Czy cukier jest groźny? Jakie problemy zdrowotne Polaków wiążą się z otyłością?

Magdalena Olszanecka-Glinianowicz: 27 proc. Polaków choruje na otyłość. Coraz częściej pojawiają się powikłania. Nawet u dzieci występują choroby, jakie nie miały miejsca jeszcze 20 lat temu – cukrzyca typu 2 czy nadciśnienie indukowane otyłością, czy zaburzenia depresyjne u nastolatków. Ale problem nie leży w samym cukrze. Większą rolę przypisałabym tłuszczom. I to nie tylko kwestia dostępności żywności na rynku. Wraz z globalizacją zawitały do nas fastfoody. Żyjemy coraz szybciej, brakuje nam komfortu psychicznego, by sobie go poprawić – sięgamy po jedzenie, niekoniecznie cukier.

Ewa Lange: Zgadzam się, że cukier jest tylko jednym z elementów niewłaściwego żywienia i skupianie się tylko na nim może wywołać wrażenie, że inne są mniej istotne, a nawyki żywieniowe trzeba traktować całościowo. W raportach WHO zwraca się uwagę na napoje słodzone i słodycze. Wiele dzieci deklaruje ich spożywanie codziennie. Ale i inne produkty zawierają cukier, choć nie zawsze mamy tego świadomość, jeśli nie przeczytamy listy składników.

Maciej Krzakowski: Największym osiągnięciem ostatnich lat w onkologii jest to, że zrozumiano, jakie są przyczyny nowotworów i jak można tę wiedzę wykorzystać w profilaktyce. Pięć przyczyn jest najważniejszych: palenie papierosów, picie alkoholu, otyłość, brak aktywności fizycznej i działanie promieniowania słonecznego. Otyłość ma udowodniony wpływ na powstawanie najczęstszych nowotworów – np. piersi, jelita grubego, prostaty. Spożywanie cukrów prostych jest jedną z przyczyn otyłości. Ludzie otyli mają nasilone procesy zapalne, osłabienie odporności, zmieniony metabolizm. Metabolizm komórek nowotworowych zależy od zawartości glukozy. Trzy miliony Polaków choruje na cukrzycę, 70 tys. rocznie umiera w związku z tą chorobą. Na nowotwory zapada rocznie 170 tys. osób, umiera 100 tys. Nadmierne spożycie cukru stymuluje rozwój tych chorób.

Na ile Polacy zdają sobie sprawę z zagrożeń otyłością i konieczności dbania o dietę?

Michał Sutkowski: Świadomość jest coraz większa, ale niewystarczająca. Zmierza w tym kierunku, że cukier równa się otyłość, co nie jest oczywiste, ale na pewno spożycie cukru prowadzi też do otyłości. 95 proc. dzieci w wieku sześciu lat ma próchnicę, 2,8 mln Polaków cierpi na cukrzycę typu II, 5,5 mln ludzi ma stan przedcukrzycowy, 11 mln nadciśnienie tętnicze, milion jest bezpośrednio po zawale, 7 mln osób z przewlekłą chorobą niedokrwienną serca. 64 proc. mężczyzn i 51 proc. kobiet dotyka nadwaga i otyłość. Największym jednak problemem jest otyłość u dzieci. W przedziale wiekowym 8-14 lat jesteśmy w tej dziedzinie liderem. A w tej grupie jest najwięcej osób spożywających słodzone napoje. Nigdy nie było aż tylu otyłych dzieci i nastolatków z wszelkimi tego konsekwencjami, wtórnie prowadzącymi do zaburzeń o charakterze depresyjnym, metabolicznym, kardiologicznym…

Rząd, wprowadzając podatek cukrowy, mówi o zdrowiu Polaków, ale nie brakuje głosów, że chodzi głównie o wpływy do budżetu.

Janusz Cieszyński wiceminister zdrowia

Janusz Cieszyński wiceminister zdrowia

źródło: Materiały Prasowe

Janusz Cieszyński: Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że tego rozwiązania nie powinniśmy nazywać podatkiem. To opłata, która nie zasila wspólnego, budżetowego, worka, tylko trafia na realizację konkretnych celów prozdrowotnych. Wpływ rozwiązań fiskalnych na kształtowanie postaw prozdrowotnych ma źródła sięgające lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Proszę popatrzeć na kampanie z tamtych lat, które przyniosły konkretne rezultaty, tak samo będzie z cukrem. Od kiedy państwo wzięło się poważnie za politykę antytytoniową, co wiązało się m.in. ze wzrostem obciążenia akcyzą, mamy bardzo pozytywne efekty. W latach 80-90. mieliśmy w Polsce 40 proc. palaczy, dziś jest 20 proc. Wydaje się więc, że skuteczność tych instrumentów jest udowodniona. Co ważne – środki z opłaty trafią do NFZ z jednoznacznym wskazaniem, na co mogą być wydane – na propagowanie prozdrowotnego trybu życia, edukację, profilaktykę i leczenie chorób, które są następstwem zbyt dużego spożycia cukru.

Anna Hlebicka-Józefowicz: Zmiana prawa jest tylko jednym z wielu narzędzi zarządzania zjawiskami społecznymi, jakimi dysponuje państwo. Do wykorzystania pozostają także instrumenty pozaprawne – i takie należy uruchamiać w pierwszej kolejności. Chodzi przede wszystkim o działania edukacyjne: budowanie świadomości i kształtowanie postaw. Gdy instrumenty te są niewystarczające – dopiero wtedy uzasadnione jest sięganie po środki prawne. Te środki – a więc poziom ingerencji w stosunki społeczno-gospodarcze – także należy stopniować. Na takiej „skali ingerencji” umieściłabym kolejno: obowiązki związane z odpowiednim informowaniem konsumenta, a następnie bodźce pozytywne, czyli regulacje preferujące określone zachowania lub produkty, jak aktywność fizyczna, zdrowa żywność, produkty pochodzenia naturalnego. Rozwiązania fiskalne nie muszą oznaczać nowych danin, ale mogą też oznaczać ulgi. Ostatnim poziomem ingerencji byłoby wprowadzanie nowych obciążeń fiskalnych, ograniczeń w obrocie lub zakazów – i po takie rozwiązania sięgałabym jedynie wówczas, gdyby poprzednie, mniej dolegliwe środki, zawiodły. Czy przed rozpoczęciem prac Ministerstwo Zdrowia miało okazję sprawdzić, czy mniej dolegliwe rozwiązania nie będą równie skuteczne?

JC: Oczywiście – Narodowy Program Zdrowia, Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych są efektem wielu lat dyskusji, do tego akcja prowadzona od ubiegłego roku „Planuję długie życie”. Nie jest tak, że rząd coś nagle wymyślił, a Sejm przegłosował. Jednocześnie warto się zwrócić w stronę tego, co mówią eksperci – stosowanie instrumentów fiskalnych wobec słodzonych napojów jest rekomendowane przez WHO. Co więcej – to najwyżej rekomendowana interwencja, jeśli chodzi o spożycie cukru. Pojawiały się propozycje pozytywne, by zwolnić z podatku produkty bio czy fitness cluby, ale te działania mogą dotyczyć 1 proc. najzamożniejszych mieszkańców Polski. Jeśli interwencja ma być skuteczna, trzeba zastosować instrumenty oddziałujące na wszystkich.

Na ile zniechęcanie dzieci do sięgania po słodkie napoje poprzez podnoszenie ceny ma sens?

EL: Pozytywny efekt daje nie tyle sama konieczność zapłacenia więcej, ile informacja, że coś jest nie tak z tymi produktami. Do ogółu powinien trafić przekaz: za coś trzeba zapłacić więcej z takiego a takiego powodu. Tak jak z papierosami. Wtedy zdajemy sobie sprawę, że ten powód jest.

Jest wiele programów prozdrowotnych, a problem narasta. Trzeba by sprawdzić, czy przeznaczanie pieniędzy na te programy jest efektywne. Nie wystarczy też ograniczać dostęp do napojów słodzonych, ale i do innych słodyczy. Potrzebne jest wsparcie kierowane do zagrożonych grup, poradnictwo dietetyczne w przychodniach.

Jak przedsiębiorcy i pracodawcy patrzą na propozycje podatku od napojów?

Piotr Palutkiewicz: Nie negujemy szkodliwości cukru i problemów związanych z otyłością, ale kompletnie nie zgadzamy się z drogą obraną przez rząd, który próbuje rozwiązać problemy poprzez ustawę. To, że jest rekomendacja WHO dla takich działań, nie znaczy, że są one skuteczne. Kolejne raporty, które oceniają rozwiązania w innych krajach – w Meksyku, Chile, Francji, Wielkiej Brytanii – pokazują, że taki podatek jest nieskuteczny.

Proszę zwrócić uwagę, że pierwsze opracowanie ustawy o podatkach od cukru powstało w Ministerstwie Finansów – to jest dowód, że ma ona cel fiskalny i nie zmienia tego fakt, że wpływy z tego podatku przeznaczone zostaną na ochronę zdrowia. NFZ – co roku dostaje dotację z budżetu, nastąpi tylko przesuniecie środków. Tymczasem wprowadzenie tego podatku zwiększy inflację i zwiększy niepewność prowadzenia działalności gospodarczej.

JC: Teza, że wpływy z opłaty mają zastąpić środki przekazywane z budżetu państwa dla NFZ, jest nieuzasadniona. To dodatkowe środki na ochronę zdrowia.

MO-G: A może należałoby wesprzeć przedsiębiorców w reformulacji produkcji? Niech produkują jedzenie zdrowe. Taka zmiana wymagałaby inwestycji, które mogłoby wesprzeć państwo. Polityka prozdrowotna to współpraca jednostek i państwa. Współpraca, a nie narzucanie woli przez jedną ze stron. Jestem też przeciwna, by ubożyć społeczeństwo poprzez podatki. Uboższe społeczeństwo to społeczeństwo bardziej chore.

MK: Środki z tego podatku trzeba mądrze spożytkować. Powinny zostać przeznaczone na informowanie dzieci i młodzieży oraz wskazywanie pozytywnych przykładów. Ministerstwo Zdrowia powinno edukować społeczeństwo, ale też lekarzy, bo oni cieszą się respektem i potrafią trafić do przekonania. Zakazy także mają znaczenie – dzięki nim ludzie przestali palić w biurach, na przystankach, w restauracjach.

MS: Jeżeli szybko nie wprowadzimy skutecznych działań, będzie za późno. Moje środowisko skłaniałoby się pewnie do pomysłu, że wszystko co złe, co jest z cukrem, solą, tłuszczami złymi – trzeba opodatkować. Można zacząć w ten sposób, pod warunkiem, że pozyskane środki trafią do chorych. Niech trafią na dobre kampanie, reformulację produkcji. Na to wszystko, co pozwoli zapobiec otyłości.

Jakie działania wokół tego problemu planuje ministerstwo?

JC: Działania edukacyjne, profilaktyczne i leczenie chorób powodowanych otyłością, zostały wpisane do projektu ustawy. Nie wykluczam, że będzie tu też finansowanie porad dietetyka. Prezes NFZ będzie co roku publikować raport, ze szczegółowym rozliczeniem, na co przeznaczył pieniądze z opłaty.

PP: Zgadzamy się wszyscy, że trzeba na profilaktykę i walkę z otyłością przeznaczyć pieniądze. Ale wybraliście najgorsze rozwiązanie. Ponieważ nie uderzyliście nawet w ten cukier, który tak demonizujemy. Wybraliście sobie jeden mały wyrywek rynku cukrowego. Zachwiejecie stabilnością prowadzenia działalności gospodarczej. Najbardziej niewłaściwe jest kształtowanie postaw ludzi, obywateli, poprzez podatki.

JC: Jeśli ktoś mówi o subiektywnym wyborze, to trzeba powiedzieć, że jest to subiektywny wybór WHO, bo to Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje te rozwiązania jako najskuteczniejsze. Projekt był szeroko konsultowany, m.in. z udziałem przedstawicieli przedsiębiorców, producentów napojów słodzonych. Wskazywali oni, że sami chcą ograniczać zawartość cukru w swoich produktach. Wyszliśmy więc im naprzeciw i zaproponowaliśmy część zmienną opłaty uzależnioną od zawartości cukru w napoju.

AH-J: Nikt dziś nie dyskutuje z celem nowej regulacji. Ingerencja państwa powinna być jednak dozowana w taki sposób, by realizowała ten cel rozsądnie. Zwłaszcza, że przedsiębiorcy zwracają uwagę, że nowy podatek może skutkować upadkiem wielu polskich firm albo przeniesieniem produkcji za granicę.

JC: Ministerstwo Zdrowia zawsze będzie się kierowało względami prozdrowotnymi. Wydaje się, że połączenie aspektu fiskalnego i przeznaczenie środków na edukację i profilaktykę to najlepsza droga.

ANO

PARTNER