Nie wymyślę szczepionki, lekarstwa. Mogę być tylko kompresem, balsamem na duszę, mogę uspokajać, prosić o rozsądne zachowania - mówi szef GIS Jarosław Pinkas.
Reklama
Magazyn DGP 28 lutego 2020 / Dziennik Gazeta Prawna
Alkohol pomaga?
Lubię whisky, jednak od ponad dwudziestu lat nie piję w czasie postu.
Jest środa popielcowa (wtedy był przeprowadzony wywiad – red.).
Dobrze, że mi pani mówi. Jestem od kilku dni w biurze, nocuję tu, w zasadzie nie wiem, jaki dzień dzisiaj. Szczerze powiem, że jestem w piekle.
W piekle?
Tak, bo mamy przeciwnika, który jest niezidentyfikowany.
Już jest.
Nie jest. Ten przeciwnik to panika, niepokój, brak rozsądku i rozwagi. Oraz złe emocje.
Rząd nie przekazuje społeczeństwu jasnych komunikatów, więc jest panika.
Ministerstwo Zdrowia oraz Główny Inspektorat Sanitarny publikują komunikaty od 20 stycznia. Ale media epatują tym, co się dzieje teraz we Włoszech, dlatego jest panika.
Media tylko informują, nie epatują.
Informacja jest po to, żeby ktoś uzyskał rzetelną wiedzę, a nie żeby wywołać emocje.
Premier Mateusz Morawiecki, ojciec czwórki dzieci, zapytał pana, jak się chronić przed koronawirusem?
Premier dość często ze mną rozmawia. Zresztą szef rządu i cały gabinet zachowują się bardzo rozważnie w tej trudnej sytuacji. Rząd nie eskaluje niepokoju.
Prezydent Andrzej Duda ma maseczkę?
Nie ma.
Pytam, bo widział się pan z nim, a maseczek w zasadzie nigdzie nie można już kupić.
Maseczki nie są przeznaczone dla osób zdrowych.
Kancelaria prezydenta ich nie posiada?
Nie, bo maseczki są dla osób chorych, a prezydent jest zdrowy.
Sto maseczek w hurtowni jeszcze niedawno kosztowało 20 zł, teraz ponad 400 zł. W aptekach ich nie ma.
Jeszcze raz powtarzam, maseczki nie są przeznaczone dla osób zdrowych.
Jakby były dostępne i w normalnych cenach, to panika byłaby mniejsza.
Koronawirus jest podobny do wirusa grypy.
Prezydent ma zapas Tamiflu? Pytam, bo ten lek też już trudno kupić.
To kolejny absurdalny pomysł, ponieważ ten lek nie ma wskazań na tego wirusa.
Mówił pan, że to jak grypa...
Mogę pani powiedzieć, co działa na tego wirusa.
Proszę.
Alkohol.
CNN też podał taką informację. Czyli jednak pić?
Wpuszcza mnie pani w maliny.
Sam się pan wpuścił.
Alkohol jest bardzo cenny, jeśli chodzi o higienę rąk. Jestem daleki od zachęcania do picia.
Prezydent wie, że alkohol działa na koronawirusa?
Prezydent pyta, czy jesteśmy w stanie jeszcze lepiej informować społeczeństwo. Wszyscy mamy świadomość, że panika, robienie polityki na epidemii nie pomagają sprawie. Zauważyła pani przecież, że koronawirus stał się elementem rozgrywki politycznej, co jest kuriozalne.
Ale kto to rozgrywa? PiS, PO, PSL?
Strona rządowa prowadzi racjonalną politykę. Kiedy mówimy, że się przygotowujemy, to opozycja od razu: „A co żeście zrobili?”. Aż się boję to powiedzieć, ale powiem: wielu polityków, którzy posługują się koronawirusem jako elementem gry politycznej, powinno sobie włożyć lód do majtek. Są rzeczy, których się nie robi, bo one służą tylko partykularnym interesom, a Polska to coś więcej. Już wiele razy mówiłem, że to, co się dzieje, wymaga spokoju z każdej strony. Jeżeli słyszę od prominentnych polityków, czy mamy zapasy leków i wymieniane są nazwy handlowe leków...
Tamiflu właśnie.
Tak, ale już więcej nie będę tego komentował. Skuteczny preparat to jest kran z wodą, do tego detergent i częste mycie rąk.
To profilaktyka, a nie lekarstwo.
Grypy się nie boimy, choć się przecież prawie nie szczepimy, a tylko w zeszłym roku zabiła 160 osób.
Prezydent Rzeczpospolitej nie zwołuje nadzwyczajnego spotkania z powodu grypy, a z powodu koronawirusa – tak.
Ale jak jest wzmożenie w mediach i polityce z powodu wirusa, to zwołuje, żeby zapanować nad sytuacją. Prezydent jest doskonale zorientowany w tym, co się dzieje. Analizuje sytuację na świecie, w Europie i w Polsce, chce mieć wszelkie możliwe informacje na temat tego, co się dzieje w Polsce w związku z koronawirusem.
Ja też chcę mieć takie informacje. Inni obywatele też.
Dlatego zwołano nadzwyczajne posiedzenie Sejmu, podczas którego specjaliści przekażą sprawdzalną wiedzę na temat koronawirusa, na temat tego, co w Polsce zostało zrobione, ile informacji zostało przekazanych. Każdy ma dostęp do kanałów komunikacyjnych prowadzonych przez Główny Inspektorat Sanitarny, czyli naszej strony internetowej i mediów społecznościowych, gdzie umieszczane są komunikaty, wytyczne i zalecenia. Kilka dni temu prezydent podpisał ustawę, dzięki której GIS w istotny sposób będzie mógł wpływać na zarządzanie i całą politykę prowadzoną w powiatach przez inspekcję sanitarną.
Zamknięcie szkół to pan? Imprezy masowe – pan? Msze – pan?
Takie decyzje będą podejmowali ci, którzy nadzorują poszczególne instytucje, ale myślę, że wszyscy oczekują naszych rekomendacji.
Kupujecie testy na koronawirusa.
Rząd kupuje. Kolejne. To niezwykle drogie rzeczy. Pobiera się wymaz z gardła i poddaje się go skomplikowanej diagnostyce za pomocą urządzenia, które się nazywa Termocykler RT PCR. Pokazuje prawie w stu procentach, czy wirus jest obecny w organizmie, czy nie.
Ile testów można zrobić w tej chwili w Polsce?
Jeśli zajdzie taka potrzeba, laboratoria w wojewódzkich stacjach sanitarno-epidemiologicznych mogą ich robić tysiące. Do tej pory testy wykonywał Państwowy Zakład Higieny i Wojewódzki Szpital Zakaźny na warszawskiej Woli.
Każą sobie płacić 500 zł.
Jeśli ktoś ma wskazania, badanie jest bezpłatne.
Współpracujecie z wojskiem?
Współpracujemy.
W ostatni wtorek gen. Mirosław Różański poinformował: „Wojskowy Instytut Higieny i Epidemiologii ma swój zakład w Puławach, zakład dość specyficzny, bo specjalizujący się w identyfikacji broni biologicznej, posiada laboratorium III klasy bezpieczeństwa biologicznego, może badać groźne wirusy. Otóż MON w dobie istniejącego zagrożenia zaczęło przenosić kluczową kadrę (nieliczną zresztą) do rezerwy kadrowej. Szef tego zakładu płk Niemcewicz szkolony w USA w obszarze nowoczesnej diagnostyki wirusologicznej i bakteriologicznej w momencie, jak dostał decyzję przenoszącą go do rezerwy, złożył wypowiedzenie, jego zastępca płk Gaweł też złożył wypowiedzenie. Na szefa Zakładu wyznaczono oficera chemika, człowieka, delikatnie mówiąc, nieprzygotowanego do tego stanowiska”.
To nie są moje kompetencje. Nie będę się wypowiadał na ten temat. Wojsko ma swoją, oddzielną inspekcję sanitarną. Zaraz mi pani powie, że nic nie robimy albo dlaczego tak późno.
Sam pan mówi.
Otóż robimy. I to bez chwili wytchnienia. Oczywiście mieliśmy sytuację, która uśpiła Europę, a mianowicie dobre zarządzenie tą chorobą w Niemczech i we Francji. W GIS od początku analizowaliśmy sytuację.
W tym czasie szef MON Mariusz Błaszczak ogłaszał, że się zbroimy, że Polska staje się niemal potęgą militarną, a minister zdrowia Łukasz Szumowski mówił tylko, że grypa jest groźniejsza niż koronawirus.
Uciekam od tego tematu. Polityka zdrowotna nie ma nic wspólnego ze zwyczajną polityką. My posługujemy się statystyką, a ta mówi, że liczba chorych na grypę w Polsce w tym sezonie przekroczyła 2 mln.
Rozumiem, że mamy zapas szczepionek, antybiotyków, lekarstw?
Mamy też zapas maseczek i innych materiałów.
Gdzie?
W Agencji Rezerw Materiałowych są takie zapasy.
Ale te maseczki, to jakie są? Takie chirurgiczne?
Kilka typów maseczek jest w zasobach strategicznych.
Przeciwdziałają koronawirusowi?
Pomagają ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa w przypadku osób chorych.
Pytam, bo maski antysmogowe kosztują już nawet ponad 500 zł. I jeśli wybuchnie pandemia, to każdy z nas dostanie taką maseczkę?
Na pewno każdy dostanie informację, jak się chronić.
Ponad 38 milionów jest takich maseczek?
Nie umiem powiedzieć, ile ich jest. To są zasoby strategiczne i o nich się zwyczajnie nie mówi.
Gdyby pan powiedział, to ludzi pan by uspokoił.
O tym się po prostu nie rozmawia. To są informacje zastrzeżone. Oczywiście nie da się doprowadzić do sytuacji, żeby w każdym domu była butla z tlenem, respirator...
Rozmawiamy o maseczkach. Bezpiecznie by było mieć taką maseczkę w domu.
Zaraz będą programy telewizyjne o tym, jak zrobić maseczkę. Jeśli to ma nas uspokoić, to nauczmy się sami robić maseczki. Można też przeciąć biustonosz na pół...
Mam nadzieję, że pan żartuje.
Jak pani jest chora i nałoży maseczkę, czy zasłoni usta i nos na przykład szalikiem, to ochroni pani innych przed sobą. Ale błagam, myślmy racjonalnie. Wiem, że ludzie oczekują uspokojenia.
Dobrze pan to diagnozuje.
Lekarz stawia diagnozę, a potem musi zastosować odpowiednią terapię. Jedyną terapię, jaką mogę wdrożyć, to powiedzieć: ludzie, bądźcie odpowiedzialni, zachowujcie się racjonalnie. Tak jak się zachowujecie przy zwykłym przeziębieniu. I jeszcze: będziemy musieli się nauczyć z tym wirusem żyć, bo on będzie w nas. To jest siódmy wirus typu korona. Jestem głęboko przekonany, że koronawirus będzie w Polsce. I jestem głęboko przekonany, że sobie z nim poradzimy.
Załóżmy, że w ferie byłam we Włoszech.
I...
Co mam robić?
Przede wszystkim sprawdzić komunikat Głównego Inspektora Sanitarnego.
Nikt mi tego nie zalecał. Dopiero teraz mi pan to mówi.
Wiem, że niektóre firmy zaleciły pracownikom, którzy spędzili ferie w Włoszech, pozostanie przez dwa tygodnie w domu i pracę zdalną. W przypadku braku objawów zalecamy dwutygodniową obserwację stanu zdrowia. Gdyby objawy się pojawiły, to należy telefonicznie skontaktować się ze stacją sanitarno-epidemiologiczną.
Załóżmy, że byłam we Włoszech, źle się czuję, mam gorączkę...
Jesteś chory, podejrzewasz, że to koronawirus, bo byłeś we Włoszech, to zostań w domu.
I umieraj w spokoju?
Nie, zadzwoń do PIS.
Do PIS?
Do Państwowej Inspekcji Sanitarnej.
Nie można się dodzwonić.
Trzeba próbować do skutku. Ruszyła też specjalna infolinia.
Jeszcze niedawno był komunikat, że trzeba jechać do szpitala zakaźnego.
To jest też dobry kierunek.
Czym mam jechać? Pociągiem, tramwajem, metrem? Pytam, bo nie było napisane.
Mam nadzieję, że wykaże się pani zdrowym rozsądkiem. Można jechać własnym samochodem. Trzeba jechać tak, żeby nikogo nie zainfekować.
Samochód trzeba zaparkować, potem przejść do szpitala, spotyka się po drodze ludzi. Poza tym mogę się nie wykazać zdrowym rozsądkiem, mogę być w panice.
Trzeba poprosić PIS, żeby wezwała do pani specjalny zespół, który panią przewiezie do szpitala zakaźnego.
Ile jest takich specjalnych zespołów?
Są zespoły ratownictwa medycznego do tego przeznaczone.
Gdzie? W całej Polsce?
W całej Polsce.
Ile jest ich w Polsce?
W rozmowie zmierzamy do tego, czy można zbudować takie wały, które uchronią nas przed każdą powodzią. Otóż nie można, ale trzeba zrobić wszystko, co możliwe.
Rozmawiałam z pracownikami dwóch dużych szpitali w Warszawie. Specjalne kombinezony zamówiono dopiero wczoraj (we wtorek 25 lutego – red.).
Jak ktoś jest dyrektorem szpitala i wie, że w całym świecie występuje zagrożenie epidemią, to się zwyczajnie, uczciwie do tego przygotowuje.
Jak by pan 45 dni temu wydał komunikat zalecający szpitalom kupienie kombinezonów ochronnych, toby to zrobiły.
Szpitalami zarządzają profesjonaliści medyczni i nie trzeba ich prowadzić za rączkę. Ale są wątpliwości, dlatego minister zdrowia zorganizował spotkania dyrektorów szpitali z wojewodami. Tłumaczymy, uspokajamy, wyjaśniamy. Są specjalne algorytmy postępowania na wypadek pojawienia się koronawirusa.
Za bardzo pan w ludzi wierzy.
Moja funkcja polega na tym, żeby tłumaczyć ludziom, żeby zachowywali się w sposób rozsądny i odpowiedzialny. Nie wymyślę szczepionki, lekarstwa. Mogę być tylko kompresem, balsamem na duszę, mogę uspokajać, prosić o rozsądne zachowania.
Mówiłam o kombinezonach, o tym, że ich nie ma w szpitalach.
Czy pani zdaje sobie sprawę, że lekarze nie szczepią się przeciwko grypie? Dlaczego dyrekcje szpitali nie wymagają tego, żeby personel medyczny szczepił się przeciwko grypie?
Mnie pan pyta? Może dlatego, że pan nie wydał takiego komunikatu, może dlatego, że minister zdrowia tego nie nakazał, może dlatego, że szczepionka kosztuje ponad 30 zł i nie ma na to pieniędzy w budżecie państwa?
Ja szczepię siebie, swoją rodzinę.
To są pana prywatne działania.
Mówię o tym publicznie. Ponadto w GIS była akcja szczepienia przeciwko grypie dla pracowników i ich rodzin.
Nie uważa pan, że powinien być nakaz szczepień?
Jesteśmy w Polsce mistrzami świata w odrzucaniu tego, co nam się narzuca. Musimy do wszystkiego dojrzeć sami. Jednak mam wielkie poczucie satysfakcji, że udaje nam się wygrywać walkę z antyszczepionkowcami. O 7 proc. wzrosło zaufanie do tych leków. Proszę zobaczyć, tam wisi portret prof. Zbigniewa Religi. Współpracowałem z nim przez 22 lata. Kiedy był ministrem zdrowia, dołączono szczepionkę HiB do obowiązkowych szczepień ochronnych. Z ministrem Konstantym Radziwiłłem wdrożyliśmy pneumokoki i podwoiliśmy nakłady na szczepienia ochronne w Polsce. Natomiast w podpisanej niedawno przez prezydenta Narodowej Strategii Onkologicznej jest zapisane obowiązkowe szczepienie HPV przeciwko rakowi szyjki macicy. Dzięki temu będzie też mniej nowotworów jamy ustnej, gardła i krtani. 50 procent z nich to HPV.
Panie ministrze, szczepionki na koronawirusa nie ma. Lekarze do końca nie wiedzą, co robić, farmaceuci też nie wiedzą.
Polscy farmaceuci to ludzie fantastycznie wykształceni. I dlatego zostaną włączeni przez Ministerstwo Zdrowia w system informacyjny na temat koronawirusa.
A jak farmaceuta ma się zachować?
Odpowiednio do stanu wiedzy przekazywanej przez GIS. Szyby w aptekach to pewna forma ochrony przed transmisją kropelkową.
Skoro szybka chroni, to i duża plastikowa butelka nałożona na głowę chroni.
Wracając do pani ulubionego tematu, to nawet bardziej niż maseczka chirurgiczna.
Pan się denerwuje, że ja o to wszystko pytam, a to pan stał się „twarzą koronawirusa”.
I jestem tym kompletnie zaskoczony.
Jak to? Pan się wypowiada na jego temat w prawie wszystkich programach informacyjnych, pan uspokaja naród.
Ta twarz, pani zdaniem, ma maskę, którą pani próbuje zedrzeć, czy jest to raczej twarz szczerego miłego Pinkasa, który ma dobre intencje?
Piekło jest wybrukowane dobrymi intencjami.
Jestem bardzo dobrze poinformowany w kwestii koronawirusa i naprawdę nie ma powodów do paniki. Z tym, że słowo „ja” nie ma tu znaczenia. Zdaję sobie sprawę, że niepokój rodzi się głównie w mediach społecznościowych. Jeśli ktoś nie wie, co ma ze sobą zrobić, zadaje pytanie: co na to GIS? Mam nadzieję, że koronawirus spowoduje, że Polacy więcej będą myśleli o swoim zdrowiu, a mniej o polityce.