Z doniesień medialnych wynika, że pracownicy służby zdrowia są zwalniani za informowanie o brakach środków ochrony osobistej zmniejszających ryzyko zachorowania na COVID-19. Nakładane są na nich zakazy wypowiadania się. Zakaz informacji został nałożony na wojewódzkich konsultantów.
Medycy apelujący do władz, kierując się dobrem ogółu i poczuciem odpowiedzialności społecznej, nie powinni być narażeni na negatywne konsekwencje informowania o zagrożeniach. Rzetelna informacja o sytuacji służby zdrowia w czasie pandemii ma ogromne znaczenie i ma umożliwić ocenę prowadzonej polityki i decyzji władz, ale również kształtować wśród obywateli postawę współpracy i solidarności. Ukrywanie informacji może mieć poważne konsekwencje, a przykład Chin obrazuje, że może to doprowadzić do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się wirusa.
Przypadki, o których donoszą media, należy podzielić na dwie kategorie. Pierwsza to osoby, które ponoszą konsekwencje (najczęściej służbowe) za rozpowszechnianie informacji. W drugiej mieszczą się ogólne zakazy kontaktów z mediami czy też korzystania z mediów społecznościowych w celu informowania o sytuacji służb zdrowia, w tym warunków pracy medyków.
Reklama
W odniesieniu do zakazu informowania o warunkach pracy w służbie zdrowia trzeba zauważyć, że na gruncie art. 54 ust. 1 Konstytucji RP każdemu należy zapewnić wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Pracownicy czy współpracownicy administracji rządowej mogą być zobowiązywani do pewnej lojalności wobec zwierzchników czy reprezentowanego resortu, zwłaszcza w celu powściągania paniki, niemniej jednak w starciu interesów prawo obywateli do rzetelnej informacji przeważa.
Szczególnie niebezpieczne jest nakładanie ograniczeń prewencyjnych. Decyzje o takich ograniczeniach, powinny być szczególnie uzasadniane przez instytucje je stosujące. Jak wskazał w kilku wyrokach Europejski Trybunał Praw Człowieka (dalej: ETPC), uprzednie ograniczenia (tzw. prior restraints) są szczególnym typem ingerencji w swobodę wypowiedzi, który należy stosować z daleko posuniętą ostrożnością, jedynie w wyjątkowych przypadkach, jako środek szczególnie groźny dla wolności słowa.

Reklama
W sytuacji pandemii, która wymaga współdziałania z obywatelami, uzyskiwanie informacji na temat służby zdrowia jest szczególnie istotne. Tym samym wszelkie zakazy nakładane na pracowników czy też zobowiązania konsultantów do wcześniejszego omawiania podnoszonych problemów z Ministerstwem Zdrowia i sanepidem, wydają się nadmierne i nieproporcjonalne. Decyzje ministerstwa czy dyrektorów szpitali nie wskazują na dobro, jakie zakaz komentowania miałby chronić, jak również uzasadnienia co do potrzeby wprowadzenia tak daleko idących ograniczeń.
Warto nadmienić, że jesteśmy w okresie przedwyborczym, który również, z punktu widzenia wolności słowa, ma szczególne znaczenie. Na władzy ciąży w związku z tym obowiązek zagwarantowania swobodnego przepływu informacji w taki sposób, aby obywatel mógł wyrobić sobie opinię niezbędną w celach wyborczych, co wynika np. z wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 24 lutego 2009 r. w sprawie Długołęcki p. Polsce.
Wobec niektórych pracowników służb medycznych upubliczniających informacje i opinie wyciągane są konsekwencje pracownicze, a nawet tak poważne sankcje, jak wypowiedzenie umowy o pracę. Przepisy kodeksu pracy nakładają na pracownika obowiązek zachowania lojalności, powściągliwości i dyskrecji wobec pracodawcy. Jednak w sprawach dotyczących konsekwencji, jakie pracownicy ponieśli za wypowiedzi krytyczne względem pracodawcy, czy to prywatnego, czy publicznego, należy brać pod uwagę przede wszystkim to, czy władze krajowe rzetelnie wyznaczyły równowagę pomiędzy wolnością wypowiedzi pracowników i prawem do informacji odbiorców a interesem pracodawcy.
Środek w postaci wypowiedzenia umowy o pracę, jaki został zastosowany w sprawie jednej z pielęgniarek, nie może zostać uznany za proporcjonalny. Można odnieść wrażenie, że miał on na celu wywołanie tzw. efektu mrożącego i zastraszenie pozostałych pracowników.
Zgodnie z orzecznictwem ETPC osoby pracujące w jednostkach publicznych mają wręcz obowiązek informowania o nieprawidłowościach w ich funkcjonowaniu. Warto w tym zakresie przypomnieć o orzeczeniu ETPC z 16 lipca 2009 r. w sprawie Wojtas-Kaleta p. Polsce, w której trybunał uznał, że dziennikarka mediów publicznych miała nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek poinformowania o nieprawidłowościach w ich funkcjonowaniu, w tym o decyzjach programowych podejmowanych przez władzę. Z kolei w wyroku z 18 października 2011 r. w sprawie Sosinowska p. Polsce ETPC wskazał, że krytyka, która jest poczyniona w dobrej wierze i ma na celu ochronę interesu publicznego, powinna podlegać ochronie. Zawód lekarza ze względu na specjalny stosunek zaufania, jaki łączy lekarza i pacjenta, jest bardzo specyficzny. Wymusza on, z jednej strony, pewną solidarność lekarską, a z drugiej strony – wymaga przede wszystkim dbałości o zdrowie pacjentów. Ograniczenia w swobodzie wypowiedzi mogą podważać zaufanie do lekarzy.