozmowy mówił pan, że brakuje kandydatów na te stanowiska, samych rzeczników jest zbyt mało, m.in. ze względu na to, że to bardzo trudna praca, a wymagania są nieadekwatne do wynagrodzenia, które biuro może im zaproponować. Czy sytuacja się poprawiła?
W sierpniu i w październiku zeszłego roku zatrudniliśmy czterech nowych rzeczników w województwach: pomorskim, świętokrzyskim, małopolskim i mazowieckim, sytuacja zatem zmieniła się na plus. W lutym tego roku z pracy odszedł jednak rzecznik z województwa dolnośląskiego, w marcu kolejny złożył wypowiedzenie, więc znowu jesteśmy na małym minusie. Ale dajemy radę, bo rzecznikami są osoby, na których można polegać, które nie są tylko urzędnikami, ale mają wewnętrzną potrzebę pomagania.
Czas pandemii najlepiej to pokazuje. Jeden z rzeczników szpitala psychiatrycznego wstaje o 6 rano i stoi w kolejce do sklepu, żeby zrobić zakupy dla pacjentki przebywającej w szpitalu psychiatrycznym, która nie ma rodziny, inny wraz ze społecznością lokalną szyje maseczki ochronne dla szpitala psychiatrycznego, ktoś jeszcze inny kupuje kawę i maszynki do golenia dla pacjentów z psychiatrycznego zakładu opiekuńczo-leczniczego. Wszystko to z własnej inicjatywy, z własnej nieprzymuszonej woli, z własnych pieniędzy, w prywatnym czasie. Jestem dumny, że mam takich pracowników w swoim biurze.
Jak pan ocenia wdrażane obecnie reformy psychiatrii?
Największą zaletą reform w psychiatrii – zarówno dorosłych, jak też dzieci i młodzieży – jest po prostu to, że się odbywają. Psychiatria czekała na to wiele lat. Zapadły decyzje na poziomie merytorycznym, politycznym i finansowym, dzięki którym reformy mogły zostać przygotowane, a obecnie z fazy planowania weszliśmy do fazy wdrażania: od lipca 2018 r. funkcjonują centra zdrowia psychicznego dla dorosłych, od kwietnia tego roku rozpoczęły działalność pierwsze poradnie psychologiczno-psychoterapeutyczne dla najmłodszych pacjentów.
Centra zdrowia psychicznego, których działalność jest bardzo dobrze oceniana, obejmują jednak niewielki odsetek populacji. Pewnie trudno mówić tu o nierównym dostępie do świadczeń, bo mamy do czynienia z pilotażem, ale trzeba przyznać, że sytuacja pacjentów, którzy nie mają dostępu do tej formy opieki, jest znacznie trudniejsza. Są przypadki przemeldowywania się, żeby załapać się na rejon CZP. Co by pan powiedział chorym, dla których centra nie są jeszcze dostępne?
Centra rozpoczęły swoją działalność zaledwie dwa lata temu. Na początku było ich cztery, w kolejnych miesiącach dołączały kolejne, w marcu tego roku ruszyło pierwsze centrum w Wielkopolsce, w Złotowie. Gdy obecnie spojrzymy na mapę centrów zamieszczoną na stronie Biura ds. pilotażu (www.czp.org.pl), zobaczymy, że tylko w województwie opolskim nie ma żadnego. Sytuacja na Opolszczyźnie mnie martwi, bo nie ma tam też konsultantów wojewódzkich w dziedzinie psychiatrii dorosłych ani psychiatrii dzieci i młodzieży. Ale wracając do pytania – dotychczasowy rozwój centrów pozwala z umiarkowanym optymizmem patrzeć w przyszłość. Na finansowanie tych świadczeń są faktycznie zagwarantowane środki, jest utworzone Biuro ds. pilotażu. Nie można też zapomnieć o osobach doświadczających kryzysu psychicznego, które podejmują obowiązki asystentów zdrowienia czy kształcą się w Akademii Liderów Cogito w Krakowie. Koronawirus wpłynął również na program pilotażowy, dlatego mówi się o jego przedłużeniu do końca 2022 r., miał się zakończyć 30 czerwca 2021 r. Organizacja i zasięg centrów podlegają przeobrażeniom, żeby w jak najlepszy sposób dostosować się do potrzeb społeczeństwa. To jest mój pierwszy przekaz do pacjentów: centra się rozwijają, obejmują nowe obszary i dotrą także do waszego regionu. Ale zachęcam też pacjentów i ich rodziny do czynnego zaangażowania w reformę. Zrzeszajcie się, organizujcie, piszcie listy i petycje do swoich samorządowców: panie marszałku, panie starosto, chcemy mieć u nas centrum zdrowia psychicznego.
Jak w kontekście przestrzegania praw pacjentów ocenia pan sytuację psychiatrii dziecięcej? Czy trudne warunki leczenia usprawiedliwiają np. kierowanie młodych pacjentów na oddziały dla dorosłych? Czy do pana biura docierają np. sygnały o złych warunkach na oddziałach dziecięcych lub niewłaściwym zachowaniu personelu?
Psychiatria dzieci i młodzieży różni się od psychiatrii dorosłych. O ile w leczeniu dorosłych często mamy relację pacjenta i lekarza, o tyle w psychiatrii dzieci i młodzieży jest całe otoczenie tego młodego człowieka – szkoła, ośrodek wychowawczy, sąd, kurator, rodzice, opiekunowie. W 2019 r. mieliśmy kilkaset różnego rodzaju spraw dotyczących oddziałów psychiatrycznych dziecięcych i młodzieżowych. Każdy jest sprawdzany przez naszych pracowników. Z powodu przeciążenia oddziałów dziecięcych zdarzały się przypadki, że małoletni pacjenci trafiali na oddziały dla dorosłych. Nie zawsze możliwe są rozwiązania idealne. Jeśli mamy np. do czynienia z 17-latkiem z myślami samobójczymi, to czy lepszym rozwiązaniem jest odesłanie go do domu, bo na oddziale młodzieżowym nie ma miejsc, czy też obserwowanie przez kilka dni na oddziale dla dorosłych? Takie wybory są często trudne.
Odrębną kwestią jest organizacja pobytu tych młodych pacjentów na oddziale dla dorosłych. Może warto byłoby wyznaczyć dla nich osobny odcinek, nie zaś rozpraszać pojedynczo po kilku salach wraz z osobami dorosłymi. Innym rozwiązaniem jest przenoszenie pacjentów do tych szpitali, gdzie są miejsca, ale z dala od osób bliskich, od rodziny. Bez wątpienia jest to problem, dlatego tak zależy mi na tym, żeby na Podlasiu powstał w końcu oddział stacjonarny dla dzieci i młodzieży, a wielką nadzieję wiążę z reformą psychiatrii dzieci i młodzieży, która ruszyła na początku kwietnia i mocno trzymam kciuki za jej powodzenie.
Obiektem pana szczególnej troski są młode osoby przewlekle chore, które przechodzą z systemu opieki dla dzieci do systemu dla dorosłych. Wydaje się, że w przypadku opieki psychiatrycznej jest to szczególnie trudne, choćby ze względu na długie pobyty w szpitalu. Czy pana zdaniem można – czy w ogóle należy – rozwiązać to w systemowy sposób?
Ukończenie 18 lat stanowi pewną granicę w naszym życiu, od tego dnia funkcjonujemy w świecie osób dorosłych, także w ochronie zdrowia. W opiece psychiatrycznej ten wiek w części przypadków jest przesuwany do 21. roku życia. Ale kiedyś to przejście nastąpić musi. Zdaję sobie sprawę, że jest ono wyzwaniem, ale skupiłbym się tutaj bardziej na organizacji leczenia w szpitalu psychiatrycznym. Jeśli 18–19-latka trafia na oddział, pojawia się pytanie, czy na pewno musi trafić do jednej sali z osobą w podeszłym wieku, wymagającą innego rodzaju wsparcia? Czy proponowana jej oferta terapeutyczna jest zróżnicowana w zależności od wieku, stanu zdrowia, potrzeb i możliwości? Ustawa o ochronie zdrowia psychicznego wprost mówi w art. 12, że przy wyborze rodzaju i metod postępowania leczniczego bierze się pod uwagę nie tylko cele zdrowotne, ale także interesy oraz inne dobra osobiste osoby z zaburzeniami psychicznymi i dąży do osiągnięcia poprawy stanu zdrowia w sposób najmniej dla tej osoby uciążliwy.
Przejście do innego systemu opieki zdrowotnej jest też problematyczne w przypadku terapii, bo powinna być ona prowadzona w sposób ciągły i najlepiej przez tę samą osobę. Szczególnie trudne są sytuacje, na które przy okazji nowelizacji zarządzenia prezesa NFZ zwracało uwagę środowisko psychologów, gdy młody człowiek kończący 18 lat musi wyprowadzić się z hostelu terapeutycznego. Czy ten przepis zmieniono? Jak można pomóc młodych pacjentom w takich sytuacjach?
Problem jest niezmiernie istotny i muszę wskazać, że od momentu wejścia w życie nowego zarządzenia otrzymaliśmy liczne sygnały w tej sprawie. Wystąpiliśmy do NFZ, gdzie wskazaliśmy na problemy praktyczne występujące w codziennym stosowaniu nowego zarządzenia. Chodziło m.in. o konieczność wypisywania pacjentów po 18. roku życia z oddziałów dziennych. W odpowiedzi NFZ poinformował, że świadczenia psychiatryczne udzielane w warunkach dziennych będą rozliczane za cały okres ich udzielania, jeżeli pacjent rozpoczął terapię przed uzyskaniem pełnoletniości. Jeśli chodzi o hostele – zarządzenie obowiązujące od 3 lipca br. przewiduje możliwość rozliczenia tych świadczeń zrealizowanych na rzecz dzieci i młodzieży do 21. roku życia.
Aby wskazać możliwe sposoby pomocy osobom młodym w takich sytuacjach, warto zasugerować, aby kontakt z lecznicami dla dorosłych nawiązywać niezwłocznie po osiągnięciu pełnoletniości. Ważne na pewno będzie również to, aby kończący terapię w placówkach dla dzieci i młodzieży pacjent został zabezpieczony w niezbędne leki do momentu odbycia pierwszej wizyty w placówce dla dorosłych.
Mogę zapewnić czytelników Dziennika Gazeta Prawnej, że psychiatria – dzieci oraz młodzieży, dorosłych i seniorów – zawsze będzie stanowić ważny element mojej działalności.